Niemcy mają swoje samochody, nie chcą dotować Tesli

6 grudnia 2017, 07:30 Alert
Tesla samochód elektryczny
fot. pixabay.com

Wycofanie z listy aut elektrycznych uprawnionych do skorzystania z dotacji przy zakupie Tesli Model S wywołało na wielu portalach poruszenie.

Jedni mówili, że to jasny sygnał jak będzie kształtować się polityka między Niemcami a USA, inni mówili, że to kwestia twardych obliczeń. Fakt, że modele Tesli są znacząco droższe niż auta produkowane w fabrykach niemieckich koncernów motoryzacyjnych. Z tym nie ma co dyskutować. Wprowadzenie ograniczenia z tej perspektywy wydaje się całkiem sensowne, ale przecież wszystko było już wcześniej ustalone…

1 milion aut do 2020 roku

Warto pamiętać, że Niemcy mają kilka lat temu uchwalony i konsekwentnie realizowany plan rozwoju elektromobilności, który zakłada, że do 2020 roku poruszać się po ich drogach będzie 1 milion samochodów elektrycznych. Tempo wzrost zakupów było zdecydowanie zbyt wolne dlatego rząd wprowadził subsydia.

Kontrowersje

Wysokość subsydiów ustalona w 2016 roku budziła już wtedy kontrowersje. Model S Tesli nie kwalifikował się do zakupu ze wsparciem, ponieważ był zbyt drogi. Firma przygotowała na rynek Niemiecki specjalną ofertę, która umożliwiała korzystanie z subsydiów. Jednak według przedstawicieli Niemieckiego rządu nie jest możliwe zamówienie aut amerykańskiego producenta bez dodatków podnoszących cenę auta.

Tesla się broni

Tesla broni się, że to fałszywe oskarżenia i każdy kto chce może zamówić Model S bez pakietu podnoszącego cenę (chodzi o tzw. „pakiet comfort”) a nawet dostarczyła już takie samochody swoim niemieckim klientom.

Limity cenowe

Niemcy wyznaczyli limit cenowy i samochody, które kosztują więcej niż 60,000 euro nie zostają objęte dopłatami. Kupujący auto elektryczne mogą otrzymać 4,000 euro dofinansowania, jeśli zdecydują się na hybrydę plug-in mogą otrzymać 3,000 euro.

Reuters/Agata Rzędowska