Kozłowski: Wyniki PGNiG słabsze od oczekiwań

27 lipca 2016, 11:00 Energetyka
PGNiG

PGNiG zaraportowało w II kwartale wyniki nieco słabsze od oczekiwań, co może ciążyć w środę kursowi spółki – uważa Wojciech Kozłowski, analityk Ipopema Securities. Zwraca on także uwagę na szereg ryzyk, które w najbliższym czasie mogą wpływać negatywnie na sentyment do akcji koncernu.

– Jeśli chodzi o szacunkowe wyniki PGNiG to nie podano kilku ważnych elementów – nie widzimy przepływów pieniężnych, nie wiemy ile spółka wygenerowała gotówki w II kwartale, a to tak naprawdę jest kluczowe przy ocenie tych danych – powiedział PAP Kozłowski.

– Widzimy natomiast dane operacyjne i P&L. Wyniki są poniżej moich oczekiwań, w przypadku EBITDA o ok. 305 mln zł. Z tego niecałe 100 mln zł wyjaśniają wyższe niż wcześniej zakładano odpisy, a 270 mln zł to efekt hedgingu, rozliczenia głównie transakcji zabezpieczenia cen gazu. Jeśli oczyścimy wyniki o te odpisy, to różnica zmniejsza się do ok. 200 mln zł, więc jak na skalę PGNiG nie jest bardzo istotna. Niemniej jednak należy pewnie oczekiwać negatywnej reakcji rynku – dodał.

Analityk Ipopemy dostrzega szereg czynników, które w najbliższym czasie mogą negatywnie wpływać na kurs spółki.

„Widziałbym duże ryzyko do kupowania lub nawet trzymania akcji PGNiG. Wydaje się, że istnieje prawdopodobieństwo słabego zachowania się kursu akcji spółki” – skomentował Kozłowski.

Analityk obawia się o sposób wydatkowania środków, które pozostały w spółce po wypłacie niższej dywidendy oraz o wprowadzenie podatku od wydobycia węglowodorów.

– Nasza obecna cena docelowa dla PGNiG to 5,8 zł za akcję. Można ja skorygować o dywidendę w wysokości 0,16 zł na akcję. Wtedy wychodzimy mniej więcej na obecną cenę PGNiG. Natomiast po wypłacie niższej od oczekiwań dywidendy za 2015 r., rosną ryzyka tradycyjne dla spółek Skarbu Państwa, czyli spożytkowania tych środków w sposób, który potencjalnie może zniszczyć wartość, zwłaszcza w przypadku akcjonariuszy mniejszościowych – powiedział.

– Należy także pamiętać o tym, że Polska, jako jeden z niewielu krajów na świecie, nie ma podatku od wydobycia węglowodorów. Założenia były takie, żeby przyciągnąć inwestorów do łupków w Polsce, stąd ten podatek miał wejść w 2020 r. Szansa na to, że ktokolwiek przy tych realiach cenowych i bilansach spółek wydobywczych zainwestuje w polskie łupki, jest mała, a potrzeby budżetowe – duże. Stąd ryzyko pojawienia się podatku od węglowodorów na lata 2017-2019 istotnie rośnie. Kwota rzędu ok. 0,5 mld zł rocznie, w zależności od warunków cenowych, jest moim zdaniem możliwa – dodał.

Na PGNiG może wpływać także sytuacja na rynku ropy.

– W listopadzie będą miały miejsce renegocjacje między bankami amerykańskimi oraz graczami rynku ropy i gazu. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że przed tymi negocjacjami OPEC i producenci ropy i gazu spoza USA będą chciały przycisnąć ceny ropy, żeby zniechęcić banki amerykańskie do finansowania tamtejszych spółek. Moim zdaniem, ostatnia przecena ropy nie jest przypadkowa i spodziewałbym się jej kontynuacji. A PGNiG jest zależny od notowań tego surowca – powiedział Kozłowski.

Wstępne szacunki wybranych skonsolidowanych danych finansowych PGNiG (w mld zł) za II kwartał 2016 r.

Źródło: Polska Agencja Prasowa