Fedorska: Niemcy chcą budować gazoporty

2 marca 2022, 07:25 Energetyka

Do tej pory w Niemczech nie ma ani jednego gazoportu. Dlatego nie może bezpośrednio importować LNG z krajów takich jak Katar czy Stany Zjednoczone, chociaż znaczenie LNG jako alternatywy dla rosyjskiego importu gazu znacznie wzrosło od czasu zaostrzenia sytuacji na Ukrainie. Niemieccy dostawcy energii pośrednio korzystają z gazoportów w krajach sąsiednich, takich jak Zeebrügge (Belgia), Dünkirchen (Francja) und Gate (Niderlandy). Niemcy natomiast nie korzystają z polskiego gazoportu w Świnoujściu, mimo że jest on geograficznie najbliżej położony – pisze Aleksandra Fedorska, redaktor BiznesAlert.pl.

Na początku lutego kanclerz Olaf Scholz opowiedział się za budową terminali LNG w Niemczech. Oprócz lokalizacji w Dolnej Saksonii planowany jest również terminal w Brunsbüttel w Szlezwiku-Holsztynie. W przeszłości mówiono także o ewentualności takiego projektu w Wilhelmshaven, którym chciał się zająć Uniper.

W ostatnia niedziele Scholz wymienił, określając zwrot polityki energetycznej i dywersyfikację źródeł energii, projekty w Wilhelmshaven i Brünsbüttel, które Niemcy zamierzają zrealizować. Wilhelmshaven to projekt, który został już właściwie przed właściciela Uniper pogrzebany. Na prośbę rządu ma on zostać znów reaktywowany. Uniper jest jednym z udziałowców Nord Stream 2. Niepokojący w tym przypadku  jest udział rosyjskiego Novateku w tym projekcie. Uniper zawarł z Novakiem umowę na roczną dostawę  1,2 mln ton amoniaku. To jedna trzecia ilości amoniaku, które Uniper zamierza przeładowywać w Wilhelmshaven.

Jednak w przypadku tych projektów nie złożono żadnych konkretnych dokumentów poprzedzających budowę . W Brunsbüttel, gdzie zakładano, że podstanie pierwszy niemiecki gazoport od około czterech latach od przedstawienia projektu wciąż nie ma daty na ostateczną decyzję inwestycyjną. – Ogólnie rzecz biorąc, jest to bardzo złożona, kosztowna i długoterminowa inwestycja, która w trakcie procesu jest ciągle ponownie regulowana i poddawana ocenie. W czasach pandemii koronawirusa trudniej jest przewidzieć dokładny czas realizacji projektu, dlatego wstrzymujemy się z prognozami – odpowiedziała na pytanie BiznesAlert rzeczniczka prasowa spółki German LNG Terminal GmbH Katja Feitag, która zarządza projektem w Brunsbüttel. W tle tego upadającego projektu jest z jednej strony mocny nacisk ze strony organizacji na rzecz ochrony środowiska oraz częściowe wycofanie się z tego projektu holenderskiego wspólnika Vopak LNG Holding.

Zukunft Gas eV jest inicjatywą firm z niemieckiego przemysłu gazowniczego i postrzega siebie jako głos branży. Prezes tej inicjatywy Timm Kehler na pytanie BiznesAlert odnośnie najlepiej rokującego projektu gazoportowego w Niemczech wskazał natomiast na projekt w Stade. – Postrzegam Stade jako najbardziej aktywną lokalizację z najlepiej przemyślaną koncepcją i stabilną strukturą inwestorów. – uważa Kehler. Spółką realizującą projekt w Stade jest Hanseatic Energy Hub GmbH. Wspólnicy Hanseatic Energy Hub są zarządcami infrastruktury gazowej Fluxys (Belgia), Partners Group (Szwajcaria) i grupą Buss z Hamburga. Razem posiadają rozległe doświadczenie w obsłudze terminali, finansowaniu projektów infrastrukturalnych i są zakorzenione w regionie. W przypadku projektu w Stade istnieje już konkretny plan inwestycyjny: Obecnie 800 milionów euro jest przeznaczone na inwestycje w terminal na terenie zakładu chemicznego Dow Chemical. Do tego dochodzi około 150-200 mln euro dla publicznych obiektów portowych.

Jak pokazały przykłady z Brunsbüttel oraz wycofanie się Fluxys z projektu w Rostocku, który miał być realizowany wraz z rosyjskim Novatekiem, inwestorzy nie są przekonani co do opłacalności gazoportów w Niemczech. Za zamkniętymi drzwiami branża nie jest przekonana co do rzeczywistych planów niemieckiego państwa i woli nie ryzykować z wielkimi inwestycjami. Sceptycyzm inwestorów budzą także szczególnie wysokie koszty opłat sieciowych w punkcie wejścia terminalu do sieci. Należą one do najwyższych w Europie. Ale Bundesnetzagentur, Federalny urząd ds. sieci, nie chce się tym zajmować, bo gazoportu przecież jeszcze nie ma.

W związku z celami klimatycznymi Niemiec a w szczególności wrażliwości partii Zielonych nowe niemieckie gazoporty po odejściu Niemiec od gazu, co ma mieć miejsce w 2045 roku, gazoporty i cała z nimi związana infrastruktura ma być wykorzystana do transportu zielonego wodoru.

Już dzisiaj około 75 procent niemieckiej sieci gazociągów może przetransportować wodór, ponieważ przewody wykonane są z polietylenu. W szczególności w sieci dystrybucyjnej sieć gazowa jest już „h2ready”. Przy rozsądnych kosztach inwestycyjnych istniejąca infrastruktura gazowa może również zostać wykorzystana w przyszłości. Obecnie dopuszczalna wartość graniczna mieszanki wodorowej wynosi 10 procent obj., ale trwają prace badawcze, które sprawdzają łącznie 20 procent objętości – tłumaczy prezes Zukunft Gas e.V.

W związku z gazem ziemnym, ale w przyszłości także nawiązując do wodoru trudno odpowiedzieć, czym właściwie niemiecki rząd chce zachęcić firmy energetyczne do inwestycji w nowe elektrownie gazowe i budowę infrastruktury. – Kalkulacja jest jeszcze trudniejsza, ponieważ elektrownie muszą zostać zmodernizowane na wodór i to jeszcze w okresie amortyzacji. Dzisiejsze mechanizmy rynku energii elektrycznej nie są w stanie przyczynić się do zmiany rynku elektrowni, w którym nie chodzi o wytwarzanie energii elektrycznej, lecz o bezpieczeństwo dostaw bez emisji CO2 – twierdzi Kehler. Zamiast kalkulacji polegającej na maksymalizacji produkcji energii, elektrownie mają kalkulować długoterminowe inwestycje uwzględniając późniejsze użycie jako elektrownie rezerwowe.

Marszałkowski: Połączenia gazowe z Litwą, Danią i Słowacją budują bezpieczeństwo energetyczne Europy