font_preload
PL / EN
Energetyka Gaz 16 lutego, 2016 godz. 14:00   
REDAKCJA

MSZ: Nord Stream 2 musi przejść ocenę oddziaływania na środowisko

Nord Stream (Nord Stream AG)

Jest sposób na – przynajmniej tymczasowe – zatrzymanie realizacji projektu Nord Stream 2 kontestowanego przez Polskę. Musi on uzyskać dokument zatwierdzający jego nieszkodliwość dla bałtyckiego środowiska naturalnego od wszystkich państw, przez których wyłączne strefy ekonomiczne ma przebiegać. Polacy mają zamiar „wziąć aktywny udział” w procedurze.

Gazociąg z Rosji do Niemiec przez Morze Bałtyckie o nazwie Nord Stream działa z wykorzystaniem obu nitek o łącznej przepustowości 55 mld m3 rocznie od 2011 roku. Pompuje do Niemiec gaz rosyjski, co pozwala ominąć mu kraje tranzytowe w Europie Środkowo-Wschodniej. To także wypustka polityki gazowej Rosji w Europie Zachodniej.

Trzecia i czwarta nitka planowane w ramach Nord Stream 2 mają pozwolić na podwojenie mocy magistrali do 110 mld m3 rocznie i rozwinąć eksport gazu ziemnego w tej części rynku. We wrześniu 2015 roku przedstawiciele Gazpromu, niemieckich firm E.On i BASF-Wintershall, brytyjsko-holenderskiego koncernu Royal Dutch Shell, austriackiego OMV i francuskiego Engie (dawniej GdF Suez) podpisali prawnie obowiązujące porozumienie akcjonariuszy w sprawie budowy Nord Stream 2.

Będzie to prowadziło do ugruntowania pozycji Gazpromu na rynku europejskim, osłabienia dywersyfikacji źródeł dostaw do Niemiec i rynków, które korzystają z jego giełd gazowych, jak Polska, oraz osłabienia roli tranzytowej Ukrainy, co oznacza zaprzepaszczenie inwestycji w stabilizację polityczną tego kraju. Unia Europejska zainwestowała nad Dnieprem pieniądze, ale i ekspertyzę i zaangażowanie polityczne. Zgoda na Nord Stream 2 podważyłaby wiarygodność wspólnej polityki energetycznej Starego Kontynentu.

Środowisko odgrywa ważną rolę

Narzędziem do czasowego powstrzymania projektu może być konieczność oceny oddziaływania na środowisko (EIA) przed podjęciem decyzji o budowie. Zanim powstał Nord Stream 1, taki dokument był potrzebny. Rosjanie próbują przekonywać Europejczyków, że dwie nowe nitki, to po prostu kontynuacja tego samego projektu, więc nie jest potrzebna nowa ocena. Jednak być może sami sobie przeczą, bo nowy projekt ma inną trasę przebiegu. Możliwe, że taki argument byłby podstawą do wymuszenia oceny oddziaływania Nord Stream 2 na środowisko. Argumenty prawne dałyby czas na walkę z projektem z użyciem siły politycznej.

– Ocena oddziaływania na środowisko, jak i pozwolenia na budowę projektu Nord Stream wydane dotychczas przez stronę niemiecką, duńską, szwedzką i fińską, dotyczyły wyłącznie I oraz II nitki gazociągu – wskazuje w komentarzu dla BiznesAlert.pl biuro prasowe Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP. – Przeprowadzenie analogicznej procedury i wydanie zgód przez ww. państwa, w tym ocena oddziaływania na środowisko wraz z transgraniczną oceną oddziaływań – zgodnie z Konwencją z Espoo, jak i z legislacją UE w obszarze ocen oddziaływania na środowisko – jest wymagane dla kolejnych nitek gazociągu, niezależnie od wybranego przez promotorów położenia gazociągu, w tym punktu początkowego czy końcowego.

– Polska weźmie aktywny udział w procesie transgranicznych konsultacji w ramach oceny oddziaływania projektowanych nowych nitek gazociągu – konkluduje biuro resortu spraw zagranicznych.

Skandynawowie muszą się zgodzić na budowę

Jaka będzie najważniejsza decyzja Danii w 2016 roku? Według Jakoba Nielsena, redaktora naczelnego portalu Politiken.dk, nie chodzi o zakup nowego myśliwca, ani ewentualne wysłanie żołnierzy do Syrii. Duńczycy, razem z Finami, Szwedami i Niemcami zdecydują o tym, czy przyznać zgodę na budowę gazociągu Nord Stream 2 na odcinku w pobliżu duńskich wód wokół wyspy Bornholm.

Nielsen przypomina, że oficjalne stanowisko Kopenhagi zakłada, że gazociąg musi uzyskać zgodę środowiskową (EIA), aby budowa została zatwierdzona. – Ale Nord Stream 2 jest projektem związanym ze wszystkim tylko nie ze środowiskiem. Ma on pozwolić Rosji na ugruntowanie pozycji na rynku gazu w Europie. Dlatego jest on także ważny dla wolności – pisze Duńczyk.

Brak zgody na budowę to jeden z etapów na którym może dojść do zablokowania projektu. Nie wiadomo czy Skandynawowie się na niego zdecydują.

Czy Duńczycy zdecydują się na zablokowanie Nord Stream 2? Czy będzie to możliwe? Więcej w analizie BiznesAlert.pl