Kaczerowski: Offshore potrzebuje skali

1 lutego 2019, 13:00 Energetyka
Hornsea Project morskie farmy wiatrowe offshore One turbiny wiatrowe OZE
Farma wiatrowa Hornsea. Fot. Wikimedia Commons

– Trwają uzgodnienia planu zagospodarowania przestrzennego polskich obszarów morskich (PZP POM), który określa m.in. przestrzeń do rozwoju farm wiatrowych na Bałtyku. Jest to druga wersja planu, która uwzględnia część postulatów branży energetyki wiatrowej, jakie zostały wniesione na wcześniejszym etapie szerszych konsultacji. Teraz uzgodnienia obejmują nadmorskie samorządy, RDOŚ, MON wraz z innymi kluczowymi resortami, władze wojewódzkie oraz zarządców portów – mówi Michał Kaczerowski, prezes firmy doradczej Ambiens.

Rozmówca BiznesAlert.pl przekonuje, że docelowy potencjał środowiskowy do rozwoju energetyki wiatrowej na Morzu Bałtyckim jest znacznie większy niż zawarty w tym planie. Obecny kształt PZP POM odzwierciedla wyzwania stawiane przed energetyką odnawialną w średniookresowej perspektywie. Zgodnie z Ustawą o obszarach morskich plan będzie podlegał okresowej ocenie i ewentualnej zmianie co najmniej raz na 10 lat. Jego zdaniem PZP POM będzie musiał ewoluować zgodnie z rozwojem technologii, popularyzacją kolejnych generacji urządzeń, np. pływających turbin wiatrowych.

Kaczerowski mówi, że to jeden z dwóch kluczowych aktów prawnych, na który czeka branża offshore i energetyka. Innym ważnym i oczekiwanym dokumentem jest ustawa o rozwoju morskiej energetyki wiatrowej, zwana roboczo ustawą offshorową.

– Ustawa offshorowa oczekiwana jest przez wszystkie trzy grupy projektów, kategoryzowane według stopnia zaawansowania. Pierwsza to wiodące projekty prekursorów, posiadające decyzje lokalizacyjne – pozwolenie na wznoszenie i wykorzystywanie sztucznych wysp (PSZW), warunki przyłączenia, prawomocne lub finalizowane decyzje środowiskowe. Druga to projekty posiadające jedynie decyzję lokalizacyjną PSZW dającą tytuł prawny do dysponowania obszarem. Pojedyncze z nich są w trakcie wstępnych badań środowiska lub wszczętej procedury oceny oddziaływania na środowisko. Trzecia grupa, nie mniej istotna, to projekty typu „greenfield” zwane żartobliwie na morzu „bluefield”. Bazują one na złożonych, ale zawieszonych, wnioskach o PSZW – pierwszego kamienienia milowego z całej procedury permitting’u – wylicza Michał Kaczerowski.

– Szeroka grupa najmniej zaawansowanych, lecz zdeterminowanych, chcących wystartować projektów szczególnie czeka na PZP POM i Ustawę offshorową, które to mają doprecyzować kwestie obszarowe oraz usprawnić skomplikowane i czasochłonne mechanizmy uzyskiwania wszystkich decyzji, pozwoleń oraz uzgodnień. Tu widzimy bardzo duże zainteresowanie – dodaje Michał Kaczerowski. Jak twierdzi, bez tego decyzja inwestycyjna i start prac przygotowawczych są wyjątkowo utrudnione lub wręcz niemożliwe. Ustawa o rozwoju morskiej energetyki wiatrowej ma traktować również warunki przyłączenia oraz system wsparcia, co priorytetowo jest przedmiotem zainteresowania pionierów.

– Początkowo mówiło się w kuluarach, że projekt Ustawy offshorowej zostanie przedstawiony do końca 2018 r., tego terminu nie udało się jednak dochować. Dzisiaj Zbigniew Gryglas – przewodniczący Parlamentarnego Zespołu ds. Morskiej Energetyki Wiatrowej zapewnia chęć by „jeszcze jesienią 2019 ustawa ujrzała światło dzienne” – przypomina nasz rozmówca.

Michał Kaczerowski ocenia, że w obszarze morskiej energetyki wiatrowej potrzeba konkretnych oraz szybkich decyzji i działań. W  jego ocenie widać, że jest wola polityczna, aby rozwijać ten segment energetyki, co widać m.in. w projekcie Polityki energetycznej Polski do roku 2040 oraz Krajowego planu na rzecz energii i klimatu na lata 2021-2030. Prezes Ambiens przekonuje, że morska energetyka wiatrowa dzisiaj jest jedyną technologią energetyczną, co do której panuje ponadpartyjny konsensus.

– To jest bardzo ważne, ponieważ projekt polityki energetycznej Polski dotyczy roku 2040, a to jest kilka kadencji, być może różnych ekip rządowych – podkreśla. W pierwotnej wersji, rewidowanego obecnie po zakończonych 15.01. konsultacjach, projektu Polityki energetycznej Polski zapisano, że do roku 2040 mogłyby powstać morskie farmy wiatrowe o mocy 10,3 tys. MW. Zdaniem Kaczerowskiego potencjał może być większy.

– To są szacunki zależne od przyjętych założeń oraz modeli. Fundamentalne pytanie jest takie, jak będzie rozwijała się morska energetyka wiatrowa w zakresie technologii, jakiej mocy będą kolejne generacje turbin wiatrowych. Obserwujemy bardzo istotny wzrost mocy turbin. Dziś standardem są turbiny 10 MW a trwają prace nad prototypami o mocy kilkunastu MW. Rozwija się również technologia fundamentowania i konstrukcji wsporczych, można budować turbiny na coraz większych głębokościach, a taniejące pływające platformy będą w niedalekim czasie powszechnieć. Pozwala to przypuszczać, że potencjał obecnie predystynowanych do rozwoju morskiej energetyki wiatrowej obszarów może jeszcze wzrosnąć  – wskazuje Michał Kaczerowski. – Jest wiele szczegółów, które determinować będą sumaryczną moc morskich wiatraków możliwą do ulokowania w polskiej wyłącznej strefie ekonomicznej (EEZ) na Bałtyku.

– Warto też brać pod uwagę doświadczenia rynków bardziej rozwiniętych, gdzie pierwotnie planowany wolumen został ograniczony m. in. ze względów hydrogeologicznych. Warto dzisiaj planować większy potencjał zakładając, że w trakcie badań oraz prac z zakresu oceny oddziaływania na środowisko część obszarów może odpaść lub zostać ograniczona po uwzględnieniu np. oddziaływań skumulowanych. Oddziaływania skumulowane będą również wpływać na harmonogramy budów, co przełoży się na konieczność kolejkowania lub etapowania części projektów – mówi.

– Ponadto cenne mogą okazać się krajowe doświadczenia lądowej energetyki wiatrowej. Ta, w większości prognoz analityków, okazywała się przeszacowywana, czasami nawet dwukrotnie, względem mocy faktycznie zrealizowanych. Wpływ na to miał szereg uwarunkowań, od kwestii regulacyjnych i społecznych po środowiskowe czy stricte biznesowe – wyjaśnia Michał Kaczerowski.

Prezes Ambiens podkreśla, że jedną z najważniejszych rzeczy jest sprawienie, by offshore był skalowalny i perspektywiczny, oparty już dzisiaj na kilkunastu projektach, które sukcesywnie, na przestrzeni kolejnych kilku-kilkunastu lat, będą wchodziły do krajowego systemu elektroenergetycznego

– Jeżeli na polski Bałtyk mają przypłynąć statki, które będą budowały i rozwijały potencjał naszej morskiej energetyki wiatrowej, jeśli polskie firmy mają zainwestować w przygotowania do budowy, eksploatacji, serwisowania i obsługi farm wiatrowych na morzu, jeżeli porty mają się przestawić na energetykę wiatrową, to one muszą wiedzieć, że poczynione inwestycje będą miały możliwość znalezienia odbiorców, a nie będą dedykowane tylko pojedynczym projektom. Koncepcja local content wymaga skali. Energetyka wiatrowa na morzu ma szansę stać się ważną gałęzią polskiego przemysłu. To bardzo pozytywne. Ponadto budowana skala i perspektywa pozwoli pionierom na znacznie efektywniejsze zarządzanie łańcuchem dostaw. Już pierwsze projekty odczują korzyści kosztowe z szerokiego otwarcia morskiej energetyki wiatrowej – wskazuje Michał Kaczerowski.

Kaczerowski przypomina, że Piotr Naimski, pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej zapowiedział, że rząd zakłada brak wsparcia dla energetyki wiatrowej na morzu. – To wszystko jest przedmiotem dyskusji, ustawa offshorowa ma regulować tego typu zagadnienia – twierdzi.

I dodaje, że jest możliwe, że projekty wiatrowe na różnych etapach będą wymagały różnych rodzajów i systemów wsparcia. Inne regulacje i rozwiązania będą potrzebne dla projektów wiodących, a inne dla drugiej grupy projektów zaawansowanych. Być może projekty realizowane w dalszej kolejności, które obecnie są na bardzo wstępnym etapie przygotowań, w ogóle nie będą potrzebowały wsparcia finansowego np. w postaci aukcji.

Zdaniem naszego rozmówcy potrzebna jest dyskusja na temat tego, jak będą wyglądały warunki przyłączenia morskich farm do sieci energetycznej i kto będzie odpowiadał, oraz w jakim modelu, za finansowanie przyłącza. – To będzie także wymagało aktualizacji strategii rozwoju sieci elektroenergetycznych w północnej części Polski, co będzie ważne także w kontekście budowy kolejnych interkonektorów i integracji z systemami ościennymi. Tu PSE wydają się być aktywne, bardzo świadome i otwarte na dialog z reprezentantami sektora OZE – podsumowuje prezes Ambiens.