Mięso z probówki może pomóc ratować klimat, ale czy nie pogrąży rolników?

25 grudnia 2021, 06:00 Alert
Mięso. Źródło: Wikicommons
Mięso. Źródło: Wikicommons

Mięso z laboratorium będzie wkrótce produktem masowym. To dobra wiadomość dla klimatu i dobrostanu zwierząt. Ale mało kto mówi o tym, co to oznacza dla rolnictwa – czyli strukturalnej zmiany, podobnej do tej, jaka zachodzi w energetyce.

Mięso z probówki na ratunek klimatowi

Od lat firmy, w tym giganci farmaceutyczni, tacy jak Merck, badają technologie, które można by wykorzystać do produkcji mięsa i ryb w laboratorium. Postęp jest ogromny. Niedawno firma z Izraela zaprezentowała stek z drukarki 3D. Produkcja taka ma już miejsce w Stanach Zjednoczonych.

Idea leżąca u podstaw tej technologii zakłada, że zamiast tuczyć zwierzęta w hodowlach, a następnie zabijać, usuwa się z nich komórki, które następnie są rozmnażane w bioreaktorze. Zasada ta znana jest z medycyny. W końcu z kępek komórek powstaje sztuczne mięso – na przykład na burgery czy paluszki rybne.

Profesorem Nick Lin-Hi, który wykłada zarządzanie biznesem i etykę na Uniwersytecie Vechta, jest przekonany, że osiągnięcie celów klimatycznych będzie możliwe tylko przy fundamentalnej zmianie naszych nawyków konsumpcyjnych. Obejmuje to zmianę naszego spożycia mięsa. Dla naukowca nie ma wątpliwości, że pojawi się mięso z probówki. Ważniejsze dla niego jest to, jak radzić sobie z fundamentalnymi zmianami, jakie to spowoduje. Ponieważ obecne przełomy w badaniach to zła wiadomość dla europejskich rolników: – Przed nami duża zmiana – i to zrozumiałe, że wielu ludzi przeraża – mówi profesor Lin-Hi.

Spiegel/Michał Perzyński

Chcecie chronić klimat i dalej jeść mięso? Bank Światowy proponuje dietę z owadów