Jackiewicz: Suma opóźnień w polskiej energetyce i infrastrukturze

17 marca 2015, 12:31 Drogi
terminal LNG

KOMENTARZ

Dawid Jackiewicz,

poseł do Parlamentu Europejskiego,

Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy (EKR)

Opóźnienia w inwestycjach stają się dzięki rządzącej od 8 lat PO cechą immanentną polskiej gospodarki. Można powiedzieć, że PO zrobiło z opóźnień polską markę. Po przypadkach inwestycji autostradowych, wodnych, kolejowych, budowy stadionów na Euro 2012, czas na inwestycje energetyczne i gazoport w Świnoujściu.

Polskie Inwestycje Opóźnione

Niekompetentni urzędnicy, bałagan w procedurach przetargowych, fatalnie redagowane umowy, chaos w nadzorze – lista niedociągnięć w systemie gospodarki stojących u podstaw ciągłych opóźnień inwestycji jest długa i nie ma tendencji do skracania. Rząd PO i przed szkodą, i po szkodzie głupi. Najbardziej dotkliwe dla stabilności kraju i bezpieczeństwa obywateli są niedociągnięcia w energetyce, która oddziałuje na poziom życia obywateli i decyduje o konkurencyjności przedsiębiorstw. Jeszcze jako poseł polskiego parlamentu i wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Skarbu Państwa oceniałem opóźnienia w inwestycjach energetycznych na 26 mld zł w latach 2011-2014. Dotyczyło to spółek skarbu państwa i podmiotów prywatnych. PGE lata przeciąga inwestycje w Opolu, TAURON i KGHM zaniechały projektu budowy bloku gazowo-parowego w Elektrowni Blachownia, Fortum zawiesił budowy w Zabrzu i Wrocławiu, i tak można by jeszcze długo. Wsłuchując się w głos opinii publicznej i ekspertów ws. gazoportu w Świnoujściu alarmowaliśmy, że tracimy szansę nie tylko na poszerzenie dostaw gazu, ale na ceny surowca, które płacimy Gazpromowi (jedne z najwyższych w Europie). Posiadając zróżnicowane możliwości odbioru, mielibyśmy po prostu mocniejsze stanowisko negocjacyjne. Ze strony rządowych urzędników spotkały nas typowe dla tego środowiska oskarżenia o wrodzony pesymizm i zapewnienia o braku opóźnień inwestycji. To samo serwowano opinii publicznej, przecinając wirtualne wstęgi obietnic w kolejnych kampaniach wyborczych.

Patologia zaniedbań

Czytanie raportu NIK z kontroli budowy gazoportu w Świnoujściu nie daje mi satysfakcji, że mieliśmy rację, bo odsłania patologię, która konsekwentnie, od 8 lat paraliżuje rozwój Polski. Wnioski wypływające z lektury tego dokumentu są nadzwyczaj niepokojące. Stwierdzono cały szereg nieprawidłowości i zaniedbań, które skutkują opóźnieniem ukończenia inwestycji. Zgodnie z planem gazoport miał być ukończony do końca czerwca 2014 r. Obecnie nikt nie jest w stanie udzielić konkretnej odpowiedzi, kiedy w rzeczywistości inwestycja zostanie ukończona. Opóźnienia w uruchomieniu terminalu uniemożliwiają odbiór dostaw gazu LNG z Kataru, który został już zakontraktowany na podstawie umowy zawartej pomiędzy PGNiG SA a Qatargas Operating Company Ltd. Dostawy miały rozpocząć się od początku 2015 r. Opóźnienie to może spowodować negatywne konsekwencje dla PGNiG SA, z uwagi na klauzulę kontraktową bierz lub płać, zawartą we wspomnianej umowie. Może również skutkować utratą dotacji z Unii Europejskiej.

Zawarty w raporcie NIK katalog rażących błędów jest irytujący, kiedy się weźmie pod uwagę czas działań rządu i znaczenie inwestycji. Przygotowanie samych przepisów koniecznych do sprawnego przeprowadzenia inwestycji zajęło im – „budujmy, nie uprawiajmy polityki” – 3 lata, i to w sprawie inwestycji kluczowej z punktu widzenia bezpieczeństwa energetycznego Polski, priorytetowej. Problemy pojawiające się w trakcie jej realizacji powinny być usuwane tak szybko, jak to tylko możliwe, przy całkowitej mobilizacji wszystkich podmiotów zaangażowanych w jej realizację. Tak nie było i nie jest.

Kwestia stylu

Pierwszym przykładem karuzeli niekompetencji niech będzie zaangażowanie Ministerstwa Skarbu Państwa w prace Komitetu Wykonawczego, który jest odpowiedzialny za uzgadnianie najważniejszych działań dotyczących wszystkich 4 zadań składających się na inwestycję. Aby gazoport mógł funkcjonować poza budową samego terminala, konieczne było wybudowanie gazociągu Świnoujście-Szczecin, falochronu i infrastruktury nabrzeża. Spośród tych czterech zadań opóźnione były i są trzy. Oto przedstawiciele MSP byli wielokrotnie nieobecni na posiedzeniach wspomnianego Komitetu Wykonawczego (w latach 2011-2012 nie uczestniczyli w 5 z 9 posiedzeniach). Działo się to wszystko w sytuacji, gdy problemy w realizacji gazoportu piętrzyły się. Pojawiały się istotne spory pomiędzy podmiotami zaangażowanymi w proces inwestycyjny, zagrażające realizacji projektu. Podmioty realizujące inwestycję podlegały różnym ministrom (do września 2013 r. dwóm, a po przejściu przez Ministra Gospodarki nadzoru właścicielskiego nad GAZ-SYSTEM od Ministra SP trzem), brak współpracy pomiędzy nimi utrudniał skuteczną harmonizację działań. Koordynatorem inwestycji była spółka GAZ-SYSTEM, jednakże nie jest ona wyposażona w uprawnienia, dzięki którym mogłaby egzekwować od pozostałych podmiotów należyte działania. W konsekwencji doprowadziło to do sytuacji, w której GAZ-SYSTEM rekomendował działania usprawniające, jednakże nie powodowało to likwidacji powstających zagrożeń

Przy realizacji tej inwestycji błędy typowe dla obecnych rządów układają się w charakterystyczny  dla stylu zarządzania przez PO państwem i gospodarką systemowy chaos: brak koordynacji działań pomiędzy poszczególnymi ministerstwami, nieumiejętność przewidywania w jaki sposób zmiany w prawie wpłynął na realizację zadań, niskie kompetencje kadry menadżerskiej skutkujące przesuwaniem decyzji w czasie, niechlujność, brak priorytetów i dat strategicznych, w oparciu o które można by oceniać obecne decyzje i podejmować przyszłe. To skutki dyletanctwa, braku otwarcia na krytykę, upartyjnienia urzędów i niestety, sprzyjającej opinii mediów, które w normalnym kraju stawiały by taki rząd pod ścianą. Zwycięstwo filozofii „jakoś to będzie” nie jest cechą polską, co pokazuje rozwój i dostosowanie się do rynku sektora małych przedsiębiorstw. To po prostu cecha rządzącej formacji politycznej.

Negocjacje, czyli szantaż

Kolejnym systemowym zjawiskiem ujawnionym w raporcie NIK jest brak należytego nadzoru właścicielskiego oraz zabiegania o interes Skarbu Państwa. Ciąg logiczny zdarzeń układa się tak, jakby elity PO chciały udowodnić, że państwo jest marnym gospodarzem i złym inwestorem. Przykładem niech będzie sytuacja negocjacji nowego terminu ukończenia inwestycji, który z pierwotnie zaplanowanego na czerwiec 2014 r. został przesunięty na koniec 2014 r. Dotrzymanie nowego terminu zakończenia inwestycji wymagało podjęcia przez GRI (Głowny Realizator Inwestycji) działań zwiększających tempo prac, jednakże w negocjacjach nie poruszano tego tematu (!). Ustalenie nowego terminu nie wiązało się z nowymi zobowiązaniami wykonawcy dotyczącymi zintensyfikowania prac. Poza przesunięciem terminu realizacji inwestycji aneks zwiększył również koszt budowy gazoportu. Po podwyższeniu wynagrodzenia koszt inwestycji wyniesie 2,4 mld netto i jest już wyższy od drugiej oferty, która została złożona w postępowaniu przetargowym. Zwiększenie wysokości dodatkowego wynagrodzenia nie zostało uzasadnione wiarygodnymi wyliczeniami jego wartości. Negocjując aneksy do umowy popełniono podstawowe błędy polegające na rezygnacji z kontraktowych narzędzi określenia winy wykonawcy. Wszystko wygląda więc tak, jakby Skarb Państwa był szantażowany przez wykonawców do podpisywania aneksów do umowy i nie mógł użyć typowych dla stron kontraktu zabezpieczeń albo, co chyba gorsze, nie zdawał sobie sprawy z istnienia takowych.

Galimatias

To jeszcze nie koniec kompromitacji Państwa. Obserwując proces budowy tej kluczowej dla naszej gospodarki inwestycji odnosi się wrażenie, że na poziomie tworzenia i interpretacji prawa panuje niewyobrażalny chaos, który z nowych przepisów tworzy nowe przeszkody a nie przepusty energii. Na własnej skórze od lat odczuwają to tysiące polskich przedsiębiorców. Przy budowie terminala LNG doprowadziło to do konfliktu pomiędzy TDT (Transportowy Dozór Techniczny) a GRI (Generalnym Realizatorem Inwestycji). Dotyczył on ustalenia, które odcinki rurociągów podlegają inspekcji, a które ocenie zgodności. Dziwnie brzmiący, długo nierozstrzygnięty, spór miał kolosalny wpływ na opóźnienie realizacji. Minister Skarbu Państwa o sporze i jego konsekwencjach wiedział już od grudnia 2012, jednak pierwsze działania zostały podjęte dopiero w czerwcu 2013 r. Strategiczna inwestycja i 6 miesięczna zwłoka – jak to możliwe? Ale samo zajęcie się sprawą nie spowodowało jednak szybszego rozwiązania konfliktu. Ministerstwo Gospodarki poparło w sporze stanowisko Generalnego Realizatora Inwestycji, równocześnie TDT podtrzymało swoje stanowisko. Następnie odbyło się spotkanie w Ministerstwie Skarbu, na którym ustalono, że jednak pomiędzy stanowiskiem TDT a Ministerstwa Gospodarki nie ma rozbieżności. Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie, albo w tandetnym filmie sensacyjnym. Nie obyło się bez groteski, kiedy Głównemu Realizatorowi Inwestycji Ministerstwo Gospodarki odmówiło spotkania, zasłaniając się  brakiem zasadności i celowości organizowania takiego spotkania.

Przyszłość nie istnieje

Brak myślenia strategicznego wybiegającego w przyszłość, rozbrajania min nim przed tym jak zaczną stanowić realne zagrożenie to istotny wkład ekipy rządzącej do nadzoru właścicielskiego. Kuriozalnym przykładem niech będzie sprawa dozoru technicznego. W 2011 r. zmienione zostało rozporządzenie dotyczące tegoż dozoru zwiększające jego zakres. W Ministerstwie Skarbu Państwa nie dokonano analizy wpływu tego rozporządzenia na proces inwestycyjny. Urzędnicy ministerstwa tłumaczą się, że pobieżna lektura projektu nie wskazywała, że może ono mieć związek z inwestycją budowy Terminalu LNG. Musiała to być bardzo pobieżna lektura, choć nie wymagano wiele: dokument liczył ledwie 5 stron i wielokrotnie występowała w nim nazwa „zbiorniki LNG”, a na pierwszej stronie uzasadnienia do projektu wśród rodzajów zbiorników, których rozporządzenie dotyczyło, wymieniono „urządzenia techniczne jakimi są zbiorniki magazynowe LNG na terenie portów morskich”. Rozporządzenie miało istotny wpływ na realizację inwestycji, co zresztą wykorzystał wykonawca w negocjacjach dotyczących wydłużenia terminu realizacji budowy. GRI uznał tę zmianę przepisów jako rozszerzenie zakresu nadzoru technicznego w porównaniu do zakładanego na etapie składania oferty, co uprawniało go do zwrotu dodatkowych kosztów i wydłużenia terminu realizacji umowy.

Europa się przygląda

Przykłady wskazanych nieprawidłowości można na podstawie raportu NiK mnożyć, wskazałem jedynie kilka ważniejszych. Beztroska i brak odpowiedzialności ze strony polskiego rządu na etapie budowy gazoportu jest porażająca. Opóźnienie oddania Terminalu LNG w Świnoujściu jest na rękę naszym głównym konkurentom w tym Rosji. Dzięki temu naszym przeciwnikom na rynku energetycznym udało się podpisać kontrakty z odbiorcami w Europie i wyeliminować z gry potencjalnych konkurentów, którym mogłaby być Polska, gdyby terminal został planowo uruchomiony.

Gazoport, jest kłopotem dla bezpośredniej konkurencji – Gazpromu i jego niemieckich biznesowych partnerów z gazociągu północnego, którzy razem mają najsilniejszą grupę lobbingową działającą w strukturach Unii Europejskiej. Już w 2010 r. analityk Rady Atlantyckiej twierdził, że „trwa ostra gra lobbingowa o opóźnienie o dwa, trzy lata budowy LNG w Świnoujściu, warto się temu uważnie przyglądać”. Na etapie budowy gazoportu straciliśmy już rok, być może analityk wiedział 5 lat temu więcej niż mówi polski rząd i wkrótce okaże się, że stracimy więcej – w końcu po etapie budowy przed nami etap odbiorów, a z doświadczeń raportu NIK widać jak bardzo wyboista może być to droga.

Jak słyszeliśmy w polskich mediach Donald Tusk dostał stanowisko w Radzie Europy za niebywałe osiągnięcia polskiego rządu i nowe pomysły w sprawie kształtowania rynku energii w Europie. Myślę że Europa naprawdę nam się przygląda. Pomysły ex-premiera rządu dotyczące unii energetycznej, który nie mógł poradzić sobie z inwestycjami krajowymi, które ślimaczą  się, są nieprzejrzyste, chaotyczne, potraktowano w Unii Europejskiej z właściwą  doświadczonemu graczowi rezerwą.