Marszałkowski: Sieczin i Miller w jednym stali domu. Czy Nord Stream 2 wywoła nowy spór w Rosji?

27 września 2021, 07:30 Energetyka
Prezes Rosnieftu Igor Sieczin i Gazpromu Aleksiej Miller fot. Khodorkovskiy Centr
Prezes Rosnieftu Igor Sieczin i Gazpromu Aleksiej Miller fot. Khodorkovskiy Centr

Gazprom i Rosnieft to dwa największe koncerny energetyczne Rosji. Gazprom skupia się na wydobyciu gazu, a Rosnieft na wydobyciu ropy. Jednak ten drugi coraz śmielej planuje wejść w segment dotychczas opanowany przez koncern z Petersburga, co rodzi obawy kierownictwa Gazpromu. Czy Nord Stream 2 będzie zarzewiem nowego konfliktu pomiędzy prezesami-oligarchami? – zastanawia się Mariusz Marszałkowski, redaktor BiznesAlert.pl.

Starcie rosyjskich tytanów

Gazprom w 2020 roku wydobył 453,3 mld m sześc. gazu, co odpowiada 65,3 procentom udziału w całkowitym wydobyciu gazu w Rosji w tym roku. Rosnieft, gigant naftowy, obecnie zajmuje trzecie miejsce na liście największych producentów gazu ziemnego w Rosji. Wyprzedza go prywatny Novatek trudniący się eksportem LNG. Roczne wydobycie gazu przez Rosnieft waha się pomiędzy 60-70 mld m sześc. Jednak plany spółki są bardzo ambitne, przez co już w przyszłym roku wydobycie ma sięgnąć prawie 100 mld m sześc. Pomóc ma w tym rozpoczęcie wydobycia gazu na dwóch nowych projektach – Projekt Rospan składa się z kilku koncesji zlokalizowanych w Jamałsko-Nienieckim Obwodzie Autonomicznym , które zawierają według szacunków łącznie ponad 900 mld m sześc. gazu, oraz na złożu Czarampurskoje, zlokalizowanym nieopodal eksploatowanych złóż ropy naftowej. Łącznie obie inwestycje mają rocznie dodać 30 mld m sześc. gazu do portfela Rosnieftu, co sprawić ma, że całkowity udział gazu w przychodach naftowego giganta wzrośnie do ponad 25 procent.

Wydawać by się mogło, że Gazprom posiadający tak duży udział w produkcji gazu, oraz będący właścicielem rosyjskiego, największego na świecie, systemu przesyłowego gazu, ma niezachwianą pozycję. Kreml jednak wykorzystuje walki „buldogów” do jeszcze większej monetyzacji dochodów, ale również, do temperowania pozycji niektórych polityków czy biznesmenów, którzy poczuli się w pewnym momencie zbyt silni. W historii sporów pomiędzy spółkami w Rosji zawsze arbitralną rolę pełnił Kreml. Nie ministerstwa, nie premierzy, nie akcjonariusze, a właśnie Kreml. Najbardziej znanymi przykładami sporów są te pomiędzy prezesem Rosnieftu Igorem Sieczinem, a Nikołajem Tokariewem, prezesem Transnieftu, rosyjskiego operatora systemu przesyłowego ropy i produktów ropopochodnych. Znamienny jest fakt, że walce tej towarzyszy pompatyczny sposób jej nagłaśniania poprzez m.in. publiczne skarżenie się na konkurenta przed kamerami i mikrofonami w czasie cyklicznych „audiencji” u Putina. W ubiegłym roku przedstawiciele tych dwóch spółek kilkukrotnie na łamach prasy czy telewizji spierali się o wysokość stawki przesyłowej za ropę i produkty naftowe.

Gazprom z monopolem na eksport gazu

Pomimo tego, iż dotychczas między Sieczinem a Millerem (prezesem Gazpromu) nie dochodziło do wielu publicznych i gorących sporów, teraz może ulec to zmianie. Wszystko za sprawą wniosku tego pierwszego skierowanego do Władimira Putina, aby dopuścić jego spółkę do eksportu gazu poprzez… budowany i finansowany przez Gazprom gazociąg Nord Stream 2. Pojawiają się głosy, że może być to rosyjska odpowiedź na znowelizowaną dyrektywę gazową wobec projektu, o czym pisał wcześniej w swoim komentarzu Wojciech Jakóbik, jednak w samym rosyjskim przekazie pojawiają się nieścisłości.

Jeden z argumentów brzmi, że dzięki takiemu rozwiązaniu gaz mógłby płynąć gazociągiem OPAL, którego połowa przepustowości została zablokowana dla Gazpromu przez wyrok TSUE. Logicznym zatem byłoby ewentualne skierowanie gazu Rosnieftu przez gazociąg Nord Stream 1, nie Nord Stream 2.

Jakóbik: Sekurytyzacja versus liberalizacja Nord Stream 2. Kryzys cen gazu to preludium wojny?

Rzeczywistość może być bardziej skomplikowana i wcale nie wychodzić poza granicę Rosji. Obecny stan prawny określa Gazprom jako jedynego eksportera gazu ziemnego poza granice Rosji przy wykorzystaniu systemu gazociągów. Kilka lat temu, długo trwały dysputy, a sam Gazprom mocno oponował przed udzieleniem licencji na eksport LNG prywatnej firmie Novatek. Ostatecznie spółka ta jednak otrzymała zgodę na taką działalność, a Gazprom pogodził się z tym faktem. Pogodził, ponieważ wciąż posiadał główne narzędzie pozwalające na eksport błękitnego paliwa czyli magistrale przesyłowe. Mało tego, spółka cały czas projektowała i budowała kolejne. Do Turcji, Niemiec czy Chin. W ostatnich tygodniach spokój Millerowi zakłóciła jednak propozycja Igora Sieczina złożona na ręce Putina. W propozycji owej Sieczin, używając argumentów ekonomicznych, poprosił o udostępnienie mu 10 mld m sześc. przepustowości gazociągów Gazpromu do sprzedaży gazu poza granicę Rosji. Prezes Rosnieftu argumentował to faktem, że obecne ceny gazu na rynku europejskim dają okazję do dodatkowego zarobku rosyjskiemu budżetowi. W opinii Rosnieftu, sprzedaż 10 mld m sześc. gazu przez tę spółkę przyniesie dodatkowe ponad 500 mln euro przychodów z tytułu podatków i akcyz, z których Gazprom jest w części zwolniony.

10 mld m sześc. gazu to ilość niewielka, która odpowiada rocznemu importowi surowca z Rosji przez Polskę. Jednak to bez wątpienia jest pewien wytrych do dalszych działań w stosunku do monopolistycznej pozycji Gazpromu. Putin nakazał rządowi zajęcie się tym zagadnieniem i skierowaniem go do dalszych prac. W ostatnich dniach wicepremier ds. energetyki Aleksander Nowak przedstawił wyniki prac Putinowi. Według Kommiersanta, większość urzędów i ministerstw zapytanych o ewentualne udzielenie zgody Rosnieftowi na eksport gazu poprzez zawarcie umowy agencyjnej z Gazpromem przyznało, że nie jest to z natury zły pomysł. Sceptyczne było Ministerstwo Gospodarki, które uważa, że powinno się przeanalizować zagrożenia związane z konkurowaniem dwóch rosyjskich podmiotów państwowych na zagranicznych rynkach gazu.

Przeciwny takiemu rozwiązaniu jest oczywiście Gazprom. Według niego nie można podejmować strategicznych decyzji w oparciu o krótkotrwały trend cenowy występujący w Europie. W opinii rosyjskiej spółki, w przyszłym roku mało prawdopodobne jest utrzymanie tak wysokich cen gazu, co stawia pod znakiem zapytania sens dopuszczania do eksportu kolejnej firmy. Gazprom nie omieszkał również „wbić szpili” w konkurenta.

Gazprom zauważył, że Rosnieft już dziś ma problemy z zaspokojeniem zapotrzebowania wewnętrznego na gaz jako producent, i jest zmuszony kupować gaz od innych firm działających na rosyjskim rynku.

Czy niskie ceny pogodzą Sieczina i Milera?

Bez względu na zakończenie tej konkretnej historii, dla Gazpromu problematyczny staje się naftowy konkurent, który dzieli z nim ten sam „dom”. Zwłaszcza, że Sieczin nie ukrywa swoich ambicji gazowych, a z każdym następnym rokiem, a zwłaszcza w trakcie zagospodarowywania złóż w ramach projektu Wostok Oil, podaż gazu od tego koncernu będzie rosła. Rosnieft nie jest prywatnym Novatekiem, który również musiał przejść długą drogę przez rosyjski system, i stale ma otwarte drzwi do Kremla. Gazprom będzie musiał zareagować, a to może mieć również globalne reperkusje. Może się okazać, że ekstremalnie wysoka cena gazu w Europie wcale nie jest dla petersburskiego koncernu zbawieniem, a w kontekście różnego rodzaju ryzyka wewnętrznego jawi się jako utrapienie. Jednak patrząc szerzej, spór jest marginalny w kontekście głównego akcjonariusza – państwa rosyjskiego, którego politykę oba koncerny realizują wzorcowo od wielu lat pomimo różnic i wewnętrznych podziałów.

Marszałkowski: Bandyterka Gazpromu w magazynach Europy