Forum Energii: Czemu służy system handlu emisjami CO2 i jaka reforma nas czeka?

4 czerwca 2021, 07:15 Energetyka
Komin, przemysł, emisje

Tobiasz Adamczewski z Forum Energii pisze o emisjach CO2, które będą najważniejszym narzędziem realizacji celu 55 procent redukcji do 2030 roku. Ekspert wyjaśnia podstawowe zasady działania systemu i sygnalizuje, jakich dyskusji oraz zmian możemy się spodziewać.

Dlaczego powstał system handlu emisjami?

Tobiasz Adamczewski przypomina, że unijny system handlu uprawnieniami do emisji CO2 (EU-ETS) został wprowadzony w 2005 roku roku. – Miał przygotować UE do wdrożenia Protokołu z Kioto – międzynarodowego porozumienia, które nałożyło na państwa rozwinięte obowiązek redukcji emisji dwutlenku węgla do 2012 roku o pięć procent w stosunku do 1990 roku. Za ETS stoi kilkudziesięcioletni dorobek współpracy międzynarodowej oraz rozwoju nauki w zakresie zmiany klimatu – pisze.

– W Polsce, która uczestniczy w europejskim systemie handlu emisjami, mechanizm bywa krytykowany, a główna oś tej krytyki dotyczy częstych zmian regulacyjnych, co wpływa na cenę uprawnień do emisji i ingeruje w rynkowy charakter systemu. Dodatkowo unijny ETS obejmuje jedynie ok. 40 procent emisji CO2 – tych pochodzących z elektroenergetyki, ciepłownictwa, przemysłu i lotnictwa, co z perspektywy tych sektorów widziane jest jako niesprawiedliwe – zaznacza autor.

Ekspert pisze, że polityka klimatyczna Unii Europejskiej postępuje. – W lipcu Komisja Europejska przedstawi pakiet reform „Fit for 55”. Jego celem będzie przygotowanie mechanizmów wdrażania podwyższonego unijnego celu redukcyjnego na 2030 rok. Ponieważ EU-ETS jest kluczowym elementem ograniczania emisji w krajach członkowskich, pakiet będzie obejmował jego reformę. Dyskusja o fluktuacji cen uprawnień do emisji będzie istotnym elementem negocjacji, ale ważniejsze będą inne wątki – czytamy

Adamczewski wymienia zmiany, które będą miały wpływ na działanie ETS:

1. Zmniejszenie wolumenu dostępnych uprawnień w ETS

Wyższy cel redukcji emisji w sektorach objętych ETS będzie oznaczał szybsze wycofywanie uprawnień do emisji w obiegu. Obecnie wskaźnik liniowej redukcji, tzw. Linear Reduction Factor (LRF) wynosi 2,2 procent. Według analiz KOBIZE, wyższe cele redukcji gazów cieplarnianych mogą przełożyć się na średni LRF w wysokości 3,7 procent, a cena uprawnień może wzrosnąć do 76 EUR/EUA. Wysokość celu redukcyjnego w sektorach objętych ETS będzie jednak zależała od zobowiązań do ograniczenia emisji w sektorach nieobjętych systemem (np. transport, budynki, rolnictwo). Sumarycznie, działania w ETS i non-ETS powinny do 2030 roku ograniczyć emisje gazów cieplarnianych w UE o 55 procent.

2. Przegląd funkcjonowania MSR (ang. Market Stability Reserve)

Od początku istnienia EU-ETS nagromadziła się nadwyżka wynosząca ok. 1,5 miliarda uprawnień. Nadwyżka przyczyniła się do spadku cen uprawnień w latach 2013-2018. Z tego względu został wprowadzony mechanizm rezerwy stabilizacyjnej – MSR. Obecnie, jeśli nadwyżka przekracza 833 mln uprawnień, 24 procent tej wartości jest odejmowane z rocznej puli uprawnień przeznaczonych na aukcje. Od roku 2023 liczba uprawnień w MSR przewyższająca pulę uprawnień na dany rok ma być usuwana z rynku permanentnie. Jeśli zaś nadwyżka miałaby zmaleć do 400 milionów, 100 milionów uprawnień z MSR powinno wrócić na rynek. Przegląd MSR ma zweryfikować progi i tempo usuwania i przywracania uprawnień na rynek.

3. Opłata od emisji w transporcie i budynkach

Istotą tej propozycji jest wprowadzenie opłaty za emisję w sektorach budynków i transportu, które dziś nie są w ETS, za to odpowiadają za ok. 30% całkowitych emisji w UE. Rozważanych jest kilka opcji wprowadzenia tej zmiany: nowy podatek, włączenie budynków i transportu do obecnego ETS lub stworzenie osobnego ETS dla nowych sektorów (wówczas dwa systemy ETS funkcjonowałyby równolegle).

Uwzględnienie kosztów środowiskowych emisji z budynków i transportu jest istotne dla wypierania z rynku najbardziej emisyjnych technologii (piece węglowe, samochody spalinowe). Oprócz tego kluczowe są działania regulacyjne, wyznaczanie konkretnych norm, standardów i celów oraz organizacja systemów wsparcia finansowego dla krajów mniej zamożnych. Wprowadzenie nowych opłat powinno następować stopniowo, żeby nie spowodować szoku cenowego na odbiorcach końcowych. Docelowo, 100 procent wpływów z nowych opłat powinno trafiać na wsparcie niskoemisyjnych technologii i działań osłonowych. Opcja nowego ETS to także szansa na stworzenie dedykowanego funduszu socjalnego, na wzór Funduszu Modernizacyjnego, który mógłby być przeznaczony np. na walkę z ubóstwem energetycznym.

4. Nowy podział uprawnień

Jest to wątek podnoszony przez Polskę. Obecnie podstawowa pula aukcyjna dzielona jest między państwami według udziału ich emisji w całej UE z lat 2005-2007. Nagradza to kraje, które od tamtej pory najmocniej redukowały emisje. Utrzymanie proporcji historycznej sprawia, że państwa, które dokonały większych redukcji emisji mogą spodziewać się nadwyżki uprawnień na lata 2021-2030. Ich sprzedaż będzie generować dodatkowe przychody do budżetu. Nadwyżki mogą być kupowane przez operatorów instalacji w takich krajach jak Polska, gdzie przyznana pula najprawdopodobniej nie pokryje w pełni krajowych emisji.

ETS jak demokracja

Ekspert Forum Energii pisze, że EU ETS jest jak demokracja. – Ma wiele niedoskonałości, ale trudno o lepszy mechanizm wspierający redukcję emisji w sposób efektywny kosztowo. W Polsce wysokie ceny CO2 budzą ogromny lęk, bo faktycznie zmuszają do działania sektory, które od lat znajdowały się w stagnacji. Z drugiej strony technologiczny dryf w energetyce, ciepłownictwie i przemyśle nie jest dłużej możliwy. Polska szybko traci konkurencyjność i bez obniżenia emisyjności nasza gospodarka może wpaść w spiralę wielkich kosztów. Dlatego oprócz rekompensat dla przemysłu energochłonnego, już teraz całość wpływów ze sprzedaży emisji CO2 powinna trafiać na ograniczanie emisji i walkę z ubóstwem energetycznym. Jednocześnie ważne jest zaangażowanie się w konstruktywną dyskusję na temat reformy EU ETS i objęcia emisji z transportu i budynków nowymi opłatami CO2. Wyjście z pozycji hamującej pozwoli skupić wysiłki negocjacyjne na elementach, w których mamy największe szanse ugrać dla Polski dodatkowe środki: czyli zwiększenie mechanizmu solidarnościowego oraz Funduszu Modernizacyjnego – czytamy.

Cały artykuł można przeczytać tutaj.

Opracował Jędrzej Stachura

Kowalski: Polityka klimatyczna w obecnym kształcie będzie kosztować Polskę ponad 47 mld zł