Kostaryka chce być liderem walki ze zmianami klimatu

28 lutego 2019, 11:15 Alert
Kostaryka Flaga Kostaryki. Źródło: Shutterstock
Flaga Kostaryki. Źródło: Shutterstock

Prezydent tego niewielkiego środkowo-amerykańskiego kraju, Carlos Alvaro Quesada właśnie ogłosił, że chce, aby jego państwo do 2050 roku miało całkowicie zeroemisyjną gospodarkę.

 Ten ambitny plan klimatyczny ma się stać przykładem dla innych.

Jak podkreślił kostarykański minister środowiska, Carlos Manuel Rodriguez, jeśli uda się osiągnąć cel, to jego wnuki w 2035 roku pozostawią po sobie taki sam ślad węglowy, jak jego dziadkowie w latach 40-ych.

Strategia Kostaryki zakłada między innymi, że do 2050 roku kraj będzie całkowicie zeroemisyjny, co oznacza, iż nie wytworzy więcej dwutlenku węgla niż są w stanie pochłonąć jej bogate i ogromne lasy. Cel, który obrało to środkowo-amerykańskie państwo zostanie osiągnięty przez wiele krajów dopiero w drugiej połowie tego stulecia i jest on bezprecedensowy w skali globalnej. Jedynie malutkie, leżące na Pacyfiku, Wyspy Marshalla deklarują osiągnięcie całkowitej dekarbonizacji do 2050 roku, jednak nie mają tak jak Kostaryka planu wdrożenia strategii dekarbonizacji w każdym z sektorów gospodarki.

Jairo Quirós, badacz zajmujący się energetyką z Uniwersytetu Kostarykańskiego, zwraca jednak uwagę, że niektóre założone przez prezydenta Quesadę ambitne cele klimatyczne, mogą być trudne do realizacji do 2035 roku. Wśród nich wymienia przejście na zeroemisyjny transport do 2050 roku, ze względu na koszt takiej operacji, chociaż dodaje, że ceny elektrycznych samochodów i autobusów cały czas maleją.

Transport kreuje w tym w momencie w Kostaryce aż 40% emisji, dlatego zamierza ona go zmodernizować, między innymi uruchamiając nową linię elektrycznych pociągów, która ma łączyć ze sobą 15 z 31 położonych na obrzeżach stolicy San Jose dzielnic. Jej budowa ma rozpocząć się w 2022 roku.

Do 2040 roku z ulic kostarykańskich miast ma zniknąć połowa dziś poruszających się po nich samochodów. Z kolei już w 2035 roku aż 70% wszystkich autobusów i 25 procent aut ma być elektryczna. Nie wyklucza się, że część pojazdów będzie napędzana wodorem. Możliwość zastosowania tego pierwiastka jako alternatywnego paliwa dla pojazdów sprawdza już w Kostaryce amerykańska firma Ad Astra Rocket Company. Jej dyrektor operacyjny Juan Ignacio Del Valle powiedział, że przez osiem lat testowano tam z sukcesem napędzane wodorem baterie do autobusów, jednak technologia nadal wymaga dopracowania, a największe wyzwanie stanowi transport towarowy.

Ambitny plan Kostaryki zakłada również całkowite wycofanie się z użytkowania paliw kopalnych, których kraj ten nie wydobywa, tylko importuje. Tutaj także mogą pojawić się potencjalne wyzwania, bowiem 12 procent wpływów do budżetu pochodzi właśnie z ich sprzedaży. W ramach działań dekarbonizacyjnych kostarykański rząd planuje przekształcić swojego państwowego dystrybutora benzyny i produktów ropopochodnych RECOPE, w spółkę zajmującą się dostarczaniem paliw alternatywnych (wodór, biopaliwa).

Strategia zakłada również dalsze zalesianie kraju, który jest postrzegany jako regionalny lider w ochronie lasów. W latach 60-ych i 70-ych Kostaryka miała jeden z najwyższych poziomów deforestacji na ziemi. Z kolei już w 2013 roku lasy pokrywały ponad połowę kraju, a z 4 biliardów dolarów w 1983 roku, PKB kraju wzrosło do 57 biliardów w 2013 roku.

Jak widać Kostaryka już poczyniła znaczące kroki zmierzające w kierunku dekarbonizacji. W zeszłym roku aż 98 procent energii elektrycznej, produkowanej w tym niewielkim kraju pochodziło z OZE.

Reuters/Joanna Kędzierska