RAPORT: Koronawirus uderza w surowce

8 lutego 2020, 07:31 Energetyka
koronawirus raport

W Chinach panuje epidemia koronawirusa. Co prawda na skalę ponad miliardowego społeczeństwa zarażonych jest kilka tysięcy osób, ale w obawie przed wirusem stanęła cała gospodarka. Jest to bezpośrednia przyczyna spadku popytu na ropę i gaz, a to z kolei może wpłynąć na wahania światowej gospodarki.

Pierwsze symptomy

Pierwsze syndromy, że koronawirus może odbić się na cenach ropy miały miejsce jeszcze pod koniec stycznia. Minister energii Arabii Saudyjskiej książę Abdulaziz bin Salman Al-Saud powiedział, że obserwuje rozwój wydarzeń w Chinach i dodał, że jest przekonany, że nowy wirus zostanie powstrzymany. Pokazuje to, że rynki ropy są napędzane przede wszystkim czynnikami psychologicznymi i wyjątkowo pesymistycznymi nastrojami niektórych uczestników rynku, pomimo obiektywnie bardzo niewielkiego wpływu wirusa na globalne zapotrzebowanie na ropę. – Taki ekstremalny pesymizm miał miejsce w 2003 roku podczas epidemii SARS, chociaż nie spowodował znacznego zmniejszenia zapotrzebowania na ropę – uspokajał książę Abdulaziz. Pokreślił on także, że jest pewien, że Arabia Saudyjska i inni członkowie OPEC, a także partnerzy kartelu znani jako OPEC+, będą w stanie zareagować i utrzymać stabilizację na rynku ropy w razie potrzeby.

Psychologia rządzi rynkiem. Ropa tanieje przez epidemię koronawirusa

Obawy przed epidemią do Polski wrócił przedstawiciel KGHM w Chinach. Rzeczniczka prasowa KGHM Polska Miedź Anna Osadczuk powiedziała PAP, że zapadła decyzja, iż szef przedstawicielstwa firmy w Szanghaju powróci przynajmniej na kilka tygodni z Chin do Polski i będzie zdalnie kierował pracami biura w tym przedstawicielstwie.- Uznaliśmy, że zdrowie pracownika jest najważniejsze i w ten prewencyjny sposób chcemy o to zadbać, by nie narażać naszego prezesa na możliwość zachorowania. Biuro co prawda znajduje się w Szanghaju, a nie w mieście Wuhan, gdzie koronawirus jest najgroźniejszy, ale mimo to zdecydowaliśmy się na odwołanie pracownika do kraju – powiedziała Osadczuk.

Szef przedstawicielstwa KGHM w Chinach wraca do Polski

Obawy na rynkach ropy

Wraz ze spadkiem zapotrzebowania na ropę ceny tego surowca w Chinach dotkniętych zarażeniami koronawirusem spadły o 20 procent. Początkowo kartel naftowy OPEC nie reagował. Jego najbliższe spotkanie rutynowe jest zaplanowane na 5-6 marca 2020 roku. Kraje porozumienia naftowego z udziałem producentów spoza kartelu (OPEC+) rozważają przedłużenie i pogłębienie cięć z obecnych 1,2 mln baryłek dziennie. Rosja rozważa także opuszczenie układu. Spadek cen ropy wywołany redukcją zapotrzebowania największego konsumenta tego surowca na świecie może mieć istotne znaczenie dla rynku globalnego. Skala oddziaływania będzie zależeć od losu zarażeń koronawirusem.

Koronawirus obniża ceny ropy

Według wyliczeń ekspertów OPEC+ (grupa producentów z kartelu OPEC i spoza niego podpisanych pod porozumieniem naftowym o ograniczeniu wydobycia o 1,2 mln baryłek ropy dziennie) trwanie epidemii koronawirusa przez okres dłuższy niż pół roku może obniżyć zapotrzebowanie na surowiec o 0,21 mln baryłek dziennie w porównaniu z planowanym wzrostem o 1,22 mln. W pierwszych trzech miesiącach 2020 roku wzrost zapotrzebowania ma wynieść 0,8 mln w porównaniu z planowanym wcześniej 1,17 mln baryłek dziennie. W drugim kwartale może spowolnić do 0,77 mln baryłek w porównaniu z dotychczasową prognozą na poziomie 1,18 mln baryłek. W drugiej połowie roku zapotrzebowanie ma wrócić do poprzedniego tempa wzrostu pod warunkiem, że epidemia koronawirusa zostanie opanowana.

OPEC+ może wprowadzić dodatkowe cięcia wydobycia ropy naftowej na spotkaniu 15-17 lutego, o czym informował już BiznesAlert.pl. Rozważane jest wspólne zwiększenie cięć o 500 tysięcy baryłek albo unilateralne cięcia Arabii Saudyjskiej o mln baryłek do czasu zakończenia kryzysu. Nie jest jednak pewne, czy taki ruch wpłynąłby na cenę surowca, która spadała jeszcze przed epidemią koronawirusa ze względu na rosnącą konkurencję nowych producentów. Międzynarodowa Agencja Energii przewiduje, że USA będą odpowiadać za 85 procent nowej podaży ropy w 2020 roku. Ocenia, że wydobycie amerykańskie może sięgnąć nawet ponad 17 mln baryłek dziennie w 2040 roku. Arabia Saudyjska wydobywa obecnie 9,5 mln baryłek dziennie. Kanada może posiadać do 175 mld baryłek zapasów w piaskach roponośnych Alberty. Rozwój eksportu z wykorzystaniem ropociągów Trans Mountain, Keystone XL oraz Line 3 przyczyni się do dalszego wzrostu podaży z tego źródła. Kanadyjczycy mają odpowiadać za 25 procent nowej podaży w 2020 roku. Produkcja ma wzrosnąć o 85 procent do 2040 roku sięgając prawie 10 mln baryłek dziennie.

Ropa staniała od Nowego Roku już o 10 dolarów. Koronawirus pogłębia trend

Być może dlatego podaż z Bliskiego Wschodu rośnie bardziej, niż wynikałoby to z planu cięć porozumienia naftowego. Arabia Saudyjska, Irak, Kuwejt i Zjednoczone Emiraty Arabskie odpowiadające razem za 70 procent podaży kartelu OPEC dostarczyły średnio 15,35 mln baryłek ropy dziennie w styczniu 2020 roku. To wzrost o 64 tysiące w stosunku do grudnia 2019 roku. Rosną dostawy z tych kierunków do Indii i Stanów Zjednoczonych, ale spadają znacznie do Chin. Sięgnęły siedmiomiesięcznego minimum ze względu na odcięcie miast chińskich od świata. Baryłka Brent kosztowała 5 lutego 2020 roku o 6.00 54,61 dolarów i notowała nieznaczny wzrost wartości. Mieszanka WTI kosztowała 50,15 dolarów i również notowała lekki wzrost. Obie straciły na wartości prawie 10 dolarów od Nowego Roku. Oficjele OPEC przekonują dziennikarzy Wall Street Journal, że kartel rozważa wprowadzenie cięć bardziej radykalnych niż propozycje rozważane dotychczas. Nie wiadomo jednak czy fundamentalne wskaźniki rynkowe nie sprawią, że zwiększenie ambicji porozumienia naftowego okaże się bezowocne.

Rynki gazu boją się koronawirusa

Wraz z nasileniem się epidemii środki kwarantanny i ograniczenia dotyczące transportu stają się coraz surowsze, co utrudnia setkom tysięcy, jeśli nie milionom pracowników migrujących powrót do pracy. Fabryki mają również trudności z pozyskiwaniem surowców lub sprzedażą swoich produktów. Oznacza to, że chociaż zapotrzebowanie na gaz do użytku mieszkaniowego może wzrosnąć, ponieważ większość ludzi pozostaje w domu, spadek popytu w sektorach przemysłowym, handlowym i transportowym prawdopodobnie będzie znacznie wyższy. Według danych koncernu Sinopec za 2018 roku chińskie miasta odpowiadały za 33 procent zapotrzebowania na gaz w całym kraju; 11,1 procent zużywane jest przez mieszkania, 9 procent stanowią potrzeby ogrzewania miejskiego, natomiast 6,7 procent to usługi publiczne, a 6,1 procent to transport. Z kolei przemysł odpowiada za 40 procent zapotrzebowania na gaz, 17 procent stanowi wytwarzanie energii, a produkcja wyrobów petrochemicznych stanowiła 10 procent.

Koronawirus uderza w chiński rynek gazu. CNOOC nie przyjmie trzech ładunków LNG

Chińscy importerzy gazu, tacy jak państwowa China National Offshore Oil Corp (CNOOC), Jovo Group z siedzibą w Guangdong i Xinao China Gas Investment wciąż oceniają wpływ epidemii na popyt na gaz. Wiele firm nie może pozostać zamknięte na zbyt długo, ponieważ muszą ponieść koszty operacyjne. Ale nawet jeśli popyt na gaz przemysłowy szybko wzrośnie, popyt komercyjny może być nadal niski, ponieważ ludność obawia się jedzenia poza domem lub powrotu do centrów handlowych. Istnieje znacznie większe ryzyko dla popytu na gaz, które wynika z załamania regionalnych łańcuchów dostaw, ponieważ fabryki zaczęły informować klientów o ich niezdolności do wywiązania się ze zobowiązań w zakresie dostaw. CNOOC nie przyjmie trzech ładunków od trzech dostawców LNG z powodu „siły wyższej”. Jest to pierwszy przypadek niewykonania umowy w związku z ekonomicznym wpływem rozprzestrzeniającego się koronawirusa, który zabił ponad 560 osób. Firmy handlujące LNG starają się przekierować lub znaleźć nowe rynki zbytu dla ładunków przeznaczonych na chiński rynek.Chiny są drugim co do wielkości importerem LNG na świecie, a ich natychmiastowe zakupy superchłodzonego paliwa i innych produktów energetycznych prawie się zatrzymały, ale jest to pierwsza oficjalna deklaracja siły wyższej ze strony chińskiej firmy. Platts Analytics prognozuje, że jeśli ograniczenie działalności przemysłowej w prowincji Hubei przeciągnie się do końca lutego, popyt na LNG w Chinach spadnie o 5-7 procent w stosunku do jego podstawowego przypadku, co naturalnie pociągnie za sobą spadek importu.

Co zrobi OPEC+?

Komitet techniczny OPEC+ obradował trzy dni w siedzibie kartelu we Wiedniu. Raport komitetu technicznego teraz musi zostać rozpatrzony przez komitet ministerialny państw sygnatariuszy porozumienia OPEC+. Następne spotkanie w Wiedniu zostało zaplanowane na 5-6 marca 2020 roku, jednak może ono zostać przyśpieszone w przypadku, gdyby zaszły nowe okoliczności wymagające podjęcia szybszych decyzji. Według źródeł TASS, Rosja nie poparła rekomendacji komitetu technicznego głębszej redukcji wydobycia ropy o 600 tys. baryłek dziennie. Zgodnie z informacjami osoby zaznajomionej z przebiegiem negocjacji, Rosja postulowała trzymiesięczne przedłużenie porozumienia, które obowiązywać ma do 31 marca 2020 roku. Rosja zwróciła się o przeprowadzenie dalszych konsultacji. Wcześniej, minister energetyki Rosji Aleksander Nowak powiedział, że jeszcze nie wiadomo, czy Rosja przystanie na większe cięcia produkcji ropy, gdyż nie są jeszcze znane dokładne prognozy oddziaływania koronawirusa na rynek ropy.

OPEC+ może zaostrzyć cięcia porozumienia naftowego przez koronawirusa

Epidemia

Wpływ epidemii koronawirusa w Chinach na globalne rynki gazu i ropy był też tematem komentarza redaktora naczelnego BiznesAlert.pl Wojciecha Jakóbika: – Czas oddziaływania koronawirusa na ceny surowca będzie zależał od tempa walki władz chińskich z epidemią koronawirusa. WHO przekonuje, że radzą sobie one dobrze z problemem, ale eksperci zajmujący się reżimem komunistycznym wskazują na jego ograniczenia wynikające z bariery informacyjnej oraz dostępowej. Jeśli nieszczęście koronawirusa będzie trwać dłużej, kupcy surowców w Polsce odczują go spadkiem cen dostaw, ale światowa gospodarka może dodatkowo zwolnić, przyspieszając kryzys wróżony od jakiegoś czasu przez część ekonomistów – pisał Wojciech Jakóbik.

Jakóbik: Dołek koronawirusa na rynku (ANALIZA)