Niemcy grają na czas w rozmowach z USA, a Rosja może użyć Nord Stream 2 do polityki z PGNiG w tle

14 lipca 2021, 07:00 Alert
Prezydent Rosji Władimir Putin. Fot. kremlin.ru
Prezydent Rosji Władimir Putin. Fot. kremlin.ru

Oficjele niemieccy przyznają, że wyczekiwane spotkanie Angeli Merkel z Joe Bidenem może nie przynieść rozstrzygnięcia w sprawie Nord Stream 2. Sankcje USA zawieszone na czas rozmów mogą wejść w życie w sierpniu, kiedy Rosjanie chcą zakończyć budowę spornego gazociągu. Rosjanie mogą znów użyć wysokich cen gazu do polityki, która może uderzyć między innymi w polskie PGNiG.

Minister spraw zagranicznych Niemiec Heiko Maas przebywa w Waszyngtonie, by przygotować wizytę kanclerz Angeli Merkel, która ma rozmawiać z prezydentem USA Joe Bidenem o spornym projekcie gazociągu Nord Stream 2. Zdaniem Maasa stanowiska tych krajów zbliżyły się do siebie w toku negocjacji trwających już kilka tygodni, ale nie przesądza o sukcesie spotkania w stolicy Stanów. – Ważne jest, że pamiętamy o naszym celu i jestem pewien, że go osiągniemy – ocenił minister cytowany przez niemiecką agencję prasową. Jego zdaniem termin porozumienia ma znaczenie drugorzędne. – Jednakże oczywiście byłoby miło, gdyby do niego doszło podczas pobytu kanclerz w Waszyngtonie – dodał.

Maas przybył do USA we wtorek, 13 lipca. Ma tam zostać do czwartku, 14 lipca, kiedy wieczorem czasu amerykańskiego Merkel spotka się z Bidenem.

Wcześniej kanclerz Niemiec spotkała się z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełeńskim. Nie ustąpiła w sprawie Nord Stream 2 i nie zgodziła się na pomysł włączenia tego tematu do rozmów Formatu Normandzkiego ani na dołączenie do niego USA. Przyznała, że rozmowy w Waszyngtonie mogą nie przynieść rozstrzygnięcia.

Kommiersant przytacza fakt, że Ukraińcy sformułowali postulat wydłużenia umowy przesyłowej z Gazpromem, która obowiązuje do 2024 roku na mocy porozumienia Komisja Europejska-Ukraina-Rosja, do piętnastu lat z gwarancją dostaw 45-50 mld m sześc. rocznie. Obecna umowa zakłada dostawy po minimum 40 mld m sześc. rocznie. Miałaby to być forma rekompensaty za to, że Nord Stream 2 jednak powstanie. Rosjanie i Niemcy są niechętni wobec takiego rozwiązania, a prezydent Władimir Putin uznał, że Ukraina myli projekt biznesowy z polityką.

Jednakże Gazprom, jak bywało wielokrotnie w przeszłości, może po raz kolejny użyć wysokich cen gazu do celów politycznych. Kommiersant przypomina, że ceny tego surowca na giełdzie europejskiej TTF osiągnęły rekordowy poziom 38,65 euro za megawatogodzinę, czyli około 493 dolarów za 1000 m sześc. Wysokie ceny gazu mogą być argumentem Rosji za uruchomieniem Nord Stream 2, który mógłby dać tańsze dostawy. Podwyżka cen wynika między innymi z faktu, że Rosjanie nie wykorzystują mocy przesyłowych i nie zwiększają dostaw do Europy pomimo korzystnych warunków rynkowych. Przyznaje to Kommiersant. – Gazprom z nadwyżkami produkcji i mocy przesyłowych zawsze był gotów zapewnić dodatkowe dostawy. Jednakże w tym roku zmienił taktykę, odmawiając dodatkowej rezerwacji mocy na Ukrainie powyżej minimum 40 mld m sześc. z kontrakt. Ponadto nie wziął udział w aukcji przepustowości Gazociągu Jamalskiego na kolejny rok gazowy, zapewniając, że może to zrobić w aukcjach krótkoterminowych – czytamy w gazecie.

Źródła Kommiersanta informują o panice na rynku w Europie, który obawia się, że Rosjanie będą teraz skupywać gaz na spocie w celu uzupełnienia dostaw, potęgując niedobory. W połączeniu z przerwami pracy Nord Stream i Gazociągu Jamalskiego związanymi z planowymi naprawami może powstać presja na dalszą podwyżkę. – Wszyscy rozmówcy Kommiersanta z sektora gazowego i rządu rosyjskiego uważają, że twarda postawa Gazpromu może być próbą wywarcia nacisku na Europę w celu przyspieszenia oddania do użytku gazociągu Nord Stream 2. Następne miesiące mogą być kluczowe w odniesieniu do tempa oddania go do pracy i sposobu jej uregulowania, a także faktycznych mocy udostępnionych Gazpromowi – czytamy w gazecie. BiznesAlert.pl informował o takim ryzyku.

Nacisk może mieć także znaczenie dla sporów o wykorzystanie przepustowości w Europie, a więc spór PGNiG z Komisją Europejską przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej, w sprawie którego wyrok ma zostać ogłoszony 13 lipca, a także o dyrektywę gazową, która ma objąć Nord Stream 2 i ograniczyć możliwość jego wykorzystania przepisami antymonopolowymi trzeciego pakietu energetycznego. Operator Nord Stream 2 AG musi zostać certyfikowany jako niezależny, aby dostawy mogły ruszyć. Te tematy mogą pojawić się w rozmowach USA-Niemcy, bo według źródeł Wall Street Journal strona amerykańska może domagać się ograniczenia wykorzystania Nord Stream 2 w celu ochrony interesów ukraińskich, na co nie chcą się zgodzić partnerzy niemieccy.

Amerykanie zdecydują w sierpniu czy odwiesić sankcje wobec operatora Nord Stream 2 oraz jego prezesa Matthiasa Warniga zawieszone na czas rozmów z Niemcami. Wtedy także według deklaracji tego podmiotu ma zostać ukończona budowa spornego gazociągu. Wcześniej deklarowany był termin września lub końca 2021 roku. Już teraz obowiązują sankcje uniemożliwiające certyfikację gazociągu niezbędną do rozpoczęcia dostaw, ale Rosjanie szukają sposobu na ich ominięcie.

Deutsche Presse Agentur/Kommiersant/Liga.net/Wojciech Jakóbik

Jakóbik: Czkawka po pandemii i kontratak Putina z użyciem ropy i gazu (ANALIZA)