font_preload
PL / EN
Gaz 11 czerwca, 2013 godz. 10:58   

Jakóbik: Co znajdziemy w nowym raporcie EIA?

408574_217654491650131_964214969_n

Poniżej przedstawiam liczby z raportu Amerykańskiej Agencji do spraw Energii na temat zasobów gazu łupkowego oraz krótki komentarz do wyników badań na temat Polski.

U.S. Energy Information Administration zrewidowała swoje szacunki odnośnie gazu łupkowego z 2011 roku. Światowe zasoby mają być większe o 10,2 procent. Raport uwzględnia 9 nowych krajów, dwa razy więcej obszarów i formacji. Najwięcej gazu łupkowego posiadają Chiny (31 bln metrów sześc./1115 bln stóp sześc.), Argentyna (22,71/802), Algieria (20,02/707), USA (18,831/665) oraz Kanada (16,226/573). Polskie zasoby gazu łupkowego w okolicach Lublina zostały zmniejszone z 1,246 bln metrów sześc. do 0,255 bln metrów sześc. (z 44 do 9 bln stóp sześc.) ze względu na bardziej rygorystyczne założenia oceny. Także obszar perspektywiczny został zmniejszony z 30199 km2 do 6190 km2 (z 11660 mil kwadratowych do 2390 mil kwadratowych). Dla całego kraju szacunki zmalały z 5,3 bln metrów sześc. do 4,2 bln metrów sześc. (z 187 bln stóp sześciennych do 148 bln stóp sześciennych).

Największe szansę na wykorzystanie tak pokaźnych złóż posiadają Anglosasi, których działania w sektorze łupkowym są już bardzo zaawansowane. W następnej kolejności pod względem potencjału należy wymienić Chiny, które usilnie starają się o technologię i inwestorów łupkowych, jak Shell. Algieria i Argentyna będą musiały poczekać – na wsparcie z zewnątrz lub mozolne wypracowanie własnego modus operandi. Co ważne, to tylko szczyt rankingu EIA. Raport wskazuje, że złoża gazu łupkowego na świecie są jeszcze większe, niż przypuszczano. Warto przejrzeć także dane odnośnie ropy łupkowej. Okazuje się, że najwięcej tego surowca może posiadać Rosja, a na całym świecie może być go nawet 10 razy więcej. Póki co jedynie sygnalizuję temat. Więcej można przeczytać w raporcie.

Zmniejszone szacunki nie oznaczają, że gazu łupkowego w Polsce nie ma. 4,2 bln m3 to nadal duża liczba. Doświadczenia z poprzednimi raportami nakazują jednak daleko idącą ostrożność. Rzeczywiste ilości gazu łupkowego pod polską ziemią pokażą dopiero odwierty. Na to potrzeba czasu, ponieważ Polacy wykonali ich do tej pory niespełna pięćdziesiąt. Niezależnie od kolejnego raportu, polski sektor łupkowy potrzebuje nadal stabilnego prawa. Zgodnie z obietnicami Ministerstwa Środowiska powinniśmy się go spodziewać do końca czerwca. Oby tak się stało.

Raport EIA może wpłynąć na nastroje inwestorów posiadających koncesje w okolicach Lublina, ponieważ zmniejszył się obszar perspektywiczny, jeżeli oczywiście wezmą sobie do serca wyliczenia teoretyczne. Fakty pokaże jedynie praktyka – a zatem odwierty. Kto nie ryzykuje, ten nie wygrywa. Ryzyko zmniejszy jedynie sprawne działanie rządu, który powinien w końcu urodzić projekt noweli prawa geologicznego  i górniczego oraz specjalnego podatku od węglowodorów. Inwestorzy muszą mieć podstawę do szacunku ryzyka.

Na koniec przytoczę ciekawe informacje dla porównania miejsca, w którym znajduje się nasza rodzima „łupkowa rewolucja” z postępami za Wielką Wodą. Amerykanie przygotowują infrastrukturę na odbiór olbrzymich ilości LNG pochodzenia łupkowego. LNG Central podpisało list intencyjny z Cheniere Energy w sprawie budowy rur i zapewnienia umów na dostawy gazu dla rynków krajowych. W ten sposób LNG Central chce przekształcić się w głównego dostawcę LNG do amerykańskich domów. Chce konkurować z dystrybutorami ropy naftowej.