Maciążek: Szykuje się rebranding w rosyjskim sektorze energetycznym

4 lipca 2013, 10:55 Gaz
Piotr Maciążek

Pozycja rynkowa Gazpromu jest coraz częściej kwestionowana. Rewolucja łupkowa i rozwój rynku LNG na świecie podważa monopol tej firmy na eksport gazu do Europy oraz jej globalny status. Czy koniec Gazpromu jest bliski? Odpowiada ekspert do spraw bezpieczeństwa energetycznego, redaktor portalu Defence24.pl Piotr Maciążek.

– Wydaje się, że pozycja firmy słabnie z powodu przewartościowania rosyjskiej polityki. Od kiedy Władimir Putin wrócił do władzy prezydenckiej scedował wszystko na swojego zaufanego człowieka – Igora Sieczyna. Wokół niego następuje konsolidacja sektor energetyczny. Nie tylko branży naftowej i gazowej, dodajmy. Jest on bowiem nie tylko prezesem Rosnieftu ale także np. przewodniczącym rady dyrektorów Inter RAO – kluczowego dostarczyciela energii elektrycznej w Rosji a być może w przyszłości także w Polsce – twierdzi nasz rozmówca. – Ten proces mocno uderzył w Gazprom. Drugi powód to rewolucja łupkowa, która spowodowała, że odchodzą w przeszłość kontrakty długoterminowe i jest coraz większa presja na ceny – dodaje.

Czy zatem Kreml „wyrzuca na śmietnik” dotychczasowego lidera? Zdaniem Maciążka odpowiedź na to pytanie nie jest prosta.

– Problem polega na tym, że w Rosji wszystko jest wypadkową czynników ekonomicznych ale i tarć w obrębie koterii trzymających władzę. Zarówno Aleksiej Miller, Sieczyn i Timczenko to przecież przyjaciele Putina pogrążeni w bratobójczej walce. W ostatnich miesiącach obserwując ich przepychanki wydawało się, że schyłek Gazpromu będzie postępował, ze względu na nacisk Sieczyna, który lobbował za pozbawieniem go monopolu eksportowego  oraz prywatnej firmy kierowanej przez Giennadija Timczenkę o nazwie Novatek – mówi ekspert.

Niedawno pojawiła się informacja, że Kreml zgadza się na udzielenie prawa do eksportu gazu dla Rosnieftu i Novateku. Maciążek twierdzi, że jest to symptom zmian. Jednakże nadal nie jest jasne kiedy nastąpi upadek Gazpromu.

– Pomimo równowagi utrzymującej się w obozie władzy przewagę zaczął zyskiwać Sieczyn. To by mogło oznaczać, że droga upadku hegemona gazowego będzie dość szybka ale stało się coś czego większość analityków nie przewidywała. Od dwóch, trzech miesięcy widać zaostrzający się konflikt miedzy Rosnieftem a Transnieftem czyli firmą produkującą ropę i zarządzającą jej transportem. Doszło do tego, że przedstawiciel firm publicznie się kłócą – informuje specjalista.

– Konflikt wynika z ekspansji Rosnieftu w Azji na zlecenie Putina. Ona wymusza rozwój infrastruktury. Sieczyn próbuje przerzucić część kosztów na Transnieft. Transnieft nie ma pieniędzy na dostosowanie infrastruktury do potrzeb Rosnieftu. Ten konflikt na tyle zaangażował Rosnieft, że zmalał nacisk na Gazprom, który złapał drugi oddech – twierdzi.

– Dlatego pomimo uszczuplenia przywileju eksportowego o gaz skroplony pozycja Gazpromu krótkoterminowo się jednak wzmocni bo Rosnieft będzie zaangażowany w konflikt z Transnieftem – konstatuje Piotr Maciążek. Jest jednak pewien, że w dłuższej perspektywie zwycięzcą rywalizacji będzie Rosnieft.

– Nie ma mowy o zmianie systemu zarządzania rosyjską energetyką. Główna przewaga rosyjskiego sektora energetycznego to pionowy system zarządzania gwarantujący niezawodność dostaw ponieważ w jednej firmie znajdują się kompetencje operatora, zarządcy infrastruktury i producenta. Marka Gazpromu źle się kojarzy i zostanie zastąpiona Rosnieftem. Będzie to swoisty rebranding – ocenia nasz rozmówca.