Perzyński: Koronawirus obniża emisje CO2, ale to nie powód do radości

18 marca 2020, 07:31 Środowisko
Koronawirus. Źródło Flickr
Koronawirus. Źródło: Flickr

Obecnie w mediach trudno znaleźć jakąkolwiek wiadomość niezwiązaną z epidemią koronawirusa na świecie. Niektórzy starają się szukać jasnych stron tego kryzysu, jak na przykład spadek emisji gazów cieplarnianych na czele z CO2. Być może to dobra wiadomość, ale w dłuższej perspektywie gospodarce odbije się to czkawką – pisze Michał Perzyński, dziennikarz BiznesAlert.pl.

Pokrzyżowane plany

Nie tak miał wyglądać marzec. Jeszcze dwa miesiące temu w Europie mówiło się o fali inwestycji w modernizację sektora energetycznego, innowacje w przemyśle i światowym wyścigu po fotel lidera transformacji ku gospodarce niskoemisyjnej. Teraz debata o proponowanym przez Brukselę prawie klimatycznym, które ma potwierdzić zielony kurs Unii Europejskiej stanęła w miejscu. Pośrednio w związku z koronawirusem zanurkowały ceny ropy, a całe gospodarki znacznie wyhamowały. Niejednokrotnie pisaliśmy na łamach naszego portalu, że koronawirusa widać z kosmosu – zwykle najbardziej ruchliwe regiony Europy, jak północne Włochy, praktycznie z dnia na dzień zaczęły emitować znacznie mniej szkodliwych gazów. Ten sam mechanizm zadziałał wcześniej w Chinach, ale tam do pracy zaczynają wracać fabryki, a wraz z nimi rosną emisje. Czy zatem epidemia dała planecie chociaż odrobinę wytchnienia?

Z kosmosu widać, jak koronawirus ogranicza emisje gazów cieplarnianych we Włoszech (WIDEO)

Jasne strony

Optymiści twierdzą, że powodów do radości nie brakuje. Według badań Uniwersytetu Stanforda, przez zastój gospodarczy w Chinach znacząco poprawiła się jakość powietrza – do tego stopnia, że mogło to uratować życie 4 tysiącom dzieci i 73 tysiącom osób starszych. Paradoksalnie okazuje się, że czyste powietrze ratuje więcej ludzi, niż zabija koronawirus. W samych Chinach w ciągu jednego miesiąca emisje CO2 spadły aż o jedną czwartą, co odpowiada temu, ile Wielka Brytania jest w stanie wyemitować przez pół roku. Spada popyt na ropę, a wraz z nim ceny, ku uciesze kierowców. Coraz mniej ludzi lata samolotami – do niedawna latały one puste, przez co emisje z lotnictwa nie spadały, ale teraz linie stopniowo ograniczają liczbę lotów.

Z punktu widzenia środowiska naturalnego każdy spadek emisji jest zjawiskiem pożądanym, ale sprawa ta wcale nie jest taka prosta. Jest niezwykle mało prawdopodobne, że restrykcje, w niektórych przypadkach najostrzejsze od czasów Drugiej Wojny Światowej, nie odbiją się na gospodarce. Emisje dwutlenku węgla w Unii Europejskiej sukcesywnie spadają, ale jest to efekt wieloletnich, przemyślanych inwestycji. W Niemczech na przykład w ciągu roku emisje spadły o 6,3 procent i na wyciągnięcie ręki jest cel 40-procentowej redukcji względem 1990 roku, co jeszcze do niedawna za niemożliwe uważał sam rząd federalny. Co ważne, ostatni tak znaczący spadek miał miejsce w 2009 roku, kiedy gospodarka europejska znajdowała się w głębokiej recesji. Kto wie, czy podobna recesja nie czeka nas w związku z koronawirusem.

Spadają emisje CO2 w Niemczech, koronawirus ma w tym swój udział

Za wcześnie na radość

Recesja gospodarcza wywołana epidemią wirusa nie jest najlepszym pomysłem na ograniczanie emisji gazów cieplarnianych, bo choć krótkoterminowo wydaje się to efektywne, to na dłuższą metę szkód może być więcej niż pożytku. Obecnie państwa skupią większość swoich sił na walce z epidemią, wykorzystując do tego banki. Polityka klimatyczna przestanie być priorytetem, a jej miejsce zajmie doraźna walka z problemem w obszarze zdrowia publicznego. Może się okazać, że w związku z tym zaangażowane w walkę z koronawirusem banki zmienią kryteria udzielania kredytów i wykorzystają ten kryzys, by zrewidować swoje cele klimatyczne.

To, że coraz więcej osób pracuje zdalnie oprócz niekwestionowanych zalet, ma też poważne wady. Dzięki jednoznacznemu zaleceniu, by na czas rozprzestrzeniania się wirusa pozostać w domach drastycznie spadła liczba podróżujących, a w efekcie i zapotrzebowanie na ropę. To jednak zrównoważy się przez wzrost zapotrzebowania na energię elektryczną w gospodarstwach domowych. Prawdopodobnie po epidemii będziemy jeszcze bardziej tonąć w plastiku – w ramach bezpieczeństwa w branży gastronomicznej odchodzi się od naczyń wielokrotnego użytku i zastępuje się je jednorazowymi, które zazwyczaj nie nadają się do recyklingu.

Perzyński: Walka o klimat w trybie zdalnym. To się może sprawdzić (FELIETON)

Co z klimatem?

Chociaż w mediach mówi się prawie wyłącznie o koronawirusie, to wcale nie oznacza to, że kwestia klimatu jakkolwiek straciła na wadze czy aktualności. Istnieje jednak ryzyko, że takie przedsięwzięcia jak Europejski Zielony Ład, który miała wdrażać Komisja Europejska, zostanie odroczony przez walkę w pierwszej kolejności z kryzysem epidemicznym, a w drugiej z gospodarczym. Wtedy pozorne korzyści dla środowiska naturalnego, które przyniosły ze sobą tygodnie walki z koronawirusem zostaną przysłonięte przez znacznie większe. Dlatego też nie ma powodu, żeby dopatrywać się jasnych stron koronawirusa dla klimatu, bo do skutecznej polityki klimatycznej potrzebne są nie epidemie, tylko przemyślane inwestycje.