Małecki: Zachód nie może sprowadzić Rosji do narożnika (ROZMOWA)

15 grudnia 2021, 07:35 Bezpieczeństwo
Płk Grzegorz Małecki, były szef Agencji Wywiadu. Grafika: Gabriela Cydejko.
Płk Grzegorz Małecki, były szef Agencji Wywiadu. Grafika: Gabriela Cydejko.

– Dzisiaj metody kontroli potencjalnego przeciwnika są znacznie bardziej rozbudowane niż jeszcze kilkanaście lat temu. Nie każda mobilizacja wojska oznacza zbliżającą się wojnę. Tę poprzedza szereg działań dodatkowych, które również musimy monitorować – mówi płk Grzegorz Małecki, były szef Agencji Wywiadu w rozmowie z BiznesAlert.pl.

BiznesAlert.pl: Kolejny raz jesteśmy świadkami intensywnej mobilizacji rosyjskiego wojska na granicy z Ukrainą. Jednak takich przypadków w ostatnich latach jest wiele. Jak odróżnić pozorowane przygotowania do działań zbrojnych od tych, które świadczą o nadciągającej ofensywie?

Grzegorz Małecki: Ja nie jestem wojskowym, więc odpowiem Panu na to pytanie z perspektywy bardziej holistycznej aniżeli wyłącznie wojskowej. Z perspektywy Zachodu widzimy te działania na granicy ukraińsko rosyjskiej inaczej niż postrzegają to sami Ukraińcy. Do nas docierają informację, które zostały przesiane przez pewne sito, a więc siłą rzeczy nie oddają w pełni złożoności sytuacji. Ukraińcy, ze względu na permanentne zagrożenie są już w pewien sposób przyzwyczajeni do tego permanentnego zagrożenia, do czego my przyzwyczajeni nie jesteśmy. Przyczyny są jednak również bardziej prozaiczny. My, w przeciwieństwie do Ukraińców siłą rzeczy nie śledzimy, nie monitorujemy tego na co dzień. Oni to robią w każdej minucie. A więc to co dzieje się przy granicy nie jest dla nich nowością. Reagują więc na dzisiejsze doniesienia medialne dużo spokojniej.

Wracając jednak do clue pytania. Najbardziej jaskrawym przejawem zbliżającej się agresji militarnej jest transport żołnierzy na wybrane pozycje. Sam sprzęt, który jest tam w mniejszej czy większej ilości od dłuższego czasu, nie jest w stanie funkcjonować bez ludzi, którzy będą go obsługiwać. Zdeponowanie sprzętu wojskowego przy pozycjach wyjściowych znacznie ułatwia i przyśpiesza ewentualne działania ofensywne, jednak to transport ludzi jest kluczowy, który ostatecznie zabiera kilka – kilkanaście dni. Transport sprzętu to dużo bardziej skomplikowane przedsięwzięcie. Nie możemy także zapominać o tym, że kolejnym czynnikiem pokazującym wrogie zamiary jest budowa szpitali polowych, mobilizacja sprzętu inżynieryjnego, kolejowego, materiałów pędnych i smarów i całej logistyki towarzyszącym ewentualnym ruchom dużych związków taktycznych wojsk. Ale trzeba pamiętać, że Rosjan stać na kosztowną politykę militarną, nawet gdy dochodzi ostatecznie do niczego. My na Zachodzie kierujemy się racjonalnością i logiką ekonomiczną. Nie rozumiemy takich działań, tylko po to aby „prężyć muskuły”, przeprowadzać demonstrację siły. Jeżeli na Zachodzie dokonuje się coś takiego, co teraz robią Rosjanie to w niedalekiej przyszłości widzimy tego wymierne efekty. U Rosjan natomiast to tak nie działa.

Jakie zatem narzędzia stosuje się do obserwacji takich zachowań? Nie wszystko da się wychwycić za pomocą satelitów. Jakie są skuteczne metody analizy takich ruchów?

Dzisiaj służby wywiadowcze wyposażone są w narzędzia, które zdecydowanie ułatwiają takie monitorowanie w porównaniu nawet do nieodległej przeszłości. Oczywiście, zawsze pozostaje do dyspozycji klasyczny wywiad osobowy, czyli osoby umiejscowione w newralgicznych puntach, z perspektywy potrzeb prowadzenia takiego monitoringu. Ci ludzie muszą mieć np. dostęp głównych węzłów komunikacyjnych, gdzie odbywa się zarówno ruch osobowy jak również przepływają dyspozycje uruchamiające procesy mobilizacyjne. Dzisiaj jednak dzięki bardzo dynamicznemu rozwojowi w ostatnich latach technologii cyfrowych wywiad ma do dyspozycji ogromne możliwości śledzenia wydarzeń w cyberprzestrzeni, które stanowią precyzyjne odzwierciedlenie rzeczywistości w świecie realnym. Ważnym elementem jest prowadzenie nasłuchu, nie tylko radiowego ale dziś przede wszystkim nasłuch elektroniczny. Zbieranie informacji o systemach uzbrojenia, o lotnictwie, bazach etc. Przejmowanie i łamanie wrogich zabezpieczeń komunikacyjnych oraz monitorowanie treści komunikacji w newralgicznych systemach. Wszędzie tam gdzie są narzędzia do komunikacji władzy z wojskiem. Kluczowym elementem jest tzw. Social Media Inteligence, czyli analiza wszystkiego tego co jest wrzucane do social mediów. To potężna kopalnia wiedzy dla każdego wywiadu. Tam obserwuje się reakcję nie tylko żołnierzy, ale ich rodzin przyjaciół etc.

Dobrym przykładem takiego działania jest np. śledztwo ws. zestrzelenia samolotu malezyjskich linii lotniczych nad Donbasem. Tam właśnie na podstawie wpisów w social mediach, zdjęć i nagrań udało się dowieść winę separatystów i Rosjan, którzy ich wspierali.

Tak, a dzisiaj te narzędzia są dużo bardziej zaawansowane niż jeszcze te siedem lat temu. To jest ogromne archiwum wiedzy, która jest wiedza bardzo obiektywną i bardzo często obrazującą sytuacje w czasie rzeczywistym. Każde zdjęcie, każde nagranie ma swoje specyficzne i unikatowe dane cyfrowe, które po odpowiedniej analizie mogą bardzo wiele powiedzieć, łącznie z dokładnym miejscem wykonania takowej fotografii.

Wspomniał Pan wcześniej o pewnej na zachodzie niepraktykowanej irracjonalności ekonomicznej działań podejmowanych przez Rosjan. Jakie są zatem rzeczywiste cele, jeżeli nie agresja i zbrojne przejęcie terytorium Ukrainy?

Ja uważam, że Rosja próbuje oddziaływać strategicznie. To element gry skierowany w kierunku amerykańskim. Rosjanie chcą sprawdzić administracje Bidena, chcą ocenić jak daleko mogą się posunąć i wykorzystać obecną sytuację do istotnych korekt w sytuacji bezpieczeństwa międzynarodowego, rzecz jasna na swoją korzyść. Wszystko to odbywa się, kiedy w tle mamy rywalizację geopolityczną z Chinami, zmianę rządu w Niemczech, pandemię koronawirusa, kryzys energetyczny w Europie, wywołany w dużej części przez samą Rosję etc. W tych okolicznościach Putin zdecydował się wykonać agresywny krok do przodu, który mają poprawić jego sytuację geostrategiczną. Ukraina, w moim odczuciu, nie jest celem samym w sobie.

Jaką rolę odgrywa w tym wszystkim kryzys migracyjny i sam Łukaszenka?

Sytuacja nie jest wyklarowana do końca. W moim przekonaniu należy ją rozpatrywać również z punktu widzenia przyszłości reżimu w Mińsku. Putin nadal czeka na moment, w którym będzie mógł zmienić Łukaszenkę na kogoś jeszcze bardziej posłusznego. Dla Putina jednak Łukaszenka jest symbolem odrębności Białorusi i licznych zatargów. On tego nie zapomniał białoruskiemu dyktatorowi, ale na chwilę obecną, nie ma właściwego kandydata do zastąpienia, ani nie jest to właściwy moment na zmiany. Kwestia sukcesji „wisi jednak w powietrzu” i Putin przygląda się rozwojowi sytuacji pod kątem wypracowania optymalnej sytuacji do jej dokonania. Co do samego kryzysu na granicy, kto jest jej inicjatorem (Putin czy Łukaszenka) nie ma właściwie większego znaczenia. Istotne jest, że jest on aktywnie rozgrywany przez Mińsk. Rosja dostrzega korzyści w tym kryzysie i stara się wykorzystać go we własnej grze. Poza tym, pomysł wykorzystania imigrantów na wschodniej granicy UE nie jest, był testowany przez Rosję już w 2015 roku. Nie jest zatem wykluczone, że pomysłodawcą jest Moskwa. Jednak w moim przekonaniu dzisiejszy kryzy został zainicjowany przez Łukaszenkę i autoryzowany następnie przez Kreml.

Jak zatem na te wszystkie napięcia powinien reagować Zachód?

W mojej ocenie, w interesie strategicznym Zachodu jest niedopuszczenie do zaognienia sytuacji, przede wszystkim poprzez szerokie spektrum działań podejmowanych w koordynacji i porozumieniu przez państwa NATO i UE oraz struktury sojusznicze i wspólnotowe w celu odstraszania, zniechęcania Moskwy do agresywnych działań. Zachód musi przy tym być asertywny, stanowczy i zdecydowany, a przede wszystkim zademonstrować jedność i ścisłą wspólnotę celów i działań. Absolutnie wykluczone są jakiekolwiek ustępstwa, koncesje na rzecz Rosji. Jednocześnie trzeba mieć na uwadze, że strategia spychania Rosji „do narożnika” i ostentacyjnej nieustępliwości będzie w tych okolicznościach przeciwskutecznym. Taka strategia spowoduje wzrost napięcia a nie jego eliminację. Oczywiście nie jest w interesie Zachodu osiągnięcie sytuacji „win-win”, o tym nie może być mowy, bo oznaczałoby to naszą porażkę. Musimy jednak umożliwić Kremlowi wyjść z twarzą, w każdym razie przed jej obywatelami. Co oznacza, że jakaś formuła porozumienia z Rosją musi zaistnieć i w tym kierunku zmierzają negocjacje prowadzone przez USA i sojuszników, twarde i stanowcze, ale negocjacje. Inaczej, ustępując Rosji albo eskalując napięcie, zabrniemy do miejsca, w którym konflikt militarny okaże się nieuchronny. Póki co, jeszcze od niego daleko.

Rozmawiał Mariusz Marszałkowski

Jakóbowski: Kryzys graniczny wywołany przez Putina i Łukaszenkę działa na niekorzyść Chin (ROZMOWA)