Jaki gaz dla Bałkanów? Turkish Stream to jedna z wielu opcji

17 kwietnia 2015, 08:29 Alert
Stacja kompresorowa Nord Stream
Stacja kompresorowa przy gazociągu Nord Stream. Zdjęcie: Gazprom

(Globes/AFP/Teresa Wójcik)

Grecja, Macedonia, Serbia, Węgry i Austria – to całkiem już prawdopodobna grupa państw, które przetnie trasa rosyjskiego gazociągu Turkish Stream – zapowiedział rosyjski minister energetyki Aleksander Nowak.  Potwierdził też, że Rosja prowadzi aktywne negocjacje z „licznymi innymi państwami, które jawnie, lub dyskretnie są bardzo zainteresowane udziałem w nowym projekcie Moskwy”.  Nowak kilkakrotnie podkreślił, że Turkish Stream jest najpewniejszym rozwiązaniem gwarantującym całej Europie Środkowej i Południowej bezpieczeństwo energetyczne.  

Obecnie – poinformował Nowak – trwają konsultacje w kwestii szybkiej realizacji infrastruktury przesyłowej gazu, która ma łączyć węzeł na granicy turecko-greckiej z wielkim hubem gazowym w Baumgarten. Nowak wyjaśnił, że nie spodziewa się trudności w sfinansowaniu infrastruktury przesyłowej w państwach, które były objęte projektem South Stream. Duża część trasy nowej rury pokrywałaby się z trasą poprzedniego projektu.  Ten najbardziej racjonalny wariant był rozpatrywany na niedawnym spotkaniu ministrów spraw zagranicznych wymienionych państw w Budapeszcie. Rosyjskie linie kredytowe dla Serbii i Węgier są otwarte i do wykorzystania, Macedonia ma obiecaną przez Rosję refundację dawnego zadłużenia wobec tej byłej republiki w składzie Jugosławii. Austria posiada środki zarezerwowane jeszcze na South Stream. Poważnym problemem jest sfinansowanie odcinka greckiego, gdzie obowiązuje euro, a Ateny są już mocno zaangażowane umowami państwowymi w konkurencyjny projekt Gazociągu Transadriatyckiego (TAP).

Nowak w maju planuje udać się do Belgradu, gdzie zamierza negocjować z rządem serbskim budowę serbskiego odcinka infrastruktury transportującej gaz z Turkish Stream. Węgry – wg nieoficjalnych informacji – są gotowe do rozpoczęcia prac przy swoim odcinku.

Dwa państwa Europy Południowo-wschodniej zdecydowanie nie chcą dostaw rosyjskiego gazu – to Bułgaria i Chorwacja. Bułgaria jest mocno zainteresowana dywersyfikacją dostaw gazu. Chorwacja z wielu względów, także politycznych, liczy na planowany terminal Adria LNG, a Bułgaria – na gaz z tego terminala. W czasie niedawnej wizyty prezydenta Bułgarii Rozena Plevneljeva w Zagrzebiu był to jeden z najważniejszych tematów rozmowy Bułgara z chorwacką prezydent Kolindą Grabar-Kitarović. Oboje na zakończenie rozmowy podkreślili zgodnie, że współdziałanie Zagrzebia i Sofii w energetyce jest ważnym elementem realizacji idei europejskiej unii energetycznej.