Menkiszak: Europa ma przewagę w wojnie gazowej z Rosją, ale musi przetrwać ciężki czas

2 sierpnia 2022, 16:45 Energetyka

Rosja dąży do wymuszenia na Europie ustępstw politycznych i gospodarczych, pozwalających na ewentualne częściowe przywrócenie dostaw gazu po zakończeniu sezonu grzewczego. W wojnie gazowej Rosji z Europą to ta ostatnia ma jednak długofalową przewagę. Musi jednak przetrwać trudny okres – napisał na Twitterze Marek Menkiszak, analityk Ośrodka Studiów Wschodnich (OSW).

Spawanie gazociągu. fot. Gazprom
Spawanie gazociągu. fot. Gazprom

Wojna gazowa Rosji z Europą

Rosyjski Gazprom systematycznie ogranicza dostawy gazu ziemnego do państw UE. Obecnie wynoszą one ok 118 mln m sześc. na dobę, tj 28 procent standardowego poziomu z 2021 roku. Z czterech głównych dróg dostaw Rosja całkowicie wstrzymała przesył Gazociągiem Jamalskim (przez Polskę do Niemiec). Gazociągiem „Braterstwo” przez Ukrainę do Europy Środkowej płynie ok 42 mln m sześc. dziennie (tj. 38,5 procent zakontraktowanych wielkości), przez Nord Stream 1 do Niemiec: ok. 32 mln m sześc. (tj. 19 procent standardowych). Jedynie „europejska” nitka gazociągu Turk Stream pracuje na pełną moc: ok 44 mln m sześc. dziennie (tj. ponad 95 procent maksymalnego przesyłu).Celem Rosji jest utrudnienie zapełniania europejskich magazynów gazu i wywołanie kryzysu energetycznego w ważnych państwach🇪🇺w czasie zimowego sezonu grzewczego (od października do kwietnia). To z kolei ma zdestabilizować ich sytuację wewnętrzną i wymusić rewizję polityki wobec Rosji i jej wojny z Ukrainą (znoszenie sankcji, ograniczenie wsparcia dla Kijowa i wymuszenie zawieszenia broni na rosyjskich warunkach).

Zapełnianie magazynów w państwach Unii Europejskiej jednak trwa. Obecnie (stan na 31.07) są one zapełnione w 69,3 procent (najwięcej w Portugalii – 100 procent i Polsce – 98,7 procent). Najmniej zapełnione są magazyny w Bułgarii (47,7 procent), na Węgrzech (51,7 procent i w Chorwacji (52,8 procent). W Niemczech poziom ten wynosi 69 procent, we Francji 79,3 procent, a we Włoszech 72,9 procent. Z kolei w relacji zasobów magazynowych do rocznej konsumpcji najwyższe wskaźniki osiągnęły: Łotwa (94,4 procent), Austria (51,8 procent) i Słowacja (43,2 procent). Wskaźnik ten w przypadku Niemiec wyniósł 16,9 procent, Francji– 22,3 procent, Włoszech – 18,1 procent, a w Polsce – 14,5 procent. Średnia europejska to 18,5 procent.

Tempo zapełniania magazynów przekracza 0,3 pkt procent na dobę, czyli – o ile się utrzyma – realne jest osiągnięcie planów ich zapełnienia w minimum 80 procentach do października. Problem polega na tym, że nawet 100 procent zapełnienia gwarantuje poziom nieco ponad 3 miesiące średniej rocznej konsumpcji. A Rosja zapewne jeszcze zredukuje lub zablokuje (np. pod pretekstem awarii) przesył przez Ukrainę i/lub Nord Stream 1. Zapewne utrzyma TurkStream, aby nie zamykać ostatniej drogi istniejącego lub potencjalnego zaopatrzenia w gaz państw uznawanych przez Kreml za „przyjazne”: Serbii, Węgier i Austrii. Dlatego konieczny będzie zarówno wzrost importu LNG do Europy, jak i ograniczenie zużycia gazu, co już się dzieje. Od stycznia do czerwca import LNG do Unii Europejskiej i Wielkiej Brytanii wzrósł o 63 procent, a konsumpcja gazu w Unii Europejskiej spadła w I kwartale b.r. o 8 procent wobec wartości ubiegłorocznych.

Koszty wojny gazowej są jednak dla Rosji bardzo duże. Gazprom 3/4 dochodów czerpie bowiem z eksportu gazu do państw europejskich. Z danych Służby Podatkowej Federacji Rosyjskiej wynika, że rublowe dochody Rosji z eksportu gazu w czerwcu br. spadły o 40 procent w porównaniu z majem. Wypowiedzi premiera Miszustina wyraźnie wskazują, iż rosyjski rząd zdaje sobie sprawę z poważnego problemu, jakim stają się nadwyżki gazu ziemnego w Rosji, wynikające z radykalnego ograniczenia jego eksportu do Europy. Przekierowanie części gazu ze złóż zachodniosyberyjskich (bazy dostaw do Europy) do Azji nie jest możliwe w perspektywie najbliższych kilku lat. Wymaga to budowy nowego gazociągu: Siła Syberii 2, który wedle najbardziej optymistycznych scenariuszy mógłby powstać do 2030 roku.

Plany zwiększenia krajowej konsumpcji gazu w Rosji są nierealne (w okresie od maja do lipca b.r. jego sprzedaż na rynku wewnętrznym zmniejszyła się o 3 mld m sześc., tj. o 2 procent), zwłaszcza w krótkiej perspektywie i w obliczu kryzysu gospodarczego. Z kolei znaczące ograniczenie (zwłaszcza na dłuższy czas) wydobycia gazu w Rosji (w okresie od stycznia do lipca spadło o 35,8 mld m sześc., tj. o 12 procent) jest niemożliwe bez trwałego unieruchomienia części złóż. Moskwa stawia zatem na maksymalizację swojej presji na Unię Europejską podczas nadchodzącego sezonu grzewczego. Rosja dąży do wymuszenia ustępstw politycznych i gospodarczych, pozwalających na ewentualne częściowe przywrócenie dostaw po jego zakończeniu. Liczy też zapewne na wzrost cen ropy naftowej, który będzie częściowo kompensować spadek dochodów ze sprzedaży gazu. Z tego powodu duże zaniepokojenie w Moskwie budzą plany G7 ustanowienia limitu cenowego na eksport rosyjskiej ropy, co poważnie uderzyłoby w rosyjską gospodarkę. W wojnie gazowej Rosji z Europą to ta ostatnia ma jednak długofalową przewagę. Musi jednak przetrwać trudny okres.

Opracował Michał Perzyński

Jakóbik: Wojna gazowa o Europę dopiero się zaczyna (ANALIZA)