Psychologia rządzi rynkiem. Ropa tanieje przez epidemię koronawirusa

27 stycznia 2020, 09:00 Alert
Koronawirus. Źródło: Wikipedia
Koronawirus. Źródło: Wikipedia

Ceny ropy spadły w poniedziałek o ponad 2 procent, osiągając najniższe poziomy od miesięcy, ponieważ rosnąca liczba przypadków nowego koronawirusa w Chinach i blokady miast pogłębiły obawy o popyt na ropę. W sprawie tej musiał interweniować nawet minister energii Arabii Saudyjskiej.

Koronawirus a ceny ropy

Minister energii Arabii Saudyjskiej książę Abdulaziz bin Salman Al-Saud powiedział, że obserwuje rozwój wydarzeń w Chinach i dodał, że jest przekonany, że nowy wirus zostanie powstrzymany. Pokazuje to, że rynki ropy są napędzane przede wszystkim czynnikami psychologicznymi i wyjątkowo pesymistycznymi nastrojami niektórych uczestników rynku, pomimo obiektywnie bardzo niewielkiego wpływu wirusa na globalne zapotrzebowanie na ropę.

Rynki obawiają się tego, że zdolność koronawirusa do rozprzestrzeniania się stanie się coraz większa, chociaż w związku z obchodami Święta Wiosny (chińskiego Nowego Roku) większość osób i tak pozostaje w domach. – Taki ekstremalny pesymizm miał miejsce w 2003 roku podczas epidemii SARS, chociaż nie spowodował znacznego zmniejszenia zapotrzebowania na ropę – uspokajał książę Abdulaziz. Pokreślił on także, że jest pewien, że Arabia Saudyjska i inni członkowie OPEC, a także partnerzy kartelu znani jako OPEC+, będą w stanie zareagować i utrzymać stabilizację na rynku ropy w razie potrzeby.

OPEC+, w składzie którego jest między innymi Rosja, wstrzymał dostawy w celu wsparcia cen ropy i ostatnio zwiększył uzgodnioną redukcję wydobycia o 500 tysięcy baryłek dziennie do 1,7 miliona baryłek dziennie do marca.

Reuters/Michał Perzyński