Buzek: Rewizja dyrektywy gazowej da przejrzystość. To warunek wstępny bezpieczeństwa i niezależności

21 lutego 2018, 15:21 Energetyka
Jerzy BUZEK
Jerzy Buzek

W środę 21 lutego odbyło się wysłuchanie publiczne w Komisji ds. przemysłu, energii i badań naukowych Parlamentu Europejskiego (ITRE) na temat rewizji dyrektywy gazowej. Zmiana prawa ma podporządkować gazociągi z krajów trzecich do Unii Europejskiej prawu zapisanemu w trzecim pakiecie energetycznym. Obradom przewodniczył prof. Jerzy Buzek, były premier i przewodniczący Parlamentu Europejskiego.

Zdaniem Buzka w dyskusji o projektach infrastruktury gazowej, szczególnie tych łączących Unię Europejską z krajami trzecimi należy wziąć pod uwagę dwa aspekty. Pierwszy jest polityczny. – Należy zbadać czy dany projekt jest zgodny z strategicznymi celami Unii Energetycznej, szczególnie zasadą solidarności i dywersyfikacją szlaków oraz źródeł dostaw – ocenił. Ważne jest także, czy projekt wpłynie na bezpieczeństwo poszczególnych krajów członkowskich oraz Unii jako całości. – Projekty, które nie są całkowicie zbieżne z naszą europejską strategią energetyczną na rzecz bezpieczeństwa dostaw nie powinny w żadnym wypadku otrzymać wsparcia UE – podkreślił przewodniczący.

Podkreślił, że to zagadnienia polityczne, które „niekoniecznie są tematem dzisiejszego wysłuchania”, które jest poświęcone aspektom prawnym. To drugi aspekt, o którym mówił Jerzy Buzek, czyli czy projekt jest zgodny z prawem unijnym. Do tego jego zdaniem niezbędna jest pełna klarowność prawna i wewnętrzna zgodność istniejącego prawodawstwa. – To warunek wstępny naszego bezpieczeństwa energetycznego i niezależności. Mimo to ważne jest także zapewnienie konkurencji i równych warunków dla wszystkich uczestników rynku, a także długoterminową pewność i przewidywalność inwestycji – ocenił polityk.

Jego zdaniem taki jest cel dyrektywy gazowej zaproponowanej przez Komisję Europejską. Wypowiedź Buzka otworzyła dyskusję o ewentualnych poprawkach. – Chodzi o rozciągnięcie obowiązywania istniejącego prawa unijnego, szczególnie wszystkich zapisów trzeciego pakietu energetycznego, na wszystkie gazociągi łączące Unię Europejską z krajami trzecimi – zakończył prof. Buzek. Rewizja dyrektywy może podporządkować prawu projekt Nord Stream 2, co budzi obawy jego zwolenników i ma wsparcie krytyków spornego gazociągu

Co zmieni rewizja dyrektywy?

Propozycja nowelizacji dyrektywy gazowej ma na celu zapewnienie pewności prawnej. Chodzi o przepisy, które mają zastosowanie do rurociągów prowadzących do Unii Europejskiej z państw trzecich z korzyścią dla państw i operatorów – przypomniał dyrektor Dyrekcji Generalnej ds. Energetyki (DGE) w Komisji Europejskiej Klaus-Dieter Borchardt.

Podkreślił przy tym, że propozycja Komisji jest wyjaśnieniem pewnych ram prawnych, które uwzględniały rożne wykładnie i praktyki. – W poprawkach staramy się zagwarantować, aby przepisy które maja zastosowanie do rurociągów przesyłowych wewnątrz Unii Europejskiej miały zastosowanie wobec tych gazociągów, które prowadzą z państw trzecich. Chodzi o równe traktowanie. Ponadto wszystkie rurociągi w UE powinny być zarządzane w warunkach takiej samej przejrzystości, z dostępem dla rożnych operatorów i wykorzystywane w efektywny sposób.

Zaznaczył przy tym, że proponowane zmiany tworzą wstępne warunki, dzięki którym klienci europejscy będą mogli skorzystać na rosnącej konkurencji.

Według niego to wszystko pomoże w konkurencji na tych rynkach. – Zwiększona konkurencja przyczyni się do obniżenia cen gazu. To oznacza większy poziom bezpieczeństwa dostaw. Nieograniczony dostęp do gazociągów importowych mógłby wpłynąć na wzmocnienie niektórych dostawców. Mogłyby się pojawić tutaj nadużycia pozycji rynkowej – dodał przedstawiciel Komisji Europejskiej.

UE nie chce jednego dostawcy

– Mówiąc o bezpieczeństwie dostaw myślę, że możemy je zapewnić, ponieważ brak odczuliśmy bezpośrednio co oznacza być rynkiem odizolowanym. Odczuliśmy negatywne skutki zależności od jednego dostawcy. Gdy rynek dobrze działa to bezpieczeństwo dostaw jest zagwarantowane – stwierdził członek zarządu Amber Grid Saulius Bilys

Odnosząc się do propozycji Komisji przypomniał, że istnieje pewna próżnia prawna dla morskich rurociągów. – Przedstawione propozycje gwarantuje ona stosowanie ustawodawstwa unijnego na jej całym terytorium i będzie miała pozytywny wpływ na zachowania inwestorów. – UE jest rynkiem atrakcyjnym. Nie ma obaw, że nikt nie będzie chciał inwestować – powiedział.

Co z innymi dostawcami?

Głos w dyskusji zabrał wiceprezes Eni Lapo Pistelli. Jego zdaniem Włochy są tabularium dla bezpieczeństwa energetycznego UE. – Włochy opowiadają się za zróżnicowaniem dostaw tras, nie chcą ulegać presji i zależeć od jednego dostawcy – powiedział.

Zaznaczył, że gaz ziemny stanowi ważny element unijnego miksu energetycznego. – Wydobycie gazu w UE spada. 63 proc. pochodzi z importu. Rosja nie może być jedynym dostawcą. Potrzebujemy również innych. W przyszłości ponad połowa importu może pochodzić z Afryki Północnej. Wykorzystanie terminali LNG może wzrosnąć z 10 proc. do 24 proc. i ochronić Europę przed nadmiernym wzrostem cen i oligopolami – mówił wiceprezes włoskiego koncernu.

Odnosząc się do dostaw LNG ze Stanów Zjednoczonych stwierdził, że jest to ,,alternatywa polityczna”. – Możliwość otrzymywania tańszego gazu z USA czy z innych krajów dzięki niższym kosztom transportu i cenom surowca będzie korzystna – powiedział Pistelii. Zwrócił jednak uwagę na to, że dotychczas niewiele dostaw amerykańskiego LNG trafiło do Europy – LNG wybiera rynki premium – dodał.

– Włączenie Nord Stream 2 do europejskiego rynku energetycznego stworzy wiele problemów. Gazociąg może podzielić  europejski rynek gazu. Europa Środkowo-Wschodnia będzie odcięta od alternatywnych źródeł dostaw. Pojawia się cały szereg problemów związanych z zapewnieniem bezpieczeństwa dostaw. Wystarczy przypomnieć co się wydarzyło w 2006 roku – powiedział prof. Alan Riley z londyńskiego Institute of Statecraft.

Jakóbik: Lex Nord Stream 2

Wojciech Jakóbik/Piotr Stępiński