Jak, z kim i za ile? O polskim atomie w Poznaniu (RELACJA)

23 kwietnia 2018, 13:00 Atom
PENTAX Image
Elektrownia jądrowa

Podczas dyskusji o budowie polskiej elektrowni atomowej na konferencji ExpoPower na Międzynarodowych Targach Poznańskich wzięli udział naukowcy, urzędnicy i przedstawiciele spółek. Mówili oni o szansach i wyzwaniach, jakie wiążą się z budową polskiej elektrowni atomowej.

Pierwszy referat wygłosił Piotr Mazgaj z PGE EJ-1. Mówił on o ewoluującym stosunku Unii Europejskiej do tego rodzaju projektów. – Unia Europejska „uczy się” atomu – mówił. Przedstawił ciąg przyczynowo-skutkowy, który prowadzi od zakazu budowy nowych elektrowni atomowych na terenie UE do ponownego wyrażenia zgody. Głównym motorem tych zmian jest potrzeba bezpieczeństwa energetycznego i opłacalność elektrowni atomowych, kiedy się takową posiada. Mazgaj przedstawił też prototyp nowego rodzaju platform wiertniczych, które miałyby pozyskiwać uran z wód oceanów. – Kto wie, być może takie obiekty będą w przyszłości pływać po naszych morzach? – zastanawiał się przedstawiciel PGE EJ-1.

Jako następny zabrał głos dr inż. Przemysław Żydak, który skupił się na sposobach finansowania elektrowni atomowych, co jest głównym problemem przy budowie tego typu ośrodków. Podawał on strukturę finansową obecnie realizowanych projektów, m. in. Hinkley Point C w Wielkiej Brytanii i Paks II na Węgrzech. Porównywał je pod względem wkładu akcjonariuszy, spółek skarbu państwa, kapitału obcego i zadłużenia. Zaznaczył, że polska elektrownia atomowa nie powinna być problemem dla budżetu i powinna być opłacalna ekonomicznie. – Ważny będzie wybór dostawcy technologii, ponieważ to zazwyczaj z nim wiąże się ostateczny wybór inwestora oraz związku z państwem jego pochodzenia – mówił Żydak.

Prezentacja Andrzeja Strupczewskiego z NCBJ traktowała o bezpieczeństwie elektrowni jądrowych. Przywołane zostały najgłośniejsze przykłady awarii reaktorów atomowych ostatnich lat – w Czarnobylu i Fukushimie. Autor uspokajał, że mimo powagi katastrofy w Czarnobylu, ze skutkami której musimy sobie radzić do dzisiaj, doszło do niej wskutek ludzkiego błędu, który przy obecnej technologii byłby mniej prawdopodobny. Cały czas jednak pokutuje to w myśleniu o budowie nowych reaktorów i ich bezpieczeństwie. – Podstawową wadą atomu jest to, że ewentualna awaria nie jest problemem lokalnym, ale międzynarodowym. Jest to główny argument przeciwników tego źródła energii – zastrzegł referent.

W Fukushimie doszło do zalania przez falę tsunami, a w elektrowni zginęły zaledwie dwie osoby, podczas gdy cała katastrofa naturalna pochłonęła 20 tysięcy ludzkich istnień, a promieniowanie nie było groźne dla człowieka. Najnowsze reaktory EPR są z kolei bardzo bezpieczne – uznaje się, że budownictwo mieszkalne może być oddalone już o 800 metrów od samej elektrowni, więc dla społeczności lokalnych nie stanowią one większego zagrożenia. Jako największe wyzwanie dla tego typu obiektów uznano sferę cybernetyki, dlatego priorytetem powinno być zabezpieczenie elektrowni atomowych od tej właśnie strony.