Krutichin: Rosja nie ma pieniędzy na gazociąg do Chin

12 sierpnia 2015, 07:14 Energetyka
Siła Syberii
Gazociąg Siła Syberii. Grafika: Gazprom

Partner w agencji doradczej RusEnergy i ekspert ds. energetyki Michaił Krutichin odnosi się krytycznie do zapowiedzi wsparcia finansowego Kremla dla budowy gazociągu Siła Syberii.

– Historia się powtarza. Władimir Putin znów zalecił przyspieszenie budowy gazociągu do Chin. Pierwszy raz był kiedy otrzymał raport niezależnych ekspertów na temat kondycji sektora gazowego. We wnioskach oceniono, że przegrywa on z rewolucją łupkową w USA i szkodzą mu zabiegi dywersyfikacyjne Europy, co może zagrozić dostawom na Zachód. Miały im zagrażać także dostawy LNG z USA i Kanady – przypomina ekspert.

– Wtedy głowa państwa nakazała przyspieszenie inwestycji na rzecz uruchomienia dostaw gazu do Azji. Gazprom otrzymał zadanie, choć ekonomiści i eksperci ostrzegali, że projekty azjatyckie nie mają racji ekonomicznej i przyniosą ogromne straty. Gazprom uznał, że nie będzie ich słuchał i wybuduje infrastrukturę gazociągu Siła Syberii w pobliżu Władywostoku – wskazuje Krutichin.

Do pierwszego września ma powstać rządowy plan na rzecz wsparcia budowy rosyjskiego gazociągu Siła Syberii, który miałby pod koniec dekady pozwolić na dostawy gazu ze Wschodniej Syberii do Chin.

Zgodnie z dekretem rządowym władze regionalne mają udzielić odpowiedniego wsparcia. Firma Rosseti ma z kolei zapewnić priorytet dla budowy połączeń elektroenergetycznych na szlaku gazociągu. Rosyjskie Koleje i inne firmy transportowe mają zapewnić priorytetowe dostawy dóbr potrzebnych do realizacji projektu.

Rosyjskie władze nie określiły, co oznacza taki rozwój wypadków dla projektu Siła Syberii 2 (Gazociągu Ałtaj) czyli zachodniego szlaku dostaw gazu z Rosji do Chin.

Financial Times ostrzega, że podpisany przez rosyjski Gazprom kontrakt na dostawy gazu ziemnego do Chin został uzależniony od cen ropy naftowej w nadziei, że będą one utrzymywały się na stałym, wysokim poziomie. Utrzymujący się spadek cen zagrozi rentowności umowy.

W maju 2014 roku Rosjanie podpisali kontrakt wart 400 mld dolarów na dostawy do 38 mld m3 gazu ziemnego przez 30 lat przez gazociąg Siła Syberii wart 55 mld dolarów. Gazociąg nadal stoi pod znakiem zapytania ale również umowa gazowa jest zagrożona. Gazprom potwierdził 10 sierpnia, że formuła cenowa umowy jest indeksowana do ceny ropy naftowej. Paweł Oderow z Gazpromu przyznał, że Gazprom nie zabezpieczył się na wypadek utrzymującej się obniżki cen. – Uwzględniliśmy szansę na duże ryzyko w związku z tym kontraktem i nie przewidujemy takiej możliwości – powiedział.

Zdaniem Idara Dawleczyna z Renaissance Capital w Moskwie cytowanego przez Financial Times, jeżeli ceny ropy naftowej utrzymają się na niskim poziomie rentowność umowy Gazprom-CNPC spadnie. Według analityków cena dostaw gazu z Rosji w kontrakcie wynosiła po jego podpisaniu około 350 dolarów za baryłkę. Jednakże po spadku cen ropy, od których jest zależna, może spaść nawet do 175 dolarów – przyznaje Dawleczyn.

– Budowa gazociągu jest szalenie nieopłacalna. Rząd szybko zorientował się, że jego ukończenie w 2018 roku jest niemożliwe i mówi obecnie o terminie 2021 roku, który także nie wydaje się realny. Nie tylko ze względu na trudną geologię złóż Czajandinskoje skąd ma pochodzić gaz ani z powodu przeszkód dla budowy tłoczni na rzece granicznej Amur, ale ze względu na brak pieniędzy – ostrzega cytowany ekspert. Przypomina on, że w zeszłym roku zyski Gazpromu według wyliczeń rosyjskich spadły 3,3 razy a według światowych standardów nawet siedem razy. W 2015 roku dochody mają zmniejszyć się o 30 procent. – Nawet po zatrzymaniu Turkish Stream i innych projektów, pieniędzy nie wystarczy – ocenia Rosjanin.

Przypomina on też, że dla podkreślenia faktu, że alternatywą dla Siły Syberii może być zachodni szlak, czyli Gazociąg Ałtaj, Kreml zmienił nazwę projektu na Siła Syberii 2. – Ale i w tej sprawie Chińczycy szyderczo zapowiedzieli, że mogą zbudować infrastrukturę u siebie, ale gaz będzie musiał doprowadzić samodzielnie Gazprom – pisze analityk. Przypomina, że i w tej, negocjowanej dopiero umowie, cena dostaw będzie uzależniona od taniej obecnie ropy naftowej.

Źródło: BiznesAlert.pl/Slon.ru