Nawet koronawirus nie poradził sobie ze wzrostem emisji CO2 na świecie

28 listopada 2020, 18:00 Alert
Zanieczyszczenia, emisje, dym

Stężenia gazów cieplarnianych na świecie osiągnęły kolejny rekord w 2019 roku. Wydawało się, że pandemia koronawirusa i zamrożenie części gospodarek przełoży się na spadek emisji CO2 w tym roku. Jednak z danych Światowej Organizacji Meteorologicznej (WMO) wynika, że nie będzie on znaczny.

2019 rok

Część naukowców spodziewała się w tym roku największego rocznego spadku emisji dwutlenku węgla od pokoleń z powodu ogólnego ograniczenia transportu. Jednak Światowa Organizacja Meteorologiczna uważa inaczej. – Krótkoterminowe skutki lockdownu z powodu COVID-19 nie można odróżnić od naturalnej zmienności emisji – czytamy.

Roczny raport opublikowany przez tę agencję ONZ z siedzibą w Genewie mierzy stężenie w atmosferze dwutlenku węgla, metanu i podtlenku azotu, czyli gazów cieplarnianych, które mają wpływ na zmiany klimatu. Emisja dwutlenku węgla odpowiadającego w największym stopniu za te zmiany osiągnęła w 2019 roku nowy rekord w wysokości 410,5 części na milion (ppm). Roczny wzrost był wówczas większy niż w 2018 roku i przewyższył średnią z ostatniej dekady.

2020 rok

Światowe dane z 2020 roku nie są jeszcze dostępne, ale według WMO trend nie uległ zmianie. Ta teza została postawiona na podstawie odczytów ze stacji na Tasmanii i Hawajach, które odnotowały spadek emisji CO2 o 4,2-7,5 procent. Projekt Global Carbon Project pozwolił oszacować, że w najbardziej intensywnym okresie ograniczenia gospodarek na świecie dzienna emisja CO2 mogła spaść nawet o 17 procent, ale będzie nadal rosła, choć w nieco wolniejszym tempie (przyrost mniejszy o 0,08-0,23 ppm rocznie).

Taka skala redukcji może co najwyżej spowolnić tempo wzrostu emisji CO2, mieszcząc się przy tym w przedziale typowych jej wahań. – Cała nasza gospodarka i nasze wzorce konsumpcji wytwarzają ekstremalnie wysokie emisje nawet jeśli wszyscy siedzimy w zamknięciu – powiedziała kierownik WMO ds. badań środowiska atmosferycznego dr Oksana Tarasova.

Reuters/WMO/Bartłomiej Sawicki