Tobiszowski: Dziennikarze są wprowadzani w błąd w sprawie Krupińskiego

19 lipca 2018, 10:14 Energetyka
Grzegorz Tobiszowski MinisterstwoEnergii

Resort energii oczekuje od potencjalnego inwestora konkretów w sprawie ewentualnego ponownego otwarcia Kopalni Krupiński. – Jaki węgiel chce wydobywać spółka? Koksowy nie energetyczny. Na koksowy nie trzeba zgody, bo nie jest objęty pomocą publiczną. Państwo zostaliście wprowadzeni w błąd. Na co mamy więc odpowiadać?- pytał dziennikarzy wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski przed rozpoczęciem konferencji Jastrzębskiej Spółki Węglowej, byłego właściciela Kopalni Krupiński.

Dziennikarze wprowadzani w błąd

Wiceminister energii pytany przez dziennikarzy o to, dlaczego resort nie odpowiedział jeszcze spółce Tamar w sprawie przejęcia kopalni Krupiński, która trafiła w ubiegłym roku do Spółki Restrukturyzacji Kopalń, powiedział, że resort nie ma na razie „jak i na co odpowiadać”. – Jeśli nie ma zabezpieczenia finansowego, to na co mamy odpowiedzieć? Pismo trafiło także do Premiera. Trudno, abyśmy odpowiadali za Pana Premiera – powiedział. – Proszę, abyście (dziennikarze – red.) zapytali inwestora o koncepcję inwestycji, jaki węgiel chce wydobywać. Jaki węgiel chce wydobywać spółka? Koksowy nie energetyczny. Na koksowy nie trzeba zgody, bo nie jest objęty pomocą publiczną. Państwo zostaliście wprowadzeni w błąd. Na co mamy więc odpowiadać?- pytał.

Wymagane konkrety

Podkreślił, że w ofercie muszą być konkretne informacje. – Jeśli prosimy o konkrety, rekomendacje, a druga strona robi szum informacyjny na całą Polskę, to jak mamy się zachować? Gdzie są środki? My cały czas stawiamy pytania. Jeśli będzie poważna oferta, odpowiemy – dodawał. Wspomniał też, że jego zdaniem w prasie z 18 lipca „nieprzypadkowo w dzień konferencji JSW”, dawnego właściciela Kopalni Krupiński, pojawia się artykuł, że do gry ma wejść Silesian Gold ze złożem w Orzyszu. – Czy są przypadki? – pytał przed rozpoczęciem konferencji JSW wiceminister Tobiszowski.

Los Kopalni Krupiński

W końcu marca ub. roku Jastrzębska Spółka Węglowa przekazała kopalnię Krupiński, uznaną za trwale nierentowną, do SRK w celu likwidacji. Sprzeciwiali się temu związkowcy, ale też samorządowcy z Suszca i okolicznych miejscowości, którzy wskazywali, że Krupiński ma bogate złoża poszukiwanego na rynku węgla koksowego i przy odpowiednich inwestycjach oraz zarządzaniu ma perspektywę opłacalnego funkcjonowania przez kilkadziesiąt lat.

O reaktywację kopalni zabiega m.in. śląsko-dąbrowska Solidarność, która niedawno zwróciła się do premiera Mateusza Morawieckiego, by objął osobistym nadzorem działania, umożliwiające ponowne uruchomienie Krupińskiego. W ocenie władz regionalnej „S” dotychczasowe postępowanie resortu energii w tej sprawie „pozostawia wiele do życzenia”; związkowcy zarzucili ministerstwu „niezrozumiałą opieszałość”.

W czerwcu br. spółka Tamar Resources, która jest zainteresowana odtworzeniem kopalni, poinformowała, że Komisja Europejska nie ma zastrzeżeń do ponownego otwarcia zakładu, ale postawiła dwa warunki. Pierwszym jest zwrot udzielonej pomocy publicznej – Brytyjczycy oświadczyli, że jest to przewidziane w jej biznesplanie. Drugim warunkiem – według spółki – jest modyfikacja wniosku notyfikacyjnego dotyczącego finansowania ze środków publicznych likwidacji kopalń, co leży w gestii Ministerstwa Energii.

5 kwietnia w siedzibie Ministerstwie Energii odbyło się spotkanie dotyczące planów wznowienia wydobycia w kopalni Krupiński, z udziałem szefów resortu, przedstawicieli firmy Tamar Resources, funduszu Greenstone oraz reprezentantów Solidarności. Jak podało po tym spotkaniu ministerstwo, przedstawiciele strony społecznej oraz firmy Tamar zostali poinformowani, że ze względu na udzieloną wcześniej pomoc publiczną zbycie kopalni jest możliwe, ale tylko na cele niegórnicze.

BiznesAlert.pl/Polska Agencja Prasowa („Los Kopalni Krupiński)