Fedorska: Czy Turów szkodzi niemieckiemu Zittau?

28 grudnia 2021, 07:30 Energetyka
Kopalnia węgla brunatnego Turów. Fot. Bartłomiej Sawicki/BiznesAlert.pl
Kopalnia węgla brunatnego Turów. Fot. Bartłomiej Sawicki/BiznesAlert.pl

Po niemieckiej stronie granicy, niedaleko kopalni i Elektrowni Turów, leży małe niemieckie miasteczko Zittau (pol. Żytawa) z blisko 25 tysiącami mieszkańców. Transformacja systemowa i związana z nią zapaść ekonomiczna regionu spowodowały, że miasteczko to od 1989 straciło ponad ⅓ mieszkańców. Od wielu lat Zittau jest zaniepokojone konsekwencjami działania kopalni węglowej Turów, położonej po polskiej stronie granicy. Przed zmianami politycznymi z 1990 roku głosy te były mniej słyszalne, a problemy regulowane były ponad głowami mieszkańców – pisze Aleksandra Fedorska, współpracownik BiznesAlert.pl.

W ostatnich latach uwaga kieruje się coraz bardziej w kierunku polskiej granicy; chodzi o spadki poziomu wód gruntowych i szkody górnicze. Ekspertyzy, których zleceniodawcy nie zawsze dają się zidentyfikować, wskazują na to, że kopalnia odkrywkowa Turów nie tylko pobiera wodę od sąsiadów, lecz powoduje także wstrząsy górnicze gruntu pod miastem Zittau. W toku starań o przedłużenie koncesji kopalni KWB Turów do 2044 strona polska przeprowadziła badania geotechniczne na bazie danych na terenie Polski w latach 1980-2014. Analiza tych danych wykazała że sytuacja w Polsce oraz w regionie graniczącym z Niemcami jest stabilna.

– W związku z tym niemożliwe jest, aby na przyległym obszarze po stronie niemieckiej osiadania pochodzące od odwadniania i działalności górniczej Kopalni Turów były większe. Nie bez znaczenia na wielkość osiadań na obszarze RFN ma eksploatacja w byłej kopalni odkrywkowej Olbersdorf oraz zjawiska geotechniczne zachodzące w wyniku prowadzonego wydobycia w starej podziemnej kopalni węgla brunatnego na obszarze dzisiejszego miasta Zittau – zaznacza Polska Grupa Energetyczna (PGE) w komentarzu dla BiznesAlert.pl. –

We wrześniu 2020 roku po stronie niemieckiej ukazała się analiza wykonana na zlecenie Greenpeace i fundacji Frank Bold z czeskiego Brna. Przeprowadził ją geolog Ralf E. Krupp, który od lat zajmuje się tym tematem. W raporcie nie ma odniesień do innych naukowców lub instytutów badawczych, wygląda więc na to, że Ralf E. Krupp jest jedynym autorem tej analizy. Ponad rok po publikacji całościowej ekspertyzy dotyczącej transgranicznych skutków eksploatacji złoża węgla brunatnego Turów (Polska) dla wód w Niemczech, Krupp pochylił się nad problemami tektonicznymi w Zittau.

Chodzi głównie o obecnie eksploatowane złoże o zbiorowej nazwie Zittau-Turów, które do 1991 roku należało do niemieckiej kopalni odkrywkowej Olbersdorf, uruchomionej na koniec pierwszej dekady XX wieku. Po 1991 roku teren kopalni Olbersdorf poddano rekultywacji.

Cały Zittau położony jest na złożu węgla Zittau-Turów, ale podziemne warstwy nie są ułożone jednolicie. Grunty pod miastem poprzecinana kilkoma tzw. zaburzeniami tektonicznymi, które w różny sposób reagują na obniżanie się wód gruntowych powodowane przez kopalnię Turów. Do analizy ryzyka ewentualnych zapaści albo osiadania gruntu użyto danych z satelity. Pozwoliły one na zapisanie i wizualizacje dynamiki obsunięć gruntów na terenie miasta Zittau. Analiza tych danych pokazała, że miasto jest przecięte szczeliną (Zittauer Sprung), która powoduje, że tereny położone na północ od niej są mniej podatne na obniżanie się gruntów, niż tereny na południe od szczeliny. Efekt, który dotyka szczególnie południową część miasta, zostaje jeszcze dodatkowo napędzany przez szczelinę Lusatia-Sprung. Krupp uważa, że sama niekorzystna konstelacja tektoniczna nie jest głównym powodem szybkiego osiadania gruntów w Zittau. Geolog sądzi, że dynamika z która to się dzieje wywoływana jest przez spadek poziomu wody gruntowej, który jest spowodowany działalnością Kopalni Turów.

Osiadanie gruntu w Zittau ma wpływ na życie mieszkańców miasta. Na wielu budynkach pojawiają się rysy. Rodzina Smala posiada w Zittau 300-letni dom oraz 100-letnią przybudówkę, w której ścianach pojawiły się rysy o szerokości palca. Z pomocą rodzinie przyszła organizacja Greenpeace, która zaproponowała im rzeczoznawcę – Ralfa E. Kruppa. Za fachowa ekspertyzę problemów w budynkach państwa Smala zapłaciła posłanka parlamentu landowego w Saksonii z ramienia partii die Linke, Antonia Mertsching. Zorganizowała ona też przesłuchanie w parlamencie landowym na temat domniemanych szkód wywołanych w Zwittau przez polskie kopalnie.

Thomas Zenker, burmistrz Zittau, obecny na tym przesłuchaniu 9 grudnia br., chciałby, aby land Saksonia, a przede wszystkim rząd federalny wstawiły się za miastem. – Jedynie rząd federalny może wysuwać wobec Polski żądania, takie jak na przykład udostępnianie niezbędnych danych, dzięki którym można by lepiej ocenić sytuację – powiedział Zenker.

Starania i wypowiedzi Thomasa Zenkera oraz posłanki Antonii Mertsching nie były artykułowane przez stronę niemiecką, gdy strony konsultowały się dwustronnie w tej sprawie we wrześniu 2019 roku. Konsultacje te poprzedzały wydanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach przedsięwzięcia „Kontynuacja eksploatacji kopalni węgla brunatnego Turów”, przypomina PGE. Uczestnikiem tych konsultacji był także przedstawiciel Urzędu Górniczego Saksonii. W protokole zapisano dokładnie uzgodnienia ze stroną niemiecką, która oświadczyła — że nie zgłasza uwag do zagadnień związanych z obniżeniem zwierciadła wód podziemnych oraz obniżeniem terenu.

– Zgodnie z zapisami protokołu uzgodnień ww. spotkania, strona niemiecka oświadczyła, że nie zgłasza uwag do zagadnień związanych z obniżaniem zwierciadła wód podziemnych oraz obniżaniem terenu – podkreśla PGE.

Moskwa: Polska chce dojść do porozumienia z Czechami w sporze o Turów