font_preload
PL / EN
Alert 7 września, 2015 godz. 17:49   
REDAKCJA

KE ostrzega firmy przed odpowiedzialnością za współpracę z Gazpromem przy Nord Stream 2

Maros Sevcovic

(Politico/Wojciech Jakóbik)

Portal Politico zapytał wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej ds. Unii Energetycznej Marosa Szefczovicza o stanowisko Komisji na temat nowego projektu rosyjskiego Gazpromu. Komisarz wyraził obawy wobec rozbudowy Gazociągu Północnego.

Jego zdaniem pomysł podwojenia przepustowości gazociągu budzi „szereg pytań” o to, czy jest on zgodny z priorytetami bezpieczeństwa energetycznego i regulacyjnymi w Unii Europejskiej.

– Czy jest zgodny z naszą strategią dywersyfikacji źródeł dostaw? Jakie wnioski powinniśmy przyjąć, jeśli celem tego projektu jest praktyczna rezygnacja z ukraińskiego szlaku tranzytowego? – pytał Szefczovicz w rozmowie z Politico. – Co on oznacza dla Europy Środkowo Wschodniej? Wraz znim całkowicie zmienilibyśmy rynek bilans gazowy w tej części Europy – dodaje.

Nord Stream 2 zakłada podwojenie przepustowości gazociągu z Rosji do Niemiec przez Morze Bałtyckie z 55 do 110 mld m3 rocznie, dzięki budowie dwóch nowych nitek. Gazprom podpisał porozumienie akcjonariuszy w sprawie projektu razem z europejskimi Shellem, OMV, E.on-em i BASF/Wintershallem.

Zdaniem wicedyrektora Gazpromu, Aleksandra Miedwiediewa, Nord Stream 2 jako projekt budowy dwóch nowych nitek podmorskich, nie potrzebuje nowych pozwoleń od Komisji Europejskiej. Wszystkie niezbędne dokumenty miała wydać Bruksela dla pierwszych dwóch linii gazociągu.

Szefczovicz wskazuje, że Bruksela obawia się, iż pozbawiona środków finansowych z tranzytu Ukraina zostałaby mocno dotknięta, jeśli Rosja przekierowałaby tranzyt do Nord Stream. Uważa on, że dlatego wiele zależy od postawy firm europejskich. Komisja jest arbitrem w sporze gazowym Ukraina-Rosja i zmierza do ustabilizowania dostaw gazu przez ten kraj.

– Mam nadzieję, że te firmy rozumieją swoją odpowiedzialność za całościowe bezpieczeństwo dostaw dla całej Europy, a nie tylko do jej części – powiedział unijny urzędnik cytowany przez Politico o udziałowcach projektu Nord Stream.

Nord Stream 2 może także zmniejszyć zainteresowanie Rosjan tranzytem gazu przez terytorium Polski (za pomocą Gazociągu Jamalskiego) i podkopać rentowność terminala LNG w Świnoujściu. W toku śledztwa antymonopolowego Komisji Europejskiej przeciwko Gazpromowi padł zarzut nadużywania infrastruktury w celu utrzymywania monopolu na rynku Europy Środkowo-Wschodniej. Rosjanie mają odpowiedzieć na niego w oficjalnym dokumencie zapowiedzianym na końcówkę września.

Więcej: Europejski biznes woli Gazprom od Brukseli i Kijowa

Wcześniej Kommiersant spekulował, że do podpisania porozumienia może dojść podczas Forum Ekonomicznego we Władywostoku zaplanowanego na 3-5 września. Według gazety Shell, OMV, E.on i Wintershall miały otrzymać po 10 procent akcji w projekcie. Dodatkowe 9 proent mogło dostać francuskie Engie. Rosyjski koncern miałby zachować pakiet kontrolny w ilości 51 procent akcji.

Podpisanie umowy akcjonariuszy to coś więcej, niż obowiązujące już memorandum o porozumieniu między wspomnianymi firmami. W przeciwieństwie do memorandum, które jest aktem woli, umowa jest formą zobowiązania, która faktycznie rozpoczyna współpracę spółek przy realizacji projektu. W jego ramach strony przyjmują konkretny terminarz i inne zobowiązania.

Decyzja firm europejskich o rozpoczęciu rozbudowy Gazociągu Północnego oznacza, że wzrośnie presja na Komisję Europejską, która nie godzi się na zwolnienie naziemnych odnóg Nord Stream spod regulacji trzeciego pakietu energetycznego. Pierwsze dwie nitki Nord Stream o łącznej przepustowości 55 mld m3 rocznie stoją częściowo niewykorzystane, bo Gazprom ma zgodę na wyłączność w wykorzystaniu do 50 procent tej mocy. Budowa trzeciej i czwartej nitki w ramach projektu Nord Stream 2 oznaczałaby, że ta przepustowość zostanie podwojona, a udziałowcy będą tym bardziej potrzebować zgody Komisji na zwolnienie.

Więcej: W tym tygodniu możliwy jest przełom w sprawie Nord Stream 2. Polska może blokować