Jakóbik: Gazprom chce poznać myśli Polaków

7 marca 2016, 07:30 Energetyka
Gazprom siedziba

KOMENTARZ

Wojciech Jakóbik

Redaktor naczelny BiznesAlert.pl

Rosyjskie firmy szukają sposobu na rozpoznanie opinii publicznej w Polsce. Poza działaniami czysto PR-owymi, stosują także mniej transparentne, zastanawiające działania.

Promocją informacji prasowych Gazpromu po polsku zajmuje się firma Media Metropolis, która rozsyła do dziennikarzy i innych osób na jej liście prasówkę. Załącza w niej tłumaczone wypowiedzi przedstawicieli firmy, na które potem powołują się czasem polskie media. Kontaktują się one czasem z Media Metropolis w celu pozyskania oficjalnego komentarza petersburskiej spółki gazowej. Wysyłanie informacji prasowej czy formułowanie odpowiedzi na pytania dziennikarzy to legalna i w pełni akceptowalna działalność. To tworzenie i dystrybucja informacji. Być może znajdują się w niej elementy propagandy. Jest to jednak element „konwencjonalnej” polityki informacyjnej. Polskie firmy także naginają rzeczywistość w obronie wartości giełdowej. Opinia publiczna miała okazję przeczytać o Media Metropolis, co najmniej w 2012 roku, kiedy o kontakcie z tą agencją napisała Gazeta Wyborcza. Sensacji nie ma. Mimo wszystko temat znów się pojawił w obiegu. O istnieniu MM przypomniał w mediach społecznościowych dziennikarz ekonomiczny – Piotr Maciążek. Jest to być może dobra okazja, by ujawnić ważne fakty.

Nowością może być fakt, że Media Metropolis sonduje opinie ekspertów z Polski na temat kluczowych projektów zagrażających rosyjskim interesom, jak np. Unia Energetyczna. To inicjatywa b. premiera Donalda Tuska z 2014 roku, kiedy w reakcji na ryzyko przerw dostaw gazu z Rosji przez Ukrainę do Unii Europejskiej, Polak zaproponował mechanizmy wzmacniające współpracę państw członkowskich na rzecz zwiększenia bezpieczeństwa dostaw i zmniejszenia zależności od rosyjskich surowców. Media Metropolis zapytało mnie konkretnie o to, co myślę o pakiecie gazowym, czyli propozycji Komisji Europejskiej na rzecz zwiększenia transparentności umów gazowych, włączenia jej w negocjacje z dostawcami, jak Gazprom, regionalnych planów kryzysowych, oraz innych pomysłów, które generalnie utrudniłyby działalność rosyjskiej spółki gazowej w Europie. Ograniczyłaby patologie stwierdzone w toku śledztwa antymonopolowego prowadzonego przez Komisję przeciwko Gazpromowi: narzucanie nieuczciwych cen, dzielenie rynków i uzyskiwanie nieuprawnionego wpływu na infrastrukturę gazową.

Pisząc do komentatora, agencja PR nagle przestawia się z trybu nadawania na odbiór, w celu pozyskania informacji, które miałyby trafić do bliżej nieokreślonego odbiorcy. Jedyne, co udało mi się uzyskać poprzez zapytanie wprost o powód indagowania mnie, to zapewnienie, że informacje zostaną wykorzystane do wewnętrznego użytku. Chociaż w portfolio Media Metropolis nie ma Gazpromu, to przedstawiciel agencji przyznał w korespondencji ze mną, że zbiera opinie na zlecenie Ketchum. Jest to organizacja, która według danych Politico ze stycznia 2015 roku przyjęła od Gazpromu 60 mln dolarów w latach 2006-2014. Z moich informacji wynika, że na jej zlecenie pracuje w Polsce także firma United PR.

Ciekawe przykłady miękkiego PR-u firm rosyjskich w Polsce to wyjazd studyjny do Rosji zorganizowany przez Acron, czy zaproszenia na w pełni opłaconą konferencję ATOMEXPO 2014 zorganizowaną przez Rosatom kwartał po nielegalnej aneksji Krymu przez Federację Rosyjską. Polacy różnie reagowali na te propozycje. Ze swojej strony muszę napisać, że Acron mnie niestety nie zaprosił, a na konferencję Rosatomu nie chciałem jechać.

Nieoficjalne przekazywanie informacji Ketchum uznałem za kontrowersyjne. Odesłałem firmę do swoich artykułów, w których bez zbędnego ukrywania poglądów, prezentuję opinię na temat Unii Energetycznej i pakietu gazowego. Wypytywane przeze mnie Media Metropolis samo wycofało swoją prośbę. Poinformowało mnie, że potrzebne informacje uzyskało już od „innych”, nie precyzując oczywiście, od kogo. Nie wiadomo, jaki jest cel i jakie będą konsekwencje sondy prowadzonej przez agencję prowadzącą kolportaż informacji Gazpromu w Polsce. Wygląda na to, że Rosjanie chcą lepiej wiedzieć, co Polacy zajmujący się tematyką myślą o kluczowym projekcie uderzającym w interesy Gazpromu w Europie. Czy sprawą powinny zainteresować się trzyliterowe instytucje znad Wisły?