Odzyskujemy za mało lasów naturalnych, by zatrzymać globalne ocieplenie

4 kwietnia 2019, 08:30 Alert
drewno lasy
Źródło: LibreShot

Naukowcy odkryli, że część państw, które zobowiązały się do przywrócenia swych lasów naturalnych, tworzy zamiast tego komercyjne plantacje drzew, które pochłaniają z atmosfery znacznie mniej węgla niż las naturalny. Uniemożliwi to realizację planu powstrzymania ocieplenia na poziomie 1,5 st. C – alarmują autorzy raportu w „Nature”.

Naukowcy i ekolodzy nie mają wątpliwości: przywrócenie naturalnych lasów na jak największym obszarze na Ziemi jest niezbędnym elementem skutecznej walki z globalnym ociepleniem. Dlatego 43 kraje leżące w strefie zwrotnikowej i podzwrotnikowej zobowiązały się do 2030 roku odnowić naturalne zalesienie na obszarze liczącym łącznie 350 mln hektarów.

To pozwoliłoby lasom wypełnić rolę przypisaną im w planie Międzyrządowego Panelu ds. Zmian Klimatu (IPCC) utrzymania globalnego ocieplenia na poziomie 1,5 st. C, wynika z modeli klimatycznych.

Jak czytamy w ostatnim „Nature”, realizacja tego planu jest jednak poważnie zagrożona. Naukowcy odkryli, że kraje takie jak Brazylia, Chiny, Indonezja czy Nigeria planują przeznaczyć prawie połowę (45 proc.) z zadeklarowanych obszarów na przynoszące zyski, monokulturowe plantacje drzew.

Las o naturalnym charakterze ma zostać przywrócony jedynie na 34 proc. obszaru, a na 21 proc. pojawi się tzw. agroleśnictwo łączące pielęgnację drzew leśnych z uprawą gleb, opisują autorzy.

„To skandal – mówi wprost prof. Simon Lewis z wydziału geografii londyńskiego University College (UCL), który kierował badaniem. – Dla większości ludzi +odnowienie lasu+ oznacza przywrócenie go do naturalnego stanu, ale decydenci polityczni definiują to jako tworzenie rozległych monokultur”.

Wraz z pozostałymi autorami wskazuje w publikacji, że teren naturalnie zalesiony przechowuje 40 razy więcej węgla niż plantacje i sześć razy więcej niż agroleśnictwo. Badacze wyliczyli też, że przywrócenie naturalnego zalesienia na całym obszarze 350 mln hektarów usunęłoby z atmosfery przed końcem stulecia 42 mld ton węgla.
Dla porównania, plan wykorzystania tych gruntów w obecnym kształcie – z naciskiem na tworzenie plantacji – gwarantuje wychwycenie jedynie 16 mld ton węgla atmosferycznego do 2100 roku, i tylko przy założeniu, że wszystkie odnowione lasy naturalne będą chronione.

Jeśli z kolei cały obszar 350 mln hektarów zostałby zmieniony w monokultury o komercyjnym przeznaczeniu, byłby w stanie globalnie sekwestrować zaledwie 1 mld ton węgla, oszacowali naukowcy.

„Plantacje drzew są tak kiepskie w przechowywaniu węgla, bo co około 10 lat przeprowadza się na nich ścinki, co oznacza, że cały węgiel z drzew wraca prosto do atmosfery podczas rozkładu odpadów z plantacji i produktów z drewna, głównie papieru i płyt pilśniowych” – tłumaczy inna uczestniczka badania, dr Charlotte Wheeler z Uniwersytetu w Edynburgu.

Przypomina, że samo przywrócenie naturalnych lasów nie wystarczy: trzeba ukrócić deforestację i obniżyć emisje gazów cieplarnianych, a także znaleźć inne sposoby na usunięcie węgla z atmosfery. „Ale nie wymyślono jeszcze scenariusza, który pozwala na skuteczną walkę ze zmianami klimatu bez odnowienia na dużą skalę naturalnych lasów” – podsumowuje Wheeler.

Ona i pozostali autorzy proponują, by zmienić definicję pojęcia „odnowy lasu” tak, by przestała obejmować plantacje monokulturowe. Zalecają też priorytetowo potraktować przywracanie lasów w Amazonii, na Borneo i w Kotlinie Konga, gdzie rosną lasy o dużo większej biomasie niż w suchszych regionach. A przede wszystkim apelują: chrońmy lasy, które odzyskaliśmy.

Polska Agencja Prasowa