Fedorska: Gaz ziemny pozostanie w Niemczech na długo. Kto jest tym zainteresowany?

25 sierpnia 2021, 07:25 Energetyka
niemcy

Grupa międzynarodowych audytorów i biegłych rewidentów, działająca w ramach sieci KPMG z siedzibą w Amsterdamie, wykonała analizę, z której wynika, że gaz ziemny na wiele dekad pozostanie ważnym elementem niemieckiego miksu energetycznego. Jest to analiza czysto ekonomiczna, nieuwzględniająca jednakże aspektów politycznych – pisze Aleksandra Fedorska, współpracownik BiznesAlert.pl.

Zdaniem autorów analizy niemiecka Energiewende skupia się głównie na technologiach OZE i wodorowych. To właśnie ona mają być głównymi filarami transformacji energetycznej w tym kraju i korzystają z olbrzymiego wsparcia polityczno–finansowego. Nieco pomijane w publicznej dyskusji są natomiast ropa i gaz, które są obecnie realnie najważniejszymi źródłami energii w niemieckim miksie energetycznym brutto. Te dwa źródła energii odpowiadają razem za ponad 60 procent energii wytworzonej w Niemczech w 2021 roku, podczas gdy OZE to jedynie 16,6 procent.

Autorzy badania nad znaczeniem gazu dla Niemiec doszli do wniosku, że zapotrzebowanie na gaz ziemny w tym kraju będzie zależało głównie od rozwoju technologicznego, który może pójść w trzech głównych kierunkach. 

Jeśli nie uda się dokonać daleko idących technologicznych postępów w dziedzinie energetyki na dużą skalę, to gaz ziemny będzie jedyną racjonalną opcją. Chodzi tu głównie o transport i ciepłownictwo. Przy takim scenariuszu analiza przewiduje, że dopiero w 2050 roku zapotrzebowanie na gaz ziemny spadnie w Niemczech o 10 procent. Jeśli Niemcy zdecydują się na wykorzystanie gazu ziemnego w produkcji bezemisyjnego wodoru zamiast obecnie preferowanej opcji zielonego wodoru, to zapotrzebowanie na ten surowiec wzrośnie niebotycznie. Gdyby natomiast Niemcy konsekwentnie postawiły na zielony wodór i całkowitą transformacja w kierunku OZE, to gaz ziemny zniknie z niemieckiego miksu energetycznego do 2050 roku

Eksperci z KPMG zakładają, że infrastruktura gazowa może zostać wykorzystana do przesyłu, magazynowania i dystrybucji wodoru. Ich zdaniem do przyszłego importu i dystrybucji wodoru będą służyły gazociągi i gazoporty. Autorzy analizy pomijają jednak pewien istotny fakt – żaden z planowanych gazoportów w Niemczech nie uzyskał jeszcze pozwolenia na budowę. Jednocześnie powstają całkowicie odrębne rurociągi do wodoru, które, jak wskazuje przykład z Hamburga, działają całkowicie niezależnie od sieci gazociągów.

Szczególnie interesujące jest spojrzenie autorów analizy na potencjalny dostęp do gazu ziemnego. W ich ocenie gaz będzie dla Niemiec także w długiej perspektywie czasowej stosunkowo łatwo dostępny. Jest to założenie co najmniej ryzykowne, bo już w kolejnym rozdziale sami obalają swoją tezę, przyznając, że Norwegia, dotychczas drugi najważniejszy dostawca gazu do Niemiec, w średniej perspektywie czasowej zaprzestanie wydobycia gazu. Nasuwa się tutaj analogia do Niderlandów,  które niegdyś były trzecim najważniejszym dostawcą gazu na świecie, a teraz zaprzestają jego wydobycia. Jeżeli nie uwzględni się gazoportów, na liście potencjalnych dostawców gazu do Niemiec zostaje więc tylko jeden możliwy partner. Jest nim Rosja.

Aby w krótkiej i średniej perspektywie czasowej zapewnić stabilność ceny gazu ziemnego, autorzy raportu proponują znaczną rozbudowę infrastruktury magazynów gazu w Niemczech. Jego magazynowanie zmniejsza sezonowe zmiany cen. W Niemczech chodzi głównie o gaz stosowany w ciepłownictwie, którego cena zawsze wzrasta jesienią z racji większego zapotrzebowania w zimnej porze roku.

Wręcz karkołomna jest analiza autorstwa ekspertów z KPMG dotycząca kwestii klimatycznych. W analizie jest co prawda przedstawiona tabela emisji CO2/kWh w Niemczech. Jednocześnie w tym samym tekście jest napisane, że gaz ziemny oznacza niskie emisje dwutlenku węgla. W rzeczywistości gaz ziemny emituje 247g/kWh, co jest prawie porównywalne z olejem opałowym (326g/kWh).

Jeden z rozdziałów reportu poświęcony jest kwestii wodoru. Już na początku podkreśla się, że Niemcy idą w tym względzie inną drogą niż reszta Europy, która zdaniem autorów, decyduje się na niebieski i turkusowy wodór. Najwyraźniej jest to konsekwencją marnego researchu lub tanią manipulacją. Kraje skandynawskie i Holandia rozwijają właśnie produkcję zielonego wodoru na dużą skalę. Natomiast niebieski wodór na razie istnieje jedynie w mało wiarygodnych komunikatach prasowych koncernów energetycznych powiązanych z Rosją.

Na ostatnich stronach dokumentu przedstawiony jest sondaż, przeprowadzony z 30 ekspertami do spraw energii w Niemczech. Ponad połowa z nich jest zdania, że Niemcy nie są wstanie osiągnąć celów Energiewende. Jeśli chodzi o wodór, eksperci ci uważają, że niebieski wodór będzie technologią pomostową, która być może będzie całkowicie zastąpiona zielonym wodorem, ale dopiero w 2050 roku. Wygląda więc na to, że gaz ziemny, mimo bardzo ambitnych i ekologicznych deklaracji, wygrywa w każdym możliwym założeniu.

Merkel: Za 25 lat Europa nie będzie potrzebowała rosyjskiego gazu