FAZ: Ujęcie atomu w taksonomii uderza w wiarygodność niemieckiej polityki klimatycznej

3 stycznia 2022, 18:15 Alert
Flaga Niemiec. Fot. freepik.com.
Flaga Niemiec. Fot. freepik.com.

Podczas gdy Francja i W. Brytania wciąż polegają na energii jądrowej, Niemcy wyłączają kolejne elektrownie atomowe i chcą zaspokoić swoje zapotrzebowanie na energię dzięki źródłom odnawialnym. Tymczasem Komisja Europejska chce zakwalifikować inwestycje w energetykę jądrową jako zrównoważone. Byłby to dotkliwy cios w wiarygodność wycofywania się Niemiec z atomu oraz niemieckiej polityki klimatycznej – pisze dziennik Frankfurter Allgemeine Zeitung.

Taksonomia a Energiewende

Od nowego roku w Niemczech działa już nie sześć, a tylko trzy elektrownie jądrowe. Reaktory w Brokdorf (Szlezwik-Holsztyn), Grohnde (Dolna Saksonia) i Gundremmingen (Bawaria) zostały zamknięte zgodnie z planem 31 grudnia 2021 roku. Nadal działają Izera 2 w pobliżu bawarskiego Landshut, a także reaktory w Emsland (Dolna Saksonia) i Neckarwestheim 2 (Badenia-Wirtembergia), ale ich dni także są policzone. Całkowite wycofanie się z energetyki jądrowej, o którym rząd niemiecki zdecydował w 2011 roku po awarii reaktora w japońskiej Fukushimie, ma zgodnie z tym planem nastąpić najpóźniej do końca bieżącego roku. – Tym krokiem Niemcy obierają odrębną drogę na arenie międzynarodowej – podkreśla FAZ. Wiele krajów europejskich pozostaje przy energii jądrowej, aby osiągnąć cele klimatyczne, niektóre budują nowe reaktory. W tle tych decyzji jest fakt, że do 2030 roku emisje gazów cieplarnianych w UE powinny spaść o 55 procent w porównaniu z 1990 roku. – Ponieważ wytworzenie jednej kilowatogodziny energii elektrycznej z udziałem energetyki jądrowej powoduje znacznie mniejszą emisję CO2 niż z węgla brunatnego czy gazu, zwolennicy lubią określać technologię jądrową mianem „zielonej”. W UE stanowisko takie zajmuje przede wszystkim Francja – zauważa FAZ.

Gazeta podkreśla, że „z każdym wyłączanym reaktorem coraz bardziej pilne staje się pytanie, w jaki sposób Niemcy zamierzają zaspokoić przyszłe zapotrzebowanie na energię elektryczną, które ma gwałtownie wzrosnąć, jeśli np. zwiększy się liczba samochodów elektrycznych na drogach”. Kwestia to tym pilniejsza, że Niemcy zakładają także odejście od węgla brunatnego do 2030 roku. Według założeń Niemcy w tym roku powinny pozyskać 80 procent energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych. Jednak w 2021 roku udział tych źródeł w ogólnej produkcji energii elektrycznej nie tylko nie wzrósł, lecz wręcz spadł do 41 procent. – Obecnie węgiel brunatny i kamienny pokrywają łącznie ponad jedną czwartą zapotrzebowania Niemiec na energię elektryczną, a energia jądrowa – prawie 12 procent – podaje FAZ.

– Jeśli chodzi o kraje Europy Wschodniej, to energia jądrowa jest tu popularna i społecznie akceptowana i wszystkie większe kraje Europy Wschodniej, z wyjątkiem Polski, produkują energię jądrową – dodaje FAZ. Jak wskazuje, na Ukrainie jest 15 reaktorów, w Bułgarii i Rumunii po dwa, na Węgrzech i Słowacji po cztery. Białoruś pierwszy taki obiekt oddała do użytku latem ub. roku. – W Polsce toczy się debata w sprawie budowy pierwszej elektrowni jądrowej jako alternatywy dla energii pozyskiwanej z węgla – zauważa Frankfurter Allgemeine Zeitung.

Polska Agencja Prasowa/Michał Perzyński