Dąbrowski: Jeśli mamy eliminować węgiel, to musimy wiedzieć za co

3 października 2019, 07:31 Energetyka
Tomasz Dąbrowski Wiceminister energii Tomasz Dąbrowski / fot. Ministerstwo Energii

Według ministerstwa energii koszt osiągnięcia celu neutralności klimatycznej wyniesie w Polsce 900 mld euro. Skąd bierze się ta suma? Czy Polska zgodzi się na cel proponowany przez Komisję Europejską?

– W ministerstwie energii bardzo konkretnie podchodzimy do wyznaczanych celów. Kiedy Komisja Europejska przedstawiła cel neutralności klimatycznej do 2050 roku, zaczęliśmy się zastanawiać jak można do tego doprowadzić. Do komunikatu Komisji została dołączona analiza pokazująca skutki takich działań na poziomie zagregowanym – powiedział nam Tomasz Dąbrowski, wiceminister energii.

– Dokonaliśmy analizy „top-down”, aby wyliczyć ile to może kosztować w przypadku Polski. Otrzymaliśmy 900 mld euro do 2050 roku – ocenił minister. – Komisja Europejska oceniła, że dążenie do osiągnięcia neutralności klimatycznej do połowy wieku wymagałoby zwiększenia inwestycji z 2 procent PKB europejskiego do 2,8 procent. Jeżeli policzymy koszt 0,8 procent PKB do 2050 roku z uwzględnieniem wielkości polskiego PKB to zgodnie z prognozami jego przyrostu dojdziemy do takiej sumy – tłumaczył Dąbrowski podczas 30. rocznicy organizacji Pracodawcy RP. Zaznaczył, że same inwestycje niezbędne do transformacji energetycznej mogą kosztować mniej, a wyliczony koszt dotyczy całej gospodarki.

– Niepokoi nas fakt, że sama dyskusja o neutralności klimatycznej nie została poparta wyliczeniami w państwach członkowskich, które pozwoliłyby rozmawiać o instrumentach wspierających transformację, a to powinien być punkt wyjścia do rozmów na przykład finansowych – dodał Dąbrowski.

– Neutralność klimatyczna to pojęcie, w którym mieszają się różne tematy. Inaczej należy spojrzeć na emisję CO2, inaczej na emisję gazów cieplarnianych, i tak dalej. Jeżeli chcemy osiągnąć zerowy bilans emisji, to jakie gałęzie przemysłu chcielibyśmy zachować w Europie za dziesięć, za kilkanaście lat? – pytał minister. – Jeżeli za jakiś czas okaże się, że duża część przemysłu wyemigruje z Europy i nie będziemy produkować cementu ani aluminium, trzeba będzie się zastanowić jak ukształtować proponowane narzędzia jak podatek węglowy. Chcielibyśmy wiedzieć co jest do zrobienia. Jeżeli mamy wyrzucić całą energetykę węglową, to da się to zrobić, może nie z czwartku na piątek, ale w przeciągu, powiedzmy, piętnastu lat. To jest to do zrobienia, ale musimy wiedzieć co będzie w zamian. Wiatr? Niekoniecznie. Część wytwarzania musi pozostać konwencjonalna. Rozwiązanie problemu uzależnienia od jednego dostawcy otworzyło drogę do wykorzystania paliwa gazowego. Jeżeli dodatkowo chcemy wyeliminować węgiel, to musi coś powstać w jego miejsce: energetyka jądrowa albo gaz.

– Na te pytania musimy sobie odpowiedzieć zanim w łatwy sposób zgodzimy się na cele klimatyczne, jak 32 procent OZE do 2030 roku, bo potem Komisja Europejska odpytuje kraje członkowskie i jest problem z realizacją takiego celu politycznego, a także są wymyślane kolejne polityczne rozwiązania mające pomóc – zakończył minister Dąbrowski.

Opracowanie: Wojciech Jakóbik

Jakóbik: Czas na liczby w sporze o neutralność klimatyczną (FELIETON)