font_preload
PL / EN
Energetyka Gaz Ropa Węgiel 26 września, 2018 godz. 7:30   

Jakóbik: Łyżka dziegciu w beczce miodu Trumpa w ONZ

Donald Trump w ONZ Donald Trump w ONZ. Fot. Biały Dom

Prezydent USA Donald Trump wygłosił deklaracje o ropie, Baltic Pipe i Nord Stream 2 korzystne dla interesu Rzeczpospolitej i co najmniej jedną, która im zagraża. Czy USA zapowiadają nowy izolacjonizm? Czy słowa Trumpa należy traktować poważnie? – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Gaz, ropa, węgiel

Na wystąpieniu w Organizacji Narodów Zjednoczonych prezydent USA Donald Trump zrecenzował politykę międzynarodową. Odniósł się do polityki poszczególnych państw, w tym Polski.

– Wierzymy mocno w bezpieczeństwo energetyczne dla nas i naszych sojuszników. Staliśmy się największym producentem surowców na ziemi. Stany Zjednoczone są gotowe do eksportu wielkich zasobów ropy, czystego węgla i gazu ziemnego – mówił Donald Trump w Organizacji Narodów Zjednoczonych. Deklaracja o eksporcie węglowodorów nie jest nowa i stanowi szansę dla państw, jak Polska, które poszukują alternatywnych źródeł dostaw. Warunkiem ich uruchomienia pozostaje cena, która do tej pory pozwoliła jedynie na kontrakty spotowe na dostawy gazu i ropy z USA do Polski. Ta bariera może zostać przełamana przez większą elastyczność dostawców amerykańskich, na których jednak prezydent Trump ma ograniczony wpływ. Deklaracja o „czystym węglu” rozsierdzi zwolenników dekarbonizacji i podsyci obrońców węgla w Polsce, którzy także liczą na czyste technologie węglowe jako alternatywę dla całkowitego wykluczenia tego surowca z miksu energetycznego proponowanego przez Komisję Europejską.

Porozumienie naftowe

– Kraje OPEC jak zwykle obdzierają resztę świata i nie podoba mi się to. Nie lubię tego i nikt nie powinien tego lubić. Bronimy wiele z tych państw bez sensu, a potem one wykorzystują przewagę nad nami z użyciem wysokich cen ropy. To niedobrze. Chcemy, aby przestały podnosić cenę i obniżać ją. Od teraz będą musiały się dołożyć do ochrony militarnej. Nie będziemy tego, tych wysokich cen, dłużej znosić – powiedział Trump. Odniósł się w ten sposób do porozumienia naftowego krajów grupy OPEC+, które zakłada skoordynowane ograniczenie wydobycia ropy w celu podniesienia jej ceny na giełdzie. Spór o to, czy utrzymać ograniczenie toczy się na arenie samego OPEC. Jeżeli do niego dołączy redukcja eksportu ropy irańskiej w związku z powrotem sankcji USA w listopadzie, cena baryłki może dodatkowo wzrosnąć, co przełoży się na droższą benzynę w Ameryce i niezadowolenie wyborców Trumpa. Długoterminowo OPEC przewiduje nadpodaż ropy, więc wypowiedź Trumpa należy traktować jako doraźną interwencję na potrzeby polityki wewnętrznej, o ile słowa o ochronie militarnej na Bliskim Wschodzie nie oznaczają wycofania części sił USA z tamtego regionu. Byłoby to korzystne dla Rosji i Chin, które wypełniają pustkę po Amerykanach tam, gdzie to możliwe. Wypowiedź o OPEC jest korzystna dla odbiorców ropy jak Grupa Lotos i PKN Orlen, bo ewentualny spadek cen ropy w wyniku działań USA, o ile jest możliwy, przełoży się na lepsze wyniki tych firm i polskiej gospodarki, która w okresie kryzysu cen ropy czerpała premię do PKB z taniej baryłki. Warto pamiętać, że Trump groził już w przeszłości zrzuceniem bomby naftowej na rynek, to znaczy uwolnieniem części rezerw amerykańskich w celu obniżenia ceny. Nie wiadomo, czy słowa z ONZ to zapowiedź tak stanowczego ruchu.

Jakóbik: Trump może zrzucić bombę naftową na rynek

Baltic Pipe i Nord Stream 2

– Zależność od jednego dostawcy czyni narody wrażliwymi na szantaż i zastraszenie. Dlatego gratulujemy krajom europejskim jak Polska za budowę gazociągu Baltic Pipe, dzięki czemu nie będzie zależna od Rosji w realizacji zapotrzebowania na surowce. Niemcy będą totalnie zależne od rosyjskich surowców, jeżeli nie natychmiast nie zmienią kursu – ostrzegł prezydent USA. Jest to wypowiedź jednoznacznie na korzyść Polski. Trump promuje gazociąg Baltic Pipe o którym mówił w USA przy okazji szczytu ONZ pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski. Amerykański prezydent ponownie skrytykował projekt Nord Stream 2, ale – co istotne – ponownie powstrzymał się od ogłoszenia sankcji wobec partnerów tego przedsięwzięcia.

Jakóbik: Cena za sankcje USA wobec Nord Stream 2 może być zbyt wielka

Doktryna Monroe – nowy izolacjonizm?

– Na zachodniej półkuli jesteśmy w pełni zaangażowani w działania, które pozwolą nam uniknąć wdzierania się sił zagranicznych. To formalna polityka naszego kraju od czasu prezydenta Monroe. Odrzucamy ingerencję innych krajów na tej półkuli i w nasze sprawy wewnętrzne – mówił Trump. Odniósł się w ten sposób do Doktryny Monroe z 1823 roku. Została ogłoszona przez prezydenta Jamesa Monroe’a. Zakładała nieingerencję Europy w sprawy amerykańskie w zamian za brak ingerencji USA w sprawy europejskie. Dotyczyło to głównie polityki kolonizacji. Była to oferta izolacjonizmu amerykańskiego, przełamana dopiero interwencją w czasie I Wojny Światowej. Czy Trump zaproponował światu nowy izolacjonizm amerykański? Taka deklaracja przeczyłaby zaangażowaniu USA w spór o Nord Stream 2 czy ceny ropy.

Łyżka dziegciu

Prezydent USA mówił w ONZ o doktrynie patriotyzmu. – Odrzucamy ideologię globalizmu i przyjmujemy doktrynę patriotyzmu – mówił. – Nigdy nie oddamy amerykańskiej suwerenności jakiejś światowej biurokracji – niewybranej i nieodpowiedzialnej.

Problem polega na tym, że polityka multilateralna chroni słabsze kraje, jak Polska za pośrednictwem parasola ochronnego: bezpieczeństwa w przypadku NATO czy regulacyjnego w przypadku Unii Europejskiej. Wypowiedź Trumpa o globalizmie jest więc niekorzystna dla Rzeczpospolitej. Jego zdaniem USA długo płaciły za działalność różnych organizacji międzynarodowych i teraz przestaną się na to godzić. Nie wiadomo, czy słowa Trumpa są skonsultowane ze oficjalnym stanowiskiem administracji amerykańskiej. Stanowią jednak pożywkę dla przeciwników polityki multilateralnej, krytyków ONZ, Unii Europejskiej, ale i NATO, o którym prezydent USA już raz mówił, że jest za drogie.

Wypowiedź Donalda Trumpa jest więc łyżką dziegciu w beczce miodu, jaką z punktu widzenia Polski było wystąpienie prezydenta USA w ONZ. Warto uważnie obserwować kolejne sygnały z Waszyngtonu, które pomogą ustalić ile było w tych słowach retoryki, a ile faktycznych deklaracji.

Trump w ONZ krytykuje OPEC i Nord Stream 2. Chwali Baltic Pipe