Jakóbik: Polacy chcą, by Bruksela zbadała niebezpieczne związki z Gazpromem

25 maja 2016, 16:30 Energetyka
OMV Gazprom
Austriacka firma OMV podpisuje umowę z Gazpromem. Fot. Gazprom

KOMENTARZ

Wojciech Jakóbik

Redaktor naczelny BiznesAlert.pl

Polacy walczą o to, aby nowe regulacje na rzecz solidarności państw europejskich w wypadku kryzysu dostaw gazu chroniły klientów zagrożonych przez rosyjski koncern Gazprom i nie dawały przewagi najsilniejszym graczom europejskim, na czele z firmami niemieckimi.

Komisja Europejska przedstawiła Parlamentowi Europejskiemu i Radzie Europejskiej propozycję zestawu regulacji zwaną pakietem zimowym. W zakresie obowiązującego już rozporządzenia SOS ma na celu przeniesienie mechanizmów solidarnościowych na wypadek kryzysu dostaw gazu na poziom regionalny tak, aby kraje członkowskie musiały tworzyć wspólne plany dzielenia się zapasami gazu w razie potrzeby. Obecnie funkcjonują jedynie plany krajowe.

W celu zmiany sytuacji mają powstać grupy regionalne, z których jednak uwzględnia Polskę i Niemcy. Zdaniem Polaków decydujące zdanie powinna mieć tutaj Komisja Europejska, bo kraje członkowskie mogą mieć problem z porozumieniem, jak jest w przypadku trwającego dialogu polsko-niemieckiego na temat zabezpieczenia rewersu na Gazociągu Jamalskim. Jak informowałem w październiku 2015 roku ze względu na instrukcję operatora gazociągów niemieckich połączonych z punktem Mallnow, skąd Polacy mogą czerpać gaz z Niemiec, pierwszeństwo w dostawach dotyczy magazynu Katharina. W wypadku kryzysu dostaw ze Wschodu i jednoczesnego zatłaczania tam gazu z Niemiec, Polacy nie będą mogli skorzystać z rewersowych dostaw. Z tego względu dostawy z kierunku zachodniego nie są pewne i nie wzmacniają bezpieczeństwa energetycznego Polski. Nowa regulacja miałaby to zmienić, choć największymi przeciwnikami koordynacji są oczywiście Niemcy.

Zdaniem Polaków decyzje w sprawie klientów wrażliwych powinny podejmować regionalne władze, zamiast państw członkowskich. Państwa mogłyby dążyć do zabezpieczenia swoich klientów wrażliwych kosztem planów regionalnych. Niemcy mogliby na przykład zdecydować, że nie pomogą Polakom, bo w pierwszej kolejności chcą zapewnić dostawy swym klientom wrażliwym. Z tego względu definicję tego rodzaju klientów mają ustalić państwa wspólnie na poziomie regionalnym. Mechanizm współpracy na wypadek kryzysu miałaby ustalać Komisja w oparciu o wykonaną przez nią ocenę ryzyka. Miałaby także rozsądzać ewentualne spory. Polacy domagają się także, aby do marca 2019 roku Komisja przedstawiła kamienie milowe i zestaw dobrych praktyk na rzecz realizacji zamierzeń zmienionego rozporządzenia SOS.

Konkretne propozycje w tym zakresie przedstawił już polski polityk. Komisja do spraw zagranicznych Parlamentu Europejskiego (AFET) 14 czerwca zajmie się opinią posła Jacka Saryusz-Wolskiego, który jest sprawozdawcą projektu zmian w rozporządzeniu o bezpieczeństwie dostaw gazu. Polak zaproponował poprawki, które sprawią, że regulacja zwiększy przejrzystość w unijnym sektorze gazowym, z zyskiem dla odbiorców gazu i bez tworzenia wyjątków dla najsilniejszych graczy.

Polacy domagają się również wymiany informacji na temat umów gazowych, w celu poprawy pozycji negocjacyjnych firm europejskich, szczególnie w relacjach z rosyjskim Gazpromem, który – co wskazuje śledztwo antymonopolowe – w regionie Europy Środkowo-Wschodniej – wprowadzał praktyki monopolistyczne, nieuczciwe ceny i dzielił rynki. Komisja Europejska miałaby zbierać informację o wolumenie i źródeł dostaw gazu w poszczególnych krajach członkowskich w celu oceny poziomu bezpieczeństwa dostaw. Dane na ten temat miałyby trafiać do Grupy Koordynacji Gazowej składającej się z władz krajów członkowskich i przedstawicieli przemysłu.

W tym zakresie Polacy sprzeciwiają się propozycji Komisji, aby wymiana informacji dotyczyła tylko kontraktów zapewniających ponad 40 procent rocznego zapotrzebowania danego kraju członkowskiego. Oznaczałoby to, że kontrakty ujawnią tylko firmy z regionu Europy Środkowo-Wschodniej, których portfel umów uwzględnia dominujące go umowy z rosyjskim Gazpromem. Państwa z mniejszym udziałem rosyjskiego gazu w imporcie nie musiałyby odsłaniać kart. Oznaczałoby to, że ich relacje z Gazpromem pozostałyby niejawne, ale zyskałyby one informacje o pozycji firm z naszego regionu, uzyskując nad nimi przewagę.

W zamian Saryusz-Wolski proponuje, aby dodać do kryterium 40 procent także 8 mld m3 jako minimalny wolumen umowy podlegający wymianie informacji. Oznaczałoby to, że najwięksi klienci Gazpromu w Europie, jak firmy francuskie czy niemieckie, musiałyby także przekazywać dane na temat swoich umów do oceny Komisji, która mogłaby sięgnąć po żądanie określonych poprawek lub rozpoczęcie sprawy na gruncie prawa antymonopolowego. W ten sposób informacja o ewentualnych nadużyciach Rosjan w kontraktach dotarła do wszystkich jego klientów i Brukseli, która może ukarać go za bezprawne praktyki. Saryusz-Wolski proponuje, aby w razie stwierdzenia niezgodności kontraktów z prawem unijnym i regulacją SOS Komisja informowała firmy i państwa, których te umowy dotyczą o tym fakcie. Spółki i kraje miałyby trzy miesiące na rewizję zapisów kontraktów w celu ich dostosowania do przepisów unijnych.

– Aby europejska solidarność gazowa stała się faktem, potrzebujemy przezroczystej i dotyczącej w równym stopniu wszystkich krajów i firm, informacji o kontraktach, w miejsce sekretnych 'niebezpiecznych związków' z Gazpromem – ocenił autor poprawek, poseł Jacek Saryusz-Wolski w rozmowie z BiznesAlert.pl.

Ciąg dalszy dyskusji nastąpi we wrześniu. Potem sprawozdanie AFET zostanie przekazane do Komisji ds. przemysłu, badań i energii (ITRE), gdzie przewodniczącym jest prof. Jerzy Buzek. Również on jest odpowiedzialny za opiniowanie regulacji SOS. Do głosowania w Parlamencie Europejskim ma dojść jesienią tego roku.