Norylski Nikiel kwestionuje wyliczenia strat po katastrofie ekologicznej

9 lipca 2020, 06:15 Alert
Rzeka Ambarnaja fot.AFP
Rzeka Ambarnaja fot.AFP

Firma zakomunikowała ósmego lipca, że nie zgadza się z wyliczeniami szkód przygotowanymi przez Rosprironadzor. Według spółki, agencja zniekształciła właściwy obraz i skalę wypadku.

Działania zaradcze

Głównym zarzutem spółki wobec organu nadzorczego jest zastosowanie najwyższego stopnia, piątego współczynnika szkód, który jest stosowany w sytuacji, gdy zanieczyszczenie na wodzie utrzymuje się długi czas i nie jest neutralizowane. Norylski Nikiel tłumaczy, że zastosowanie tak wysokiego współczynnika nie jest zasadne, ponieważ firma podjęła działania zaradcze i natychmiast przystąpiła do oczyszczania terenu.

Firma zaznaczyła również, że piąty współczynnik oddziaływania na środowisko jest stosowany w przypadku zanieczyszczeń rozpuszczalnych w wodzie, których nie da się z niej usunąć. – Olej napędowy, który dostał się do okolicznych rzek i jezior nie jest rozpuszczalny w wodzie i można go zebrać za pomocą urządzeń technicznych – informuje spółka.

Norylski kombinat nie zgadza się również z określeniem ilości zanieczyszczeń, które rzeczywiście dostały się do wód. Według firmy, ilość oleju w mieszance paliwowo-wodnej zebranej z powierzchni rzek oraz sorbentu z brzegów została obliczona na zbyt wczesnym etapie, co zniekształca rzeczywisty obraz wypadku.

Wcześniej Rozprironadzor oszacował szkody wyrządzone środowisku przez wyciek oleju napędowego na ponad 2,1 mld dolarów. 

Interfax/Mariusz Marszałkowski

Norylski Nikiel znowu zatruwa środowisko w Arktyce (WIDEO)