Gramatyka: Nowela OZE sprawi, że mała fotowoltaika przestanie się opłacać

2 listopada 2021, 07:30 Energetyka
Michał Gramatyka. Fot. Wikimedia Commons
Michał Gramatyka. Fot. Wikimedia Commons

– Ustawa o OZE uchwalona ostatnio przez polski sejm spowoduje, że budowa i użytkowanie niewielkich instalacji fotowoltaicznych w Polsce staną się nieopłacalne – pisze dr Michał Gramatyka, poseł Polski 2050, wcześniej wiceprezes Tauron Polska Energia i prezes Enea Centrum.

Dziś właściciele takich instalacji – prosumenci, mają prawo do magazynowania nawet 80 procent wytworzonej przez siebie energii w sieci. Pozostałe 20 procent to rodzaj “zapłaty” dla przedsiębiorstwa energetycznego. Instalacje słoneczne mają to do siebie, że najwięcej energii produkują w godzinach, w których jej nie zużywamy. Największe zużycie zaś następuje w godzinach wieczornych oraz miesiącach zimowych, gdy produkcja energii z ogniw PV jest stosunkowo niewielka.

Obecne uregulowania były na tyle korzystne, że wywołały swoisty boom na fotowoltaikę. W ciągu ostatnich 3 lat łączna moc zainstalowana w fotowoltaice wzrosła o 5,5 GW i przekroczyła już 6 GW. Dzięki korzystnym uregulowaniom prawnym oraz systemowi dopłat (m. in. program “mój prąd” czy inne subwencje), prywatne instalacje PV charakteryzowały się

6-7 letnim okresem zwrotu. Sieć, stanowiąca jeden wielki akumulator energii dla prosumentów, rzeczywiście w niektórych miejscach mogła ulegać przeciążeniom.

Zmiany prawne sieci nie uzdrowią, nie spowodują też impulsu inwestycyjnego w rozwiązania zapobiegające jej obciążeniu. Pogorszą za to znacznie sytuację prosumentów. Budowa i utrzymanie instalacji PV stanie się co najmniej dwukrotnie mniej opłacalna niż dziś.

Rozdzielone zostaną kwestie produkcji i poboru energii. Za energię pobraną będziemy płacić tak, jakbyśmy nie byli prosumentami (czyli poniesiemy także koszt VAT, akcyzy i opłaty dystrybucyjnej). Energię oddaną będą od nas odkupować przedsiębiorstwa energetyczne po ustalonej cenie. Ustawodawca liczy na to, że popularność fotowoltaiki wyhamuje.

Rzeczywiście, przyrost nowych instalacji będzie zdecydowanie mniejszy. Podjęcie decyzji o budowie prywatnej elektrowni może stać się po prostu nieuzasadnione ekonomicznie.

Co natomiast z rozwojem i przystosowaniem sieci do obsługi prawie miliona mikroinstalacji prosumenckich? Tu zapóźnienia sięgają ostatnich 10-15 lat i po trosze odpowiadają za to wszystkie rządzące w Polsce opcje. Przecież szał na prywatne instalacje fotowoltaiczne dało się przewidzieć – w Niemczech zainstalowano do dzisiaj ponad 56 GW w fotowoltaice. Trend rozwojowy na takie instalacje utrzymuje się już od ponad 15 lat.

Rozwiązaniem mogłoby być długoletnie, systemowe podejście do projektowania sieci uwzględniające rynkowe trendy: mikroinstalacje, lokalne dostawy, magazyny energii, energetykę obywatelską itp. W kilku procentach pomóc może także odpowiednie zarządzanie siecią. Oczywiście nie da się tego zrobić z dnia na dzień. To projekt na co najmniej 10-20 lat. Podobnie jest z koncepcją budowania magazynów energii w różnych miejscach sieci po to, by tę sieć odciążyć. To słuszny kierunek ale też bardzo duże wydatki. Uruchomienie całego mechanizmu inwestycyjnego wymaga przygotowania otoczenia prawnego – odpowiednich zmian w Prawie Energetycznym, ustawie o OZE, odpowiednich rozporządzeń.

Tymczasem w Polsce stabilność przepisów energetycznych jest niewielka. „Prawo energetyczne” w ciągu 24 lat było zmieniane niemal 130 razy. Ostatnie dwie dekady to kilka  „Polityk Energetycznych”, z których każda była istotnie odmienna od poprzedniej – a w takim dokumencie chodzi przecież o długofalową stabilność i wyznaczanie długoterminowych kierunków. Żaden z dokumentów nie była konsekwentnie realizowany. W latach 2016-2020  nie mieliśmy nawet “Polityki Energetycznej” – poprzednia przestała obowiązywać jeszcze za rządów PO-PSL w 2015 r., a nowej w ciągu 4 lat nie stworzono. Ta ostatnia, z 2020 roku też zresztą jest już nieaktualna.

Największy zawód przeżyłem, gdy poddałem analizie wyniki głosowania. Okazało się, że gdyby nie absencja kilku posłanek i posłów opozycyjnej strony, ustawa po prostu nie zostałaby uchwalona. Brakło 13 głosów „przeciw”, nie głosowało 16 przedstawicieli opozycji. Szkoda takich okazji, bo prawo które uchwalił Sejm nie przysłuży się nikomu oprócz korporacji energetycznych.

Tretyn: Kolejna nowelizacja ustawy OZE jest za rogiem. Jakie zmiany ze sobą niesie? (ANALIZA)