font_preload
PL / EN
Środowisko 18 grudnia, 2018 godz. 9:00   
REDAKCJA

WN: COP24 w Katowicach -sukces, który niełatwo zrozumieć

COP24 Katowice fot. © cop24.gov.pl fot. COP24

W historii globalnych negocjacji klimatycznych COP24 z pewnością będzie uznawany za spore osiągnięcie. Bez biurokratycznej mordęgi w Katowicach większość choćby najbardziej ambitnych deklaracji politycznych pozostałaby na papierze. Polska prezydencja wykonała kawał dobrej dyplomatycznej roboty – pisze Lidia Wojtal z portalu WysokieNapiecie.pl.

Dobę po terminie, czyli 15 grudnia a nie 14 grudnia, zakończył się w Katowicach szczyt klimatyczny COP24. Setki wydarzeń pokazywało zaangażowanie rządów i podmiotów pozarządowych w ochronę klimatu. Obok trwały negocjacje, których przebieg trudno było łatwo śledzić osobom spoza zamkniętego grona.

Czym jest „pakiet katowicki”

Porozumienie paryskie w 2015 r. tylko nakreśliło ramy nowego systemu ochrony klimatu, pozostawiając na 2018 r. dopracowanie szeregu technicznie i politycznie skomplikowanych decyzji. Obecnie zestaw tych prawie 20 decyzji to tzw. pakiet katowicki.

Patrząc na rozpiętość i szczegółowość tych kwestii łatwo można dojść do wniosku, że to misja niewykonalna. Z drugiej strony nie było jednak wyjścia – w 2020 r. kończy obowiązywanie słynny Protokół z Kioto, więc najpóźniej w 2019 r. wszystkie reguły powinny być uzgodnione. Na COP24 trzeba więc było wypracować jak najwięcej tak, żeby jak najmniej zostało na ostatnią chwilę, tj. COP25 w Chile.

Trudności z przyjęciem zestawu nowych reguł wdrożeniowych spowodowały przeciągnięcie się obrad – ku niezadowoleniu obserwatorów niezaprawionych w klimatycznych potyczkach. Do tego doszła dyskusja o tym, jak odnieść się do żądań Turcji. Drugim, politycznie istotnym celem był tzw. Dialog Talanoa poświęcony intensyfikacji działań proklimatycznych. Ale czy katowicki szczyt klimatyczny COP24 można określić jako sukces? Aby odpowiedzieć na to pytanie należy przeanalizować kilka kluczowych aspektów.

Kwestia nadrzędna: zróżnicowanie

Od 1992 r. kiedy to w ramach Konwencji Klimatycznej podzielono wszystkie państwa na rozwinięte (Załącznik I) i rozwijające się (spoza Załącznika I) minęło już 26 lat. Sytuacja gospodarcza wielu państw uległa diametralnej zmianie, podobnie jak ich emisyjność. Z tego zaś wynikła konieczność zmiany międzynarodowej legislacji klimatycznej tak, aby w równym stopniu odnosiła się do wszystkich państw. Z punktu widzenia państw rozwiniętych, próby utrzymania status quo mogły się udać tylko w jednym obszarze: finansowaniu. Na to zgodziły się przy przyjmowaniu Porozumienia paryskiego. W pozostałych obszarach musiały zajść zmiany.

W pakiecie częściej mówi się, że wszystkie strony porozumienia „będą robić…” (shall), a zdecydowanie mniej, że niektóre tylko „powinny” (should). Natomiast z zapisów, że „mogą” (may), czy też „zachęca się je do” (encouraged) wypełniania nowych zobowiązań skorzystają głównie państwa wyspiarskie i najmniej rozwinięte.

Czy szczyt klimatyczny w Katowicach był sukcesem? Czy Polska się spisała w roli gospodarza? O tym w dalszej części artykułu na portalu WysokieNapiecie.pl