Kasprzak: Import gotowego oleju napędowego z Rosji był drogą na skróty (ROZMOWA)

12 maja 2022, 07:25 Energetyka
Paliwo diesel benzyna
fot. maxpixel.freegreatpicture.com

– Popełniliśmy pewne błędy, poszliśmy na łatwiznę. To import gotowego oleju napędowego z Rosji, podczas gdy mogliśmy kupować ropę naftową znacznie tańszą i przerabiać ją u nas. Ludzie często pytają, dlaczego cena diesla jest tak wysoka. Ułatwiliśmy sobie naszą sytuację kupując czysty produkt z Rosji, a obywatele za to płacili. Nierozsądne jest mówienie głośno politycznych epitetów, kiedy sami popełniamy błędy – mówi poseł PSL Mieczysław Kasprzak w rozmowie z BiznesAlert.pl.

BiznesAlert.pl: Rosjanie zakręcili kurek z gazem do Polski. Czy jesteśmy bezpieczni pod względem dostaw? Jak Pan ocenia działania rządu na tym odcinku?

Mieczysław Kasprzak: Rząd polski od dawna mówił, że chce zakręcić kurek, natomiast Rosjanie nas uprzedzili. W tej chwili to Rosjanie zadecydowali o tym jak będzie wyglądać sytuacja z gazem. Czy jesteśmy bezpieczni? Nikt tego nie wie. Dzisiaj energię musimy rozliczać, bilansować w skali Unii Europejskiej. Poszczególne kraje nie są w stanie poradzić sobie samodzielnie. W Polsce nie mamy pewności czy zapotrzebowanie na gaz bilansuje się z tym co mamy zagwarantowane. Baltic Pipe ma zostać skończony, ale nie mamy pewności od rządu ile gazu zostało zakontraktowane. Mamy kontrakt z Norwegią i jest to około 2 mld m sześc., więc może być to problem. Można to też szybko rozwiązać, bo mamy rewers na Gazociągu Jamalskim. Od dawna można było z tego korzystać. Zrobiono to, żeby korzystać z gazu europejskiego, z Danii czy z Norwegii. Polska do tej pory z tego nie skorzystała, choć gazociąg mamy. Mamy też możliwości techniczne, natomiast nie wiemy czy gazu będzie pod dostatkiem, bo część gazu, o którym, mówimy nadal pochodzi z Rosji.

Jak powinny wyglądać sankcje unijne na import ropy z Rosji?

Unia Europejska to 27 krajów i każdy ma inną sytuacje zaopatrzenia w surowce energetyczne, w tym przypadku w ropę. Czesi i Węgrzy dość mocno się stawiają, a potrzebna nam jest jednomyślność. UE zaproponowała okresy przejściowe dla niektórych państw, ale sytuacja z dnia na dzień zaczyna być bardziej skomplikowana. Obawiam się, że te decyzje mogą być nieskuteczne. Popełniliśmy pewne błędy, poszliśmy na łatwiznę. To import gotowego oleju napędowego z Rosji, podczas gdy mogliśmy kupować ropę naftową znacznie tańszą i przerabiać ją u nas. Ludzie często pytają, dlaczego cena diesla jest tak wysoka. Ułatwiliśmy sobie naszą sytuacje kupując czysty produkt z Rosji, a obywatele za to płacili. Nierozsądne jest mówienie głośno politycznych epitetów, kiedy sami popełniamy błędy.

Jaki jest stosunek Polskiego Stronnictwa Ludowego do energetyki jądrowej?

W energetyce mamy chaos cenowy. Na giełdzie cena energii dochodzi do 1000 zł. To grozi bardzo wysokimi podwyżkami. Dobrze jeżeli uda nam się utrzymać ceny dla gospodarstw domowych, ale przemysł tego nie wytrzyma. Mamy różne źródła energii, przede wszystkim te bardzo tanie. Na giełdzie cena energii z wiatraków to 200 zł za MW, z fotowoltaiki to 360 zł. Atom to odległa perspektywa. Od 40 lat budujemy elektrownię jądrową w Polsce i miało być to 7GW. W przeciągu trzech lat, kiedy wspieraliśmy obywateli czy firmy, te 7GW uzyskaliśmy z fotowoltaiki. To pokazuje jak szybko można uzupełniać miks energetyczny tanią energią. W Polsce nie mamy zbilansowanych źródeł energii, skaczemy z propozycji na propozycje. Będę mówił w Sejmie o odblokowaniu energii odnawialnej, bo to możemy mieć natychmiast i część energii możemy zastąpić tą naszą, czysta i tanią. Niesie to same korzyści, potrzebna jest natomiast odpowiednia polityka rządu i wizja systemu energetycznego. Połowa firm mogłaby dla siebie produkować energie przez cały dzień i część nocy, być niezależna i samowystarczalna. Nie trzeba budować żadnych systemów sieci przesyłowych. Ale państwo nie chce na to pozwolić. Czy atom powstanie? W naszym elektoracie zdania są podzielone. Rząd dyskutuje na temat małych reaktorów jądrowych. Wszystko to jest na poziomie pomysłów politycznych.

Jeżeli za rządów Prawa i Sprawiedliwości rozpocznie się budowa polskiej elektrowni jądrowej na Pomorzu, to czy po ewentualnej zmianie władzy po wyborach obecna opozycja będzie kontynuować ten projekt?

Nie wykluczałbym tego. Trzeba to zbilansować odpowiedzialnie, a nie politycznie. Nasz system energetyczny opiera się na polityce. Nie ma wizji jak ten system ma wyglądać. Mówi się, że powinniśmy na pewien czas przejść na węgiel. Jest on bardzo drogi i podbija ceny. Na dzień dzisiejszy nie wiemy na czym stoimy, oprócz tego, że mamy wiatr i słońce. Mamy wystarczająco środków finansowych na energię odnawialną, systemy energetyczne, ale wszystkie rozwiązania są blokowane regulacjami. Brak jest odważnych regulacji, które dawałyby jakąś perspektywę.

Jaki jest pomysł PSL na bezpieczeństwo energetyczne?

Gdyby w każdej gminie powstała biogazownia, 2 MW w energetyce wiatrowej i 4 MW w fotowoltaice, moglibyśmy być niezależni energetycznie. To prawda, że OZE nie wytwarzają energii kiedy nie świeci słońce i nie wieje wiatr, dlatego biogaz mógłby spełniać funkcję stabilizującą system. Przedstawimy w Sejmie projekt ustawy, który będzie miał za zadanie przyspieszenie budowy biogazowni w gminach – obecnie marnuje się dużo surowców i odpadów, z których mógłby powstawać biogaz. Odblokowanie energetyki wiatrowej jest bardzo proste – w 2016 roku zablokowano ją na jednym posiedzeniu Sejmu. Jeżeli rząd nie potrafi unormować tej sprawy, my złożymy projekt ustawy liberalizującej zasadę 10H, która utrudnia życie mieszkańcom. Oczywiście nie wszędzie są warunki, by zbudować biogazownię czy moce OZE, ale gdyby miało to miejsce w co czwartej gminie, znacznie zwiększyłoby to nasze bezpieczeństwo energetyczne.

Czy uważa Pan, że były premier Waldemar Pawlak jest słusznie oskarżany przez PiS za zawarcie niekorzystnego dla Polski kontraktu jamalskiego?

Przy kontraktach na dostawy gazu każdy kraj ma inne warunki. Kontrakt z Rosjanami został zawarty za pierwszych rządów PiS, przez Pawlaka został tylko przedłużony. Z jednej strony PiS narzekał na dostawy gazu z Rosji, a z drugiej strony po zatrzymaniu dostaw zapowiada, że będzie w tej sprawie walczył z Gazpromem w sądzie. Kolejnym pytaniem jest to, skąd w tamtym czasie powinniśmy byli sprowadzać gaz? Wówczas nie było jeszcze terminala LNG, a Amerykanie nie byli eksporterem gazu. Waldemar Pawlak zawarł umowę na korzystnych warunkach – była to umowa długoterminowa, która była korzystniejsza niż umowa spotowa. W 2020 roku PiS podjął decyzję o zakupach rosyjskiego gazu na warunkach giełdowych, co sprawiło, że cena wzrosła o miliard dolarów miesięcznie. Żadne rozwiązanie nie jest idealne, a tamto było korzystne, zwłaszcza, że żaden inny gaz poza rosyjskim nie był dostępny; budowa terminalu LNG była wtedy w toku. Życie pokazało, że bez tego kontraktu byśmy się nie obeszli.

Rozmawiał Michał Perzyński

Sankcje unijne na rosyjską ropę mogą stracić kły