Porażka Trumpa. Kalifornia stworzy system handlu emisjami CO2 z Quebec w Kanadzie

20 lipca 2020, 12:30 Alert
Trump USA
Donald Trump, fot. flickr.com/GageSkidmore

Sąd Rejonowy dla wschodniego okręgu Kalifornii orzekł, że współpraca Kalifornii z kanadyjską prowincją Quebec w zakresie limitów i handlu emisjami dwutlenku węgla jest zgodna z amerykańską konstytucją. To cios dla Donalda Trumpa, który przez lata zaprzeczał zmianom klimatu i sprzyjał interesom koncernów z branży paliw kopalnych.

Kalifornia vs. Trump

W październiku administracja Trumpa pozwała Kalifornię za zawarcie porozumienia klimatycznego z Quebec, oskarżając władze Kalifornii o to, że złamała prawo integrując się do tego stopnia z prowincją innego kraju i jako stan nie ma prawa prowadzić polityki zagranicznej. Zgodnie z wyrokiem sądu, ​​administracja Trumpa „nie zidentyfikowała jasnej i wyraźnej polityki zagranicznej, która bezpośrednio koliduje z kalifornijskim programem limitowania i handlu emisjami CO2”. Prezydent Donald Trump prowadził politykę forsowania interesów branży paliw kopalnych i usuwania regulacji mających na celu ochronę środowiska. Ponadto zapowiedział, że Stany Zjednoczone opuszczą porozumienie paryskie.

Kalifornia, najbardziej zaludniony i najbogatszy stan USA (który gdyby był oddzielnym państwem, byłby w pierwszej dziesiątce największych gospodarek na świecie), od dawna zajmuje pozycję lidera w walce ze zmianami klimatu. W 2013 roku Kalifornia nawiązała współpracę z Quebec w celu utworzenia wspólnego systemu handlu emisjami dwutlenku węgla na wzór obowiązującego w Unii Europejskiej EU ETS.

Nie jest to pierwsza porażka administracji Trumpa w sprawie związanej z ochroną środowiska. Departament Sprawiedliwości odmówił komentarza w tej sprawie. Decyzję sądu pochwalili natomiast ekolodzy. – Rząd federalny powinien robić wszystko, co w jego mocy, aby przeciwdziałać zmianom klimatu, a nie walczyć ze stanami, które są liderami w tej dziedzinie – powiedział David Pettit, prawnik z organizacji Natural Resources Defense Council.

Reuters/Michał Perzyński

Perzyński: Jeszcze nie ma co płakać nad porozumieniem paryskim