font_preload
PL / EN
Energetyka Gaz 1 września, 2014 godz. 12:34   

Jakóbik: Walka z biurokracją w sektorze łupkowym trwa

Wojtek Jakóbik

KOMENTARZ

Wojciech Jakóbik

Redaktor naczelny BiznesAlert.pl

Dlaczego Polska nie rozpoczęła nadal wydobycia przemysłowego gazu łupkowego? Odpowiedzi można szukać w wielu miejscach ale największy problem to bałagan, który przedłużył prace nad ustawą Prawo geologiczne i górnicze (PGG). Problemem jest także biurokracja, która w nowym prawie ma zostać mocno ograniczona.

Długotrwałe prace nad nowelizacją PGG zeszły już do poziomu szczegółów. W starym projekcie ustawa podporządkowywała prace firm zagospodarowaniu przestrzennemu. Obecnie ma konstytuować je, to znaczy nie będzie możliwe zablokowanie poszukiwań gazu łupkowego, jeżeli będą one przygotowane zgodnie z PGG i nie naruszą zakazów z planu zagospodarowania. Oznacza to, że odwierty nie zostaną przeprowadzone, jeżeli godziłyby w plany miejscowego wójta dotyczące określonych gruntów, bo ten będzie mógł przekazać swą krytyczną opinię na ten temat decydentowi – wojewodzie. Samo wydanie decyzji o lokalizacji inwestycji ma zostać skrócone z 6-12 miesięcy jak obecnie, do miesiąca od dnia złożenia wniosku. Dzięki temu firmy będą stały krócej w urzędowej kolejce.

Ponadto grunty rolne i leśne będą mogły zostać wyłączone z ochrony na mocy wspomnianej decyzji. Do tej pory wiązało się to z kolejną kosztowną i skomplikowaną procedurą. Również czas procedury wydania pozwolenia wodnoprawnego przez marszałka wojewódzkiego ma zostać skrócony z 2-4 miesięcy do maksymalnie 30 dni. Przy tym niewydanie go w terminie będzie się wiązało z karą w wysokości tysiąca złotych za każdy dzień zwłoki. Pozwolenie na budowę ma być wydawane w miesiąc.

Jest to pewna rewolucja w myśleniu i faktyczne zmniejszenie biurokracji, które ułatwi poszukiwanie węglowodorów firmom z Polski i zagranicy. Zmniejszy ponoszone przez nie koszty i czas przygotowania inwestycji, co pozwala mieć nadzieję, że odwiertów za gazem łupkowym będzie więcej. Zmiany pozostawiają niezbędną kontrolę regionalnym urzędom ale sytuują je w roli służebnej wobec przedsiębiorców, od których zależy, czy i w jakich ilościach wydobędziemy spod ziemi polski gaz łupkowy. Twórcy nowych regulacji sami tłumaczą, że zmiany idą w kierunku udrożnienia procesu inwestycyjnego, który generalnie w Polsce jest sparaliżowany przez omnipotentne „nie da się”, co było widoczne przy przygotowaniach do EURO 2012. Także łupkowi inwestorzy zza granicy mocno zderzyli się z tymi realiami, które nowe PGG ma zmienić. Procedury są uproszczone i skrócone a za ich złamanie grożą sankcje. Wszystkie decyzje mają być przyjmowane nie w ciągu kilku lat a na przestrzeni miesięcy, według założeń około 150 dni.

Istotne jest aby w toku prac pamiętać także o obronie interesu państwa polskiego. Ministerstwo środowiska musi efektywnie i z korzyścią dla polskiego know how transferować wiedzę geologiczną zbieraną przez firmy pracujące na naszych koncesjach. W zamian za opisywane udogodnienia ma także prawo oczekiwać, że spółki przedstawią plan prac na koncesji i będą się z niego wywiązywać. W ten sposób uczciwie wyważony system relacji państwo-społeczeństwo-inwestor w dopiero rodzącym się sektorze gazu łupkowego sprawi, że narodziny te będą wiązały się z mniejszym bólem i większą satysfakcją dla wszystkich zainteresowanych. Należy pamiętać, że udogodnienia dla firm wspomogą w pierwszej kolejności głównych animatorów poszukiwań w Polsce – PGNiG i PKN Orlen. Zmiany mogą być także znaczące dla nawiązanej przez tę pierwszą spółkę współpracy z amerykańskim Chevronem.