Gazociąg Rosja-Chiny-Indie: największy i najmniej realny projekt gazowy na świecie

16 listopada 2015, 08:25 Alert
Gazociąg Ałtaj
Gazociąg Ałtaj/Siła Syberii 2. Grafika: Gazprom.

(Oilcapital.ru/Piotr Stępiński/Wojciech Jakóbik)

Jak poinformowało rosyjskie ministerstwo energetyki w ostatnich dniach odbyło się pierwsze posiedzenie rosyjsko-indyjskiej grupy roboczej do spraw zbadania możliwości budowy gazociągu z Rosji do Indii. Jego szlak i wyzwania stojące przed budowniczymi nowej magistrali – te kwestie mają stać się tematami kolejnego spotkania.

Siła Syberii 2 może stać się najdłuższym gazociągiem na świecie, jeżeli zostanie doprowadzona do Indii.

– Jest to przedłużenie tzw. gazociągu Ałtaj, którym będzie przesyłany surowiec ze złóż zachodnio-syberyjskich oraz Jamału przez całą Rosję docierając do granicy z Chinami i dalej do Chin. Jeśli mówimy o jego przedłużeniu do Indii to oznacza to, że musi ono biec przez całe Chiny, a ich południowo-zachodnia część to teren górzysty, wysokie góry i powinien on właśnie przez nie przebiegać i wtedy dotrzeć do Indii – wyjaśnia jeden z czołowych analityków Państwowego Funduszu Bezpieczeństwa Energetycznego Igor Juszkow.

Pod względem technicznym jest to złożony projekt, ale propozycję jego przedłużenia do Indii, czyli o co najmniej 1000 km, Delhi nie otrzymuje po raz pierwszy.

– Odnośnie jego perspektyw to moim zdaniem największą trudnością jest to, jaką rolę w tym projekcie będą odgrywały Chiny. Ponieważ gazociąg będzie miał swój koniec na granicy rosyjsko-chińskiej. Dalej na terytorium Chin ma on być budowany przez tamtejsze spółki i wątpię, że pozwolą go budować na swoim terytorium przez rosyjskie czy indyjskie firmy. Właściwie Chiny powinny stać się pełnowartościowym uczestnikiem projektu, otrzymywać opłaty tranzytowe lub kupować gaz i reeksportować go do Indii jako w pełni chiński gaz. Stwarza to wiele problemów od finansowych po prawne – twierdzi starszy analityk VYGON Consulting Maria Belowa.

Sam projekt Siła Syberii 2 nie ma wsparcia ekonomicznego ze strony Chin. Jak informowały Wiedomosti, powołując się na wypowiedzi urzędników federalnych ze względu na spowolnienie gospodarki Chin oraz przeglądu przez Pekin jego bilansu energetycznego podpisanie umowy o dostawach gazu ziemnego poprzez gazociąg Siła Syberii 2 jest odkładane na bliżej nieokreślony czas.

Zdaniem ekspertów na dzień dzisiejszy Indie znajdują się na obrzeżach światowej branży gazowej. Zapotrzebowanie – ok. 50 mld m3 rocznie – daje im 15-16 miejsce na świecie pod tym względem. 60 procent zapotrzebowania jest pokrywane przez własne wydobycie. Reszta pokrywana jest przez dostawy skroplonego gazu ziemnego (LNG).

Największym dostawcą LNG dla Delhi jest Katar – 16,2 mld m3 rocznie. Trochę pond 2,5 mld m3 jest dostarczane przez dziesięć państw, z których najwięcej surowca dostarczają: Nigeria – 1,2 mld m3, Jemen – 0,6 mld m3.

Czytaj więcej: Indie chcą rewizji kontraktu na dostawy LNG z Kataru

W tym kontekście warto przypomnieć, że 25 września AP Gas Development Corporation, Gas Authority of Indie, GDF Suez oraz Shell podpisały dwa memoranda w sprawie budowy pływającego terminala LNG, który ma się znajdować w porcie głębinowym Kakinada .

Planuje się, że pływający terminal zostanie zbudowany w ciągu 18 miesięcy. W kwestii wyboru portu uznano, że Kakinada jest odpowiednim miejscem dla realizacji tego typu projektu. To obiekt służący do regazyfikacji skroplonego gazu na pokładzie. Może także transportować surowiec. Jest to instalacja uboższa względem lądowego terminala LNG.

Oczekuje się, że terminal da impuls dla rozwoju przemysłu. Jeśli obecny deficyt gazu wynosi 15 mln m3 dziennie to w najbliższej przyszłości może się on zwiększyć do 40 mln m3. Tak więc gaz ziemny stał się ważnym źródłem dla rozwoju gospodarczego Indii. Ponadto pozwoli on zapewnić dostępność gazu ziemnego dla różnych odbiorców przemysłowych, komercyjnych oraz gospodarstw domowych.

Co ciekawe według opublikowanych w maju danych komórki planowania i analiz ropy naftowej ministerstwa ropy i gazu ziemnego Indii (PPAC) w roku fiskalnym kwiecień 2014 – marzec 2015 import skroplonego gazu ziemnego (LNG) przez cztery największe spółki indyjskie wzrósł o 7 procent. Całkowita wartość importu wyniosła 11,46 mln ton wobec 10,76 mln ton między 2013 a 2014 rokiem.

W kontekście wspomnianego wcześniej indyjskiego deficytu gazu warto odnotować fakt, o którym informował 13 sierpnia BiznesAlert.pl. Zdaniem indyjskiego ministra ropy i gazu Dharmenda Pradhan w latach 2018-2019 zapotrzebowanie Delhi na gaz wzrośnie o 29 procent.

Według pisemnej odpowiedzi ministra na pytanie izby wyższej indyjskiego parlamentu, komisja do spraw ropy naftowej oraz gazu prognozuje zwiększenie zapotrzebowania z 405 mln ft3 w latach 2014-2015 do 523 mln ft3 dziennie w latach 2018-2019.

– Perspektywy wzrostu rynku gazowego w Indiach są bardzo, bardzo pozytywne. Szacuje się, że do 2030 roku Indie zajmą drugie po Chinach miejsce wśród państw regionu Azji i Pacyfiku pod względem wielkości zapotrzebowania. Jeśli Indie postawią na gaz to wedle ostrożnych szacunków do 2030 roku zapotrzebowanie Indii wzrośnie o 5-6 krotnie – podsumowuje obliczenia analityk VYGON Consulting.

Oznacza to, że już w 2020 roku Delhi będzie potrzebowało 60 mld m3 a w 2030 roku już 90 mld m3 co oznacza czterokrotny wzrost wolumenu importowanego surowca. Jednakże eksperci wątpią, że byłby sens w zakupie rosyjskiego błękitnego paliwa. Przecież cena surowca z Jamału do terenów chociażby północnych Indii delikatnie mówiąc dość wysoka. Wobec czego najbardziej prawdopodobnym scenariuszem będą dostawy rosyjskiego LNG z trzeciej fazy projektu Sachalin-2.