Jakóbik/Stachura: Inflacja, drogie energia i ciepło, dymisja Kurtyki, taka sytuacja

3 września 2021, 07:35 Energetyka
pexels-photo-285456
Żarówka. Grafika: images.pexels.com

Polska potrzebuje czasu i pieniędzy na transformację sektora energetycznego oraz ciepłowniczego. Póki co jednak podwyżki cen energii oraz ciepła są pewne bo rosną ceny surowców oraz uprawnień do emisji CO2. Znalazł się już kozioł ofiarny. Nieoficjalnie można usłyszeć o planie odwołania ministra klimatu i środowiska Michała Kurtyki – piszą Wojciech Jakóbik i Jędrzej Stachura z BiznesAlert.pl.

Energia i ciepło będą droższe

Najnowsze plany Komisji Europejskiej mówią o dalszym wzroście cen energii w Unii Europejskiej. Analitycy Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE) podają, że najbardziej ucierpią rodziny najuboższe. – Przez dodatkowe opłaty za emisje w transporcie wzrost wydatków na energię dla 20 procent najuboższych gospodarstw w UE może oznaczać podwyżki rzędu nawet o 44 procent, a z powodu opłat związanych z ogrzewaniem budynków – aż o 50 procent – alarmuje PIE.

Analizy Polskiego Komitetu Energii Elektrycznej (PKEE) dowodzą, że uwolnienie taryf, powiązane z odpowiednimi narzędziami polityki socjalnej (np. dodatkiem energetycznym), może przyczynić się do bardziej sprawiedliwego i stabilnego rozłożenia kosztów energii tak, aby realną pomoc uzyskiwały osoby najbardziej potrzebujące. W lutym 2021 roku rząd rozpoczął pracę nad koncepcją wsparcia odbiorcy wrażliwego i ustaleniem definicji ubóstwa energetycznego.

Według PKEE, zakończenie taryfowania nie powinno mieć negatywnego wpływu na sytuację gospodarstw domowych i nie musi wiązać się ze wzrostem cen energii czy też skali ubóstwa energetycznego. Polaków może przed tym uchronić duża konkurencja na rodzimym rynku. Bułgaria, Cypr, Portugalia, Rumunia, Łotwa i Wielka Brytania również odeszły od taryfowania i nie można mówić o dużym wzroście cen w tych krajach.

W sierpniu 2021 roku Polska Grupa Energetyczna opowiedziała się za uwolnieniem cen energii. Spółka twierdzi, że uwolnienie nie doprowadzi to do nienaturalnego wzrostu cen prądu dla gospodarstw domowych. Taka zmiana spowodowałaby, że ceny byłyby zmieniane na bieżąco zamiast raz w roku. – W lipcu ceny energii elektrycznej na rynku Towarowej Giełdy Energii (TGE) wynosiły około 38 groszy netto za jedną kWh. W tym samym czasie zaakceptowane przez URE taryfy dla odbiorców indywidualnych przewidywały ceny maksymalne na poziomie od 16 groszy (Tauron Dystrybucja) do 23 groszy (Energa Operator) za jedną kWh – podaje Wirtualna Polska. To pokazuje, że różnica jest znaczna.

Ceny ciepła w Polsce także będą rosnąć. Kongres Kogeneracji w Kazimierzu Dolnym był okazją do utyskiwania branży ciepłowników obawiających się pakietu Fit for 55, który nakłada na nie obowiązek redukcji emisji CO2 o 55 procent do 2030 roku, tymczasem polskie jest w większości wciąż zależne od węgla. Mało tego, małe firmy ciepłownicze działające regionalnie nie posiadają żadnego potencjału inwestycyjnego do zmiany sytuacji. Społeczny Fundusz Klimatyczny powstały w ramach Fit for 55 ma dać europejskiemu ciepłownictwu 72,2 mld euro, czyli około 320 mld zł. Ciepłownicy w Kazimierzu szacowali potrzeby inwestycyjne w samej Polsce na 100 mld zł. Ceny ciepła w nowych taryfach mają przez te politykę rosnąć także o kilkadziesiąt procent.

Fit for 55 euro za tonę CO2

Ceny uprawnień do emisji CO2 wzrosły powyżej 55 euro za tonę i oddziałują na ceny energii oraz ciepła. Mamy także do czynienia ze sprzężeniem zwrotnym wynikającym z wysokiej inflacji przekraczającej 5 procent. Droższe media przyspieszają inflację, a ta winduje ceny. Trend podwyżek cen energii i ciepła będzie się pogłębiał wraz z przyspieszeniem polityki klimatycznej w ramach pakietu Fit for 55. Tylko udane negocjacje Polski pozwolą z jednej strony dać czas przejściowy na zmiany oraz środki niezbędne do ich finansowania. Według informacji Radio Zet znalazł się już kozioł ofiarny tej sytuacji, czyli minister klimatu oraz środowiska Michał Kurtyka, który ma zostać zwolniony ze stanowiska wraz z nową rekonstrukcją rządu Mateusza Morawieckiego za nieudane – w opinii jego krytyków – negocjacje Fit for 55 na arenie europejskiej. Prawdą jest jednak, że ceny musiały wzrosnąć nie przez Kurtykę, ale zależność Polski od węgla, z której nie jest w stanie się wyswobodzić w ostatnich dziesięcioleciach pomimo jasnego kursu polityki klimatycznej, pod którą Warszawa jest podpisana.

Sawicki: Nie będzie powszechnych rekompensat wzrostu cen energii, ale najubożsi mogą zyskać wsparcie dzięki noweli