Gibała: Małe ciepłownie zmierzą się z rozjeżdżającymi się cenami energii i ciepła a uprawieniami do emisji CO2

31 sierpnia 2020, 13:15 Energetyka
Gibała FGE

– Dotychczas widzieliśmy pewną zależność między rosnącymi cenami uprawień do emisji CO2 a cenami energii, ciepła które rosły razem z uprawieniami. Były one ze sobą skorelowane. Obecnie jednak ceny uprawień rosną, a ceny energii i ciepła stoją w miejscu. To może być zagrożenie dla wytwarzania ciepła lokalnego. Mają one problemy technologiczne i te związane z finansowaniem nowych instalacji –  powiedział wiceprezes Tauron Ciepło Sławomir Gibała podczas Forum Gospodarki Energetycznej.

Dostosowanie i optymalizacja

Kogeneracja dzieli się na duże i małe źródła. – W zakresie dużych systemów bloki oparte na kogeneracji sobie poradziły. Opierają się one na turbinie gazowej, kotła węglowego, biomasowego czy poprzez zastosowanie odpadów. Małe systemy mają więcej problemów. Pytanie jak jakie transformować do nowych wymagań. To nie są technologie ,które możemy na szeroką skale powielać. Dla przykładu w zakresie silnika gazowego mamy korzystny system produkcji energii, ale droga jest eksploatacja i pojawia się pytanie o marże inaczej jest w przypadku technologii odpadowej. Dostosowanie się do szans rynkowych pozwala na optymalizacje podobnie jak dywersyfikacja – powiedział.

Wiceprezes Gibała przyznał, że 90 procent produkowanego ciepła w Tauron Ciepło oparta jest na kogeneracji. Tauron Ciepło ma stosunkowo nowy blok węglowy o mocy 66 MW mocy elektrycznych w Tychach z 2016 roku. – Korzysta on z systemu wsparcia rynku mocy do 2028 roku. Inne bloki korzystają ze wsparcia tego mechanizmu na łączną kwotę 220 mln zł. Chodzi o kontrakty na 350 MW mocy elektrycznych i 600 MW mocy termicznych. To daje 30 zł wsparcia dla każdej wyprodukowanej MW. Mamy tez bok w bielsku białej który broni się i nie potrzebuje wsparcia. Mamy także bloki, które działają dzięki certyfikatom OZE – wymienił Gibała.

Dodał, że przed małymi ciepłowniami szykuje się duże wyzwanie w postaci luki zysków. – Dotychczas widzieliśmy pewną zależność między rosnącymi cenami uprawień do emisji CO2 a cenami energii, ciepła które rosły razem z uprawieniami. Były one ze sobą skorelowane dotychczas. Obecnie jednak ceny uprawień rosną, a ceny energii i ciepła stoją w miejscu. To może być zagrożenia dla wytwarzania ciepła lokalnego. – Trzeba dostosować kogeneracje do wykresu, aby miała sens fizycznie i ekonomicznie – powiedział.

Opracował Bartłomiej Sawicki

Tauron inwestuje w infrastrukturę strategiczną w Krakowie