Buzek: Polska nie musi się już obawiać Nord Stream 2. Zostaje Ukraina (ROZMOWA)

27 listopada 2019, 07:30 Energetyka
Jerzy Buzek Rozmowa

Były premier i przewodniczący Parlamentu Europejskiego, poseł do PE Jerzy Buzek opowiada o sporze wokół projektu Nord Stream 2. – Gdyby Ukraina była w Unii Europejskiej, nie można byłoby uruchamiać Nord Stream 2 jej kosztem. Polska jest dzisiaj w innej sytuacji – wskazuje nasz rozmówca.

BiznesAlert.pl: Jak ocenia Pan Premier implementację dyrektywy gazowej w Niemczech?

Dobrze, że na sam fakt implementacji reaguje opinia publiczna w Polsce i innych krajach członkowskich, nawet w Niemczech. Ta implementacja ma ogromne znaczenie dla Nord Stream 2, ale również -wszystkich innych rurociągów. Przypomnijmy: gazociąg musiałby być skończony i oddany do użytku komercyjnego do 23 maja 2019 roku, aby liczyć na możliwość jakichkolwiek odstępstw od zapisów dyrektywy. Kto do tego dnia nie miał rurociągu gotowego do eksploatacji komercyjnej – czasu nie cofnie, dopóki nie będziemy potrafili się teleportować z gazociągami w przeszłość.

Groźba nieprawidłowej transpozycji dyrektywy gazowej w Niemczech została zasugerowana przez samych Niemców, ich media i polityków.

Rozmawiałem z Niemcami przychylnymi polskiemu stanowisku w sprawie Nord Stream 2. Przyjaźni są zwłaszcza Zieloni. Na początku byli zaniepokojeni, ale po analizie okazało się, że sposób implementacji nie wygląda na groźny. W uzasadnieniu do ustawy, które nie ma jednak mocy prawnej, znalazł się zapis, że każdy rurociąg powinien być rozpatrywany jako osobny przypadek. To niczego nie zmienia, ale być może był to ukłon w stronę socjalistów, aby poparli implementację. Sama ustawa jest dokładnie taka, jaka powinna być. Nord Stream 2 musiałby zacząć pracę przed 23 maja 2019 roku, co się przecież nie stało! Nie jest więc możliwe uzyskanie tu przez nich jakichkolwiek względów.

Co dalej?

Regulator niemiecki powinien działać w zgodzie z dyrektywą. Nie ma prawa do odejścia od prawa UE względem Nord Stream 2, a zwłaszcza – na odcinku na wodach terytorialnych Niemiec. Nawet gdyby ktoś próbował dowodzić, że ów odcinek jest już fizycznie ukończony, to nie jest on przecież oddany do użytku komercyjnego. Wszystkim, którzy rozpoczęli dyskusję na ten temat, należą się więc słowa podziękowania – czujność jest wskazana, nawet jeśli obecnie wydaje się nie być większego problemu.

Czy temat jest zamknięty?

Gazociąg musi podlegać rozdziałowi właścicielskiemu i innym rozwiązaniom unijnego tzw. Trzeciego Pakietu Energetycznego. To prawo jest skomplikowane w zastosowaniu – jego wdrożenie w Polsce było prawdziwym wyzwaniem dekadę temu. Wymaga ono niezależnego operatora, przejrzystości umów przesyłowych i taryf oraz dostępu stron trzecich do infrastruktury przesyłowej. Obowiązuje wszystkie rurociągi dostawcze do Unii Europejskiej, a więc także gazociągi z Libii do Włoch, z Maroka do Francji czy z Norwegii do Polski.

Gazprom ma monopol na eksport gazu z Rosji. Czy Komisja Europejska będzie musiała rozmawiać z Rosjanami o implementacji rozdziału właścicielskiego?

Rurociągi muszą odpowiadać prawu unijnemu na całym terytorium Unii, w tym – na wodach terytorialnych państw członkowskich. Jeżeli pojawią się jakiekolwiek wątpliwości wobec działań niemieckiego regulatora, Komisja Europejska z pewnością przejmie sprawę. Parlament Europejski zaostrzył zapisy dyrektywy gazowej w tym zakresie, o co sam, jako autor tej dyrektywy, zabiegałem. Ograniczyliśmy czas na negocjacje dla regulatora i uczyniliśmy wyniki tych negocjacji ważnymi tylko w przypadku ich akceptacji przez Komisję Europejską. Komisja może też przejąć te negocjacje od kraju członkowskiego.

Jednym słowem sprawa wdrażania tego prawa jest ostatecznie w rękach Komisji Europejskiej, a na sam koniec – Trybunału Sprawiedliwości UE, podobnie jak inne prawa unijne, choćby dotyczące niezależności sądownictwa, o czym ostatnio było u nas głośno.

Jak działania Unii Europejskiej w sprawie Nord Stream 2 wsparły Ukrainę?

Zrobiliśmy na razie wszystko, co było w tej sprawie możliwe. Trudno zakazać inwestycji na terenie Unii Europejskiej. Prawo europejskie daje możliwość otwartej konkurencji, ale wymaga również konsultacji z innymi państwami członkowskimi każdego nowego importu gazu z zewnątrz Unii pod kątem ewentualnego wpływu na bezpieczeństwo dostaw. W przypadku Nord Stream 2 konieczne będzie zbadanie, jak dopuszczenie go do eksploatacji wpłynie na bezpieczeństwo poszczególnych krajów i całej UE, a także na ceny gazu.

Sytuacja kontraktu jamalskiego, w ramach którego Polska ma niemal najdroższy gaz w Europie choć jesteśmy najbliżej Rosji, nie może się powtórzyć. Prawo unijne wymusi na Gazpromie rozważenie nowego sposobu zarządzania Nord Stream 2 w taki sposób, aby nie niszczył on zasad bezpieczeństwa i solidarności.

Jak prawo unijne chroni Ukrainę?

Gdyby Ukraina była w Unii Europejskiej, nie można byłoby uruchamiać Nord Stream 2 jej kosztem. Byłoby to państwo członkowskie, którego bezpieczeństwo dostaw gazu cierpi z powodu tego projektu. Polska jest dzisiaj w innej sytuacji: może uniezależniać się od dostaw gazu z Rosji, a nawet odejść od kontynuacji kontraktu jamalskiego. Mamy gazoport w Świnoujściu i będziemy mieli Baltic Pipe. A jeśli zamknięte zostaną dostawy przez Jamał ze Wschodu, możemy sprowadzać nim gaz z Zachodu.

Jesteśmy w innej sytuacji niż Ukraina.

Ukraińcy czerpią miliardy dolarów z opłat przesyłowych od Gazpromu. Komisja Europejska wymaga od Rosji, aby dostawy gazu przez Ukrainę nie zostały przerwane. To zaburzyłoby bezpieczeństwo dostaw do takich krajów jak Słowacja czy Węgry. Te państwa czerpią gaz z Rosji przez Ukrainę, więc prawo europejskie ją broni. Nie można dowolnie słać gazu przez Nord Stream 2 bez uwzględnienia sytuacji Słowaków czy Węgrów. Sam byłem sprawozdawcą rozporządzenia o bezpieczeństwie dostaw gazu z kluczowymi korytarzami transportowymi, wśród których jednym jest właśnie gazociąg przez Ukrainę.

Czy stabilność dostaw dla Ukrainy jest dziś większa niż w przeszłości?

Komisja Europejska angażuje się w rozmowy gazowe od 2015 roku. To zaangażowanie pozwoliło uchronić Ukrainę przed kryzysem gazowym znanym z poprzedniej dekady. Ukraina chce utrzymać tranzyt gazu rosyjskiego przez jej terytorium pomimo powstania Nord Stream 2. Staramy się jej w tym pomóc. Nie zostawimy tej sprawy samej sobie i rozmowom bilateralnym Ukraina-Rosja.

Rozmawiał Wojciech Jakóbik