Czesi rozwiną atom bez zagranicznego wsparcia? Oligarcha twierdzi, że tak

28 września 2017, 06:15 Alert
Andrej Babis Andrej Babis. Fot: Visegrad Plus

Miliarder Andrej Babiš, który może zostać nowym premierem Czech, chce zwiększyć zainstalowane w kraju moce jądrowe bez pomocy zagranicznych inwestorów.

Drugi na liście najbogatszych Czechów – Babiš, którego partia otwiera wyniki sondażów poparcia przed zaplanowanymi na 20–21 października wyborami, stwierdził, że kontrolowany przez państwo ČEZ jest w stanie samodzielnie sfinansować budowę co najmniej jednego bloku w elektrowni Dukovany.

Nie podziela on obaw analityków zajmujących się ČEZ-em, którzy twierdzą, że taki plan może zaszkodzić wartości spółki i wywołać zdenerwowanie u jej udziałowców.

– Bardzo łatwo mogą to sfinansować. ČEZ jest w bardzo dobrej kondycji finansowej. Ma najlepszy bilans spośród wszystkich spółek energetycznych w Europie – powiedział Babiš.

Państwo, które kontroluje 70 proc. udziałów w spółce, analizuje możliwości sfinansowania nowych reaktorów przy udziale sześciu potencjalnych inwestorów, włącznie z rosyjskim Rosatomem, który już uzyskał zgodę na budowę nowych reaktorów na Węgrzech. Zmuszenie ČEZ do pokrycia wszystkich kosztów projektu może na wiele lat pozbawić mniejszościowych akcjonariuszy wypłaty dywidendy. Rzecznik ČEZ Ladislav Křiž odmówił komentarza w tej sprawie.

Rząd Czech może przejąć atom, by ułatwić jego finansowanie

Babiš wyraził również frustrację z powodu braku wpływu państwa na spółkę i zapowiedział, że będzie starał się doprowadzić do stanu, w którym ČEZ będzie pod większą kontrolą rządu, o ile jego partia wygra wybory.

– Ten kraj nigdy właściwie nie zarządzał ČEZ-em – powiedział miliarder.

Jednocześnie skrytykował niektóre nieudane inwestycje spółki, zwłaszcza tę na Bałkanach.

– Normalnie zaczynasz budować biznes w swoim kraju, a dopiero wówczas go rozszerzasz. Oni nie odrobili pracy domowej – stwierdził Babiš.

Czesi stawiają na atom

W 2040 roku energia jądrowa ma stać się głównym źródłem energii w Czechach, z udziałem w miksie od 46 do 58 procent. Jej rozwój ma się odbyć kosztem energetyki opartej na węglu brunatnym (spadek do 21 procent). Oprócz tych źródeł energię mają zapewnić odnawialne źródła (25 procent) i bloki gazowe (15 procent). Nowe reaktory jądrowe o łącznej mocy 2500 MWe mają być gotowe do 2035 roku, z perspektywą budowy kolejnych w przyszłości.

Bloomberg/Piotr Stępiński