Europosłowie zgodnie przeciwko Nord Stream 2. Wyłamał się tylko Adam Gierek

8 października 2015, 10:46 Alert
Parlament Europejski

(Wojciech Jakóbik)

Parlament Europejski debatował wczoraj na temat planu podwojenia przepustowości gazociągu Nord Stream przyjętego przez Gazprom i szereg europejskich firm. Deputowani omawiali potencjalny skutek rozbudowy dla bezpieczeństwa dostaw i Unii Energetycznej.

Jerzy Buzek z Europejskiej Partii Ludowej przyznał, że należy uszanować wolność gospodarczą. Ocenił, że działa on w oparciu o dążenie do zysku w zgodzie z prawem. – W kontekście Nord Stream 2 mam wątpliwości odnośnie jednego i drugiego – przyznał. – Trudno mówić o zyskach, jeżeli istniejąca infrastruktura gazowa na Bałtyku jest wykorzystywana tylko w połowie, a infrastruktura położona na morzu jest dużo bardziej kosztowna niż na lądzie i może też mieć niekorzystne skutki środowiskowe.

– Nord Stream 2 jest sprzeczny z przyjętymi przez wszystkie kraje członkowskie zobowiązaniami w zakresie bezpieczeństwa energetycznego i wpisuje się w nadużywanie dominującej pozycji rynkowej przez jednego dostawcę, co badane jest obecnie w postępowaniu antymonopolowym przez Komisję Europejską przeciwko Gazpromowi – powiedział Buzek.

– Projekt nie może być uznany za czysto komercyjny, skoro niesie znane z budowy Nord Stream 1 polityczne napięcia, różnicuje kraje unijne z punktu widzenia bezpieczeństwa energetycznego, zagraża naszym partnerom objętym polityką sąsiedztwa, dzieli nas – nie łączy, a w dodatku ekonomicznie trudno go uzasadnić – kontynuował polityk. – Oczekujemy, że KE podejmie wszystkie możliwe środki, by w przypadku niezgodności z zasadami powstrzymać powstanie Nord Stream 2, tak jak udało jej się zatrzymać powstanie South Stream.

Wtórował mu Marek Gróbarczyk w imieniu Europejskiej Partii Konserwatystów i Reformatorów. – Kilka lat temu podczas debaty pytałem Komisarza Oettingera, dlaczego Niemcy uczestniczą w budowie gazociągu Nord Stream, chociaż rekomendacja PE zdecydowanie sprzeciwiała się tej inwestycji. Komisarz wskazał, że w świetle ówczesnych regulacji nigdy ponownie nie zdecydowałby się na poparcie tej inwestycji. Kiedy rok temu kolejny raz zapytałem komisarza Oettingera, dlaczego Niemcy przekazały prawo użytkowania gazociągu OPAL, będącego przedłużeniem Nord Stream, w ręce Gazpromu, otrzymałem rozbrajającą odpowiedź, że jest to prywatna inicjatywa i rząd niemiecki nie ma żadnego wpływu na jej realizację – przypominał poseł.

– Kilka tygodni temu zapytałem pana, Panie Komisarzu – zwrócił się do obecnego w Parlamencie komisarza ds. klimatu Miguela Ariasa Canete. – Zapytałem o realizację Nord Stream 2 w kontekście trzeciego pakietu energetycznego oraz tworzonej Unii Energetycznej, której jestem posłem sprawozdawcą. Odpowiedź brzmiała podobnie i Pan to również dzisiaj powtórzył, że jest to inicjatywa prywatna, na którą Komisja nie ma wpływu. Nord Stream będzie dostarczał 110 mld m3 gazu rocznie, co stanowi ponad 50 procent importu do Unii Europejskiej. Całkowicie przeczy to idei dywersyfikacji i bezpieczeństwa dostaw w świetle wymogów Unii Energetycznej. W sposób szczególny dotyka państw Europy Środkowej i Wschodniej, które pozostają same wobec dominacji z kierunku wschodniego. Obecna sytuacja daje podstawę do rewizji przez państwa członkowskie zobowiązań w zakresie ochrony klimatu oraz implementowania polityki energetycznej. Bierność lub zgoda na realizację tej inwestycji będzie skutkowała pogłębieniem się podziałów w obszarze bezpieczeństwa energii – grzmiał Gróbarczyk.

Polacy zyskali sojusznika we frakcji Zielonych. Poseł Claude Turmes opowiedział się jednoznacznie przeciwko Nord Stream 2. – Budowa tego gazociągu jest bardzo złym pomysłem. Moglibyśmy to nawet nazwać prowokacją, która podważa politykę sąsiedztwa i energetyczną Unii Europejskiej – ostrzegał. Strategia Rosji jest jasna: wykluczenie Ukrainy z tranzytu ze wszystkimi konsekwencjami geopolitycznymi i strategicznymi, utrudnienia funkcjonowania gospodarek państw Europy Wschodniej, podważenia konkurencji. To przeciwne wobec interesów Unii Energetycznej, suwerenności energetycznej Unii Europejskiej i naszym interesom na Ukrainie.

– Sądzę, że większość rządów i obecnych na tej sali popiera te argumenty – ocenił Turmes. – Ale tutaj działają bardzo silne lobby. Francuski GDF Suez, angielskie, niemieckie, holenderskie firmy, które nazywają Nord Stream 2 tylko projektem biznesowym, to potężni sojusznicy projektu. Merkel (Angela, kanclerz Niemiec), Hollande (Francois, prezydent Francji), Cameron (David, premier Wielkiej Brytanii – przyp. red), którzy siedzieli tu po południu to także sojusznicy. Gdzie jest solidarność tych państw z Ukrainą i Europą Środkową?

– Proszę nie mówić, że jest to projekt biznesowy. Jest on bardzo polityczny i rozbijający. Dlatego żądam, aby Komisja była ostra – powiedział Luksemburczyk.

Głos zabrał także niezrzeszony Janusz Korwin-Mikke. – To prywatne firmy robią ten gazociąg, ale proszę nie robić z nas wariatów, że w Niemczech i w Rosji nie ma błogosławieństwa rządów. Takich rzeczy nie robi się bez błogosławieństwa rządów – mówił Polak. Jego zdaniem Nord Stream 2 nie może doprowadzić do zróżnicowania źródeł dostaw a jedynie szlaków. – Mamy do czynienia z ukrytymi agentami Gazpromu wszędzie, podejrzewam, że w również w Komisji Europejskiej – ostrzegł.

– Gazociąg Północny był i jest narzędziem nacisku na państwa mojego regionu, w tym Ukrainę – oceniła Anna Fotyga z Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. – Pogarsza nasze bezpieczeństwo i to nie tylko energetyczne, bo burzy solidarność europejską. To samo twierdzę o Turkish Stream. Powielanie tezy o gospodarczym charakterze tego projektu, to uleganie rosyjskiej propagandzie i powinno być przedmiotem zainteresowania komórek, które tworzymy, a które mają przeciwdziałać rosyjskiej komunikacji strategicznej.

Adam Szejnfeld z Europejskiej Partii Ludowej zgodził się z polskimi kolegami. – Celem Europy powinno być zmniejszenie uzależnienia od importu z jednego źródła, szczególnie z kierunku wschodniego. Dlatego uznaję Nord Stream 2 za niezgodny z interesem wspólnoty, fundamentami Unii Europejskiej i strategią bezpieczeństwa energetycznego – powiedział. Ocenił, że unijne dokumenty mówią o dywersyfikacji, ale w rzeczywistości są podejmowane kolejne inwestycje uzależniające Europę od gazu z Rosji. – Część koncernów zaangażowanych w projekt należy do Niemiec, więc trudno uwierzyć, że działały bez wiedzy rządu w Berlinie – stwierdził.

Dawid Jackiewicz z EKiR przypomniał, że Polska od początku protestuje przeciwko Nord Stream. – Nie może być tak, że podmioty europejskie uzgadniają projekt, który godzi w bezpieczeństwo energetyczne wspólnoty, z krajem, który nawet nie jest członkiem Unii Europejskiej, a to właśnie dzisiaj ma miejsce przy milczącym poparciu państw UE – ostrzegał. – W praktyce oznacza budowę bezpieczeństwa energetycznego tylko jednego członka Unii. Gdzie solidarność, która była wypominana w sprawie uchodźców? – Zapytał poseł.

Z tego wielogłosu wyłamał się jednak Adam Gierek z frakcji Socjalistów. – Unia Energetyczna to z jednej strony jednolity rynek, a z drugiej strony realizacja celów polityki klimatycznej. Jednym z postulatów jest efektywność energetyczna. Podwojenie przepustowości Nord Stream może wywrzeć istotny wpływ na budowę Unii Energetycznej i bezpieczeństwo dostaw – ocenił Gierek.

– Trzeba przyznać, że budowa drugiej nitki jest ideą słuszną. Konwersja energii gazu na elektryczną jest co najmniej kilkadziesiąt procent mniej emisyjna. Doskonale współgra z energią wiatrową. Budowniczowie pierwszego Nord Stream doskonale to rozumieli. W przypadku kolejnego projektu niezbędna jest metoda wspólnotowa z uwzględnieniem interesu państw członkowskich i odgałęzień do państw bałtyckich, która umożliwi wspólnotową eksploatację. Uważam też za celowy powrót do idei gazociągu Jamał 2 – ocenił polityk.

Projekt Nord Stream 2 zakłada budowę dwóch nitek morskiego gazociągu o przepustowości 55 mld m3 rocznie z Rosji do Niemiec. Za budowę magistrali będzie odpowiadała spółka New European Pipeline AG. Udziały w niej posiadają: Gazprom – 51 procent, E.On – 10 procent, BASF/Wintershall – 10 procent, Shell – 10 procent, OMV – 10 procent oraz Engie – 9 procent.

Jamał 2 czyli tzw. pieremyczka to pomysł włączenia Polski w rosyjski projekt ominięcia Ukrainy w tranzycie rosyjskiego gazu do Europy. Zakłada budowę drugiej nitki Gazociągu Jamalskiego po nowej trasie – do Słowacji.