Cabak: Poszukiwania mariażu do fuzji Orlenu z Lotosem

14 stycznia 2021, 07:30 Energetyka
Rafineria Gdańska. Fot. Grupa Lotos
Rafineria Gdańska. Fot. Grupa Lotos

 – Władysław Łokietek jednocząc Polskę po blisko 200 latach rozbicia dzielnicowego wydał swojego spadkobiercę  Kazimierza za Annę ­ córkę Giedymina. Wielu uznało to wówczas za brawurowy krok, dopiero historia pokazała, ile było w nim pragmatyzmu. Orlen powinien pójść tą samą ścieżką, szukając najlepszej partii dla Lotosu – pisze Mateusz Cabak, współpracownik BiznesAlert.pl. 

Doniesienia wskazujące na potencjalnych nabywców w jeszcze niesfinalizowanych transakcjach M&A rzadko kiedy są trafione. Uważam, że ani MOL ani Saudi Aramco nie zostaną współakcjonariuszami Lotosu i nie przejmą 30-procentowego udziału gdańskiej rafinerii. Jednak ww. doniesień nie należy w żadnym przypadku deprecjonować, płynie z nich bowiem istotny wniosek wyznaczający kierunek, z którego powinien pochodzić potencjalny inwestor.

Lengyel, magyar – két jó barát

MOL i Orlen, mimo że od lat grają w tej samej lidze naftowej (zarówno geolokalizacyjnie, jaki i pod kątem potencjału obu firm), raczej nie miały i nadal nie mają wspólnego mianownika. Podczas gdy MOL skupił się na budowaniu portfela poszukiwawczo-wydobywczego Orlen rozwijał moce przerobowe i sieć stacji paliw. Firmy rzadko wchodziły sobie w drogę. PKN korzystał z bieżących okazji akwizycyjnych (zakup stacji BP w Niemczech, przejęcie większościowego pakietu Unipetrolu, gdzie nomen omen starł się z MOL-em, czy wreszcie wejście do Możejek). Rozwój MOL-a był zdecydowanie bardziej konsekwentny i bazował przede wszystkim na terenach, którymi władał Ludwik Wielki, co doprowadziło do rywalizacji z OMV, zresztą byłym akcjonariuszem MOL-a. Natomiast PKN z 10 stacjami na Słowacji to nie gamechanger a w działaniach MOLa, w tym konkretnym segmencie, brak logiki. Slovnaft najpierw w 2006 roku sprzedał Lotosowi wszystkie 12 stacji w Polsce, po czym wrócił nad Wisłę i dziś dysponuje siecią ok. 80 obiektów.

Lotos zdywersyfikuje Orlen

Kiedy w pierwszej połowie lat 70-tych XX w. budowano Rafinerię Nafty „Gdańsk” (obecnie Rafineria Gdańska) nie bez kozery zlokalizowano ją u ujścia Martwej Wisły, na głównego wykonawcę powołano włoską Snamprogetti a inwestycja bazowała na zachodnich licencjach (dokładnie na odwrót niż w przypadku o 10 lat starszego brata z Płocka). Wreszcie przerabiany w Gdańsku surowiec pochodził wtedy głównie z krajów Zatoki Perskiej, a żeby było śmieszniej ropa Urals zadomowiła się tam na dobre dopiero w latach 90-tych, czyli po odzyskaniu przez Polskę suwerenności. Pisaliśmy już na łamach biznesalert.pl, że Lotos niejednokrotnie był partią do wydania. Szukano dla niego inwestora strategicznego w postaci ówczesnego Statoila czy Socaru (obie spółki oferowały zaplecze surowcowe) oraz Shella, dodatkowo zaangażowanego technologicznie w realizację kluczowego dla tej spółki Programu 10+. Ale można przypuszczać że w grę wchodził również wątek arabski w postaci współpracy z Kuwait Petroleum Corporation, gdzie Lotos zaopatrywał się w surowiec. Z kilku względów warto wrócić do tego ostatniego kierunku. Jako pierwszy podkreśla się obopólny interes partnerów – spółka z Zatoki Perskiej zyskuje zbyt, na coraz trudniejszym rynku ropy naftowej (Lotos przerabia 10,5 mln ton surowca rocznie, ale łącznie z Orlenem to już 44 mln t ropy rocznie). Z kolei dla Lotosu/Orlenu (bo wejście arabskiego gracza do Lotosu oznacza de facto uruchomienie alternatywnych dostaw surowca dla całej grupy) to dalszy wzrost dywersyfikacji, dzięki czemu połączony koncern staje się bardziej elastyczny, rośnie jego przewaga konkurencyjna oraz dokłada do talii kart jokera w grze o białoruski i ukraiński rynek paliwowy. Dodatkowymi zwycięzcami są: Naftoport, którego zdolności przeładunkowe wynoszą ponad 40 mln t/r, a ich aktualne wykorzystanie to zaledwie 40 procent oraz PERN, zyskujący istotny argument w dalszej rozbudowie infrastruktury magazynowej m.in. w Gdańsku oraz ropociągowej (2 nitka rurociągu pomorskiego, rurociąg Brody-Płock). Kolejnym, nie mniej ważnym argumentem, jest zastrzyk finansowy pochodzący z pewnego źródła – wszak kryzys 2008 roku potwierdził że pieniądze jednak mają narodowość. A jest na co je wydawać w kontekście szeroko rozumianego rozwoju rynku paliw alternatywnych zarówno w Polsce, jak i krajach, w których LOTOR (LOTOS + Orlen) ma już ugruntowaną pozycję czy wreszcie dalszych akwizycji – tym razem na Białorusi i Ukrainie, które są być albo nie być dla Orlenu.

Kierunek – Wschód

Skreślanie węglowodorów ze światowego czy europejskiego miksu energetycznego jest zdecydowanie przedwczesne. Ich udział z pewnością będzie malał, ale baza jest solidna i jeszcze przez długi czas będą odgrywały istotną rolę. Bliższe prawdy jest stwierdzenie że dojdzie do kohabitacji surowców/paliw konwencjonalnych z alternatywnymi. Podobnie rzecz ma się z mass mediami. Internet nie wyparł telewizji, telewizja radia, a radio prasy. Dla wszystkich jest miejsce we współczesnym miksie komunikacyjnym i tak samo będzie z ropą, gazem, wodorem czy energią elektryczną z OZE. Niezależnie od zaangażowania Orlenu w budowę koncernu multi energetycznego, którym de facto już istnieje czy rozwoju paliw alternatywnych, przerób ropy i produkcja towarów ropopochodnych będą dla PKN-u core-businessem przez następne dekady. Na szczęście dla Orlenu koncern działa przede wszystkim na rynkach wschodzących, gdzie dynamika wzrostu udziału paliw alternatywnych będzie relatywnie niższa w stosunku do krajów rozwiniętych. Jednak myśląc przyszłościowo, by zabezpieczyć zbyt i rozwój swojej bazy produkcyjnej PKN powinien już dziś aktywnie angażować się w akwizycje na Białorusi i Ukrainie, gdzie produkty ropopochodne pozostaną w grze znacznie dłużej niż w UE czy Polsce.

Cabak: Białoruś i Ukraina będą kluczowe dla Orlenu i Lotosu po fuzji (ANALIZA)