Litwa chce zablokować energię z „drugiego Czarnobyla”. Polacy uspokajają

1 kwietnia 2016, 11:30 Atom
atom energetyka jądrowa

Minister energetyki Republiki Litewskiej Rokas Masiulis zobowiązał litewskiego operatora systemów przesyłowych „Litgrid“ do analizy możliwości technicznych, które mogłyby zapobiec przesyłowi na Litwę prądu wyprodukowanego w elektrowni atomowej w Ostrowcu – donosi litewska Ambasada w Polsce.

– „Litgrid” wspólnie z naukowcami z Kowieńskiego Uniwersytetu Technologicznego (lit. Kauno Technologijos Universitetas, KTU), pracują nad przygotowaniem analizy, która wskaże wady i zalety potencjalnych środków zapobiegawczych. Studium ma wyjaśnić czy możliwe jest techniczne ograniczenie przepływu prądu z budowanej na Białorusi elektrowni atomowej na Litwę oraz w jaki wpływ miałoby takie ograniczenie na możliwości importu oraz rynek energii elektrycznej – podaje Ambasada Litwy. – Szczegółowe wyniki badania zostaną przedstawione Ministerstwu energetyki. Budowana, w położonym o 20 km od litewskiej granicy Ostrowcu na Białorusi, elektrownia atomowa budzi wątpliwości co do jej bezpieczeństwa i wpływu na środowisko. Podczas projektowania i budowy elektrowni zidentyfikowano naruszenia według konwencji Espoo i Aarhus. Białoruś nie dokonała stress-testów oraz nie odpowiada na zadawane przez Litwę pytania.

Jak informowaliśmy, podczas swojego posiedzenia z dn. 15 marca w Genewie Komisja ds. realizacji Konwencji z Espoo rozpatrzyła informacje przekazane przez rządy Białorusi oraz Litwy w sprawie budowy elektrowni jądrowej w białoruskim Ostrowcu. Zaproponowała, aby w celu rozwiązania sporu zaangażowali się międzynarodowi eksperci – poinformował przedstawiciel litewskiego ministerstwa. Jednakże według przewodniczącego litewskiej delegacji, dyrektora departamentu ds. zapobieganiu zanieczyszczeniom Vitalijusa Auglisa Mińsk nie zgodzi się na taką propozycję.

–  Komisja miała problem w ocenie ponieważ pomimo wcześniejszych rekomendacji budowa była kontynuowana. […] Litwa popiera stworzenie grupy ekspertów, jednakże Białoruś nie. Jeżeli tego nie zrobi, zwrócimy się z prośbą, by Mińsk zaprosił misję Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA), aby ta skontrolowała teren budowy (elektrowni – przyp. red.). Taka wizytacja powinna być wykonana na początku – powiedział Auglis, który brał udział w posiedzeniu Komisji ds. realizacji Konwencji z Espoo .

Zdaniem Litwinów projektowi brakuje przejrzystości niezbędnej do wypełnienia wymogów międzynarodowych. Wybór Ostrowca na lokalizację elektrowni został dokonany niezgodnie ze standardami Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA). Doszło do tego w 2008 roku bez notyfikowania Litwy, co jest wymogiem Konwencji z Espoo. Lokalizacja to obszar aktywny sejsmicznie i aktywny korytarz transportu lotniczego. Powinna ją zbadać misja MAEA, ale Mińsk się na nią nie zgodził.

O czym informował BiznesAlert.pl, Wilno ostrzega, że nawet kontrole wykonane przez samych Białorusinów wykazały naruszenie standardów bezpieczeństwa w instalacjach na terenie budowy. Brak zastosowania norm dotyczy nawet zatrudnienia, bo przy projekcie pracują studenci zatrudniani tymczasowo. Ma to obniżyć koszty, ale budzi także obawy o bezpieczeństwo obiektu w trakcie eksploatacji. Negatywnym przykładem ma być elektrownia Leningrad 2 wybudowana przez Rosatom, w której część budowli zapadła się niedługo po uruchomieniu. Mimo to prezydent Aleksandr Łukaszenka już teraz chwali się, że elektrownia w Ostrowcu będzie najtańszym i najszybciej zbudowanym obiektem tego typu na świecie.

Jak dowiedział się BiznesAlert.pl, Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska prowadziła konsultacje transgraniczne ws. wspomnianej budowy w oparciu o Konwencję o ocenach oddziaływania na środowisko w kontekście transgranicznym, sporządzoną w Espoo dnia 25 lutego 1991 r. W ich trakcie, GDOŚ zwracała się do Polskiej Agencji Atomistyki z prośbą o sformułowanie pytań, jakie w trakcie tychże konsultacji należało zadać stronie białoruskiej.

– Część odpowiedzi nie wzbudzała obaw PAA ze względu na bezpieczeństwo jądrowe i ochronę radiologiczną Polski i jej mieszkańców. Na pozostałe pytania strona białoruska nie była w stanie udzielić odpowiedzi ze względu na wczesne stadium realizacji projektu jądrowego w Ostrowcu (co wydaje się być w naszym odczuciu stosunkowo zrozumiałe) – informuje nas rzecznik Polskiej Agencji Atomistyki, Bartosz Skłodowski.

Skłodowski przypomina, że Białoruś jest stroną Konwencji Bezpieczeństwa jądrowego, sporządzonej w Wiedniu dnia 20 września 1994 r. i jako taka jest poddawana odbywającym się co trzy lata przeglądom odnośnie do spełnienia warunków Konwencji. – Ostatni taki przegląd odbył się w 2014 r. i nie wynika z niego nic, co mogłoby wskazywać na zagrożenie bezpieczeństwa jądrowego i ochrony radiologicznej na terenie Polski – podkreślił rzecznik PAA. – Współpraca bilateralna pomiędzy PAA a białoruskim dozorem jądrowym prowadzona jest w oparciu o Umowę między Rządem Rzeczpospolitej Polskiej a Rządem Republiki Białoruś o wczesnym powiadamianiu o awariach jądrowych i o współpracy w dziedzinie bezpieczeństwa radiologicznego sporządzonej w Mińsku dnia 26 października 1994 r. Współpraca ta przebiega bez zastrzeżeń, stosunkowo regularnie odbywają się spotkania bilateralne (ostatnie w sierpniu 2015 r.) , a w maju 2014 r. delegacja z PAA miała okazję odwiedzić obszar budowy EJ w Ostrowcu. Pomimo faktu, iż żadne wizyty przedstawicieli PAA na Białorusi nie mają charakteru kontroli, a jedynie wizyt roboczych, to przebieg współpracy bilateralnej z Białorusią nie wskazuje na jakiekolwiek uzasadnione obawy w kontekście budowy EJ Ostrowiec (w zakresie bezpieczeństwa jądrowego i ochrony radiologicznej Polski) – kwituje rzecznik.

RAPORT: Czas na decyzję w sprawie polskiego atomu