font_preload
PL / EN
Bezpieczeństwo 18 lipca, 2018 godz. 11:15   
REDAKCJA

OSW: Szczyt Trump–Putin w Helsinkach

Spotkanie Trump – Putin w Helsinkach. Fot. Kremlin. ru Spotkanie Trump - Putin w Helsinkach. Fot. Kremlin. ru

16 lipca w Helsinkach doszło do pierwszego dłuższego spotkania dwustronnego prezydentów USA Donalda Trumpa i Rosji Władimira Putina. Po trwających ponad cztery godziny rozmowach nie wydano wspólnego oświadczenia (prezydenci wygłosili odrębne wypowiedzi). Spotkanie dotyczyło m.in. wojny domowej w Syrii, wojny rosyjsko-ukraińskiej, problemu Korei Północnej, problemu Iranu, zbrojeń nuklearnych, walki z terroryzmem oraz stosunków gospodarczych. Obydwie strony podkreślały szczery i konstruktywny przebieg rozmów oraz wolę poprawy stosunków dwustronnych. Po rozmowach ogłoszono powołanie grupy wysokiego szczebla ds. stosunków handlowych. Zadeklarowano także wolę prowadzenia dialogu na temat cyberbezpieczeństwa i stabilności strategicznej, w tym w formacie przedstawicieli rad bezpieczeństwa (Rady Bezpieczeństwa Narodowego USA i Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej) i dalsze spotkania prezydentów (bez określenia terminów) – piszą Marek Menkiszak i Witold Rodkiewicz, analitycy Ośrodka Studiów Wschodnich (OSW).

Przebieg konferencji prasowej prezydentów i ogłoszone rezultaty spotkania wskazują, iż nie doszło do porozumienia w żadnej z kwestii będącej przedmiotem rozmów. Strony powtarzały swoje znane stanowiska. Jednak sam fakt odbycia pełnowartościowego rosyjsko-amerykańskiego spotkania na szczycie, o które od dawna zabiegała Rosja, jest sukcesem politycznym i wizerunkowym Moskwy. Rosja uzyskała ze strony prezydenta USA pozytywne deklaracje dotyczące perspektyw poprawy stosunków, nie wykonując ze swej strony żadnych politycznych gestów, nie idąc na żadne ustępstwa i nie zaprzestając wrogiej wobec USA i ich sojuszników polityki. Ogłoszone tworzenie nowych kanałów dialogu jest krokiem w kierunku normalizacji stosunków – co było celem rosyjskiej polityki od momentu wybuchu kryzysu w relacjach z Zachodem spowodowanym rosyjską agresją na Ukrainie. Znaczące różnice interesów stron i odmienne motywacje, jakimi się kierują, sugerują jednak, iż szczyt w Helsinkach nie zapoczątkuje przełomu w stosunkach rosyjsko-amerykańskich.

Prezydenci najpierw odbyli trwające ponad dwie godziny spotkanie w cztery oczy. Równolegle miały miejsce rozmowy pomiędzy delegacjami, w których uczestniczyli ze strony amerykańskiej: szef personelu Białego Domu John Kelly, doradca ds. bezpieczeństwa narodowego John Bolton, sekretarz stanu Michael Pompeo, ambasador USA w Moskwie John Huntsman, dyrektor ds. Eurazji w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego Fiona Hill, a po stronie rosyjskiej: asystent prezydenta ds. międzynarodowych Jurij Uszakow, minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow, dyrektor departamentu Ameryki Północnej w MSZ Gieorgij Borisienko, rzecznik prezydenta Dmitrij Pieskow i ambasador Rosji w USA Anatolij Antonow. Następnie prezydenci i delegacje spotkali się na roboczym lunchu. Spotkanie, które trwało łącznie ponad cztery godziny, nie miało ustalonej szczegółowo agendy. Z wypowiedzi stron wynika, że najwięcej miejsca w rozmowach poświęcono kwestii ingerencji Rosji w amerykańskie wybory, problemowi Syrii i Iranu, a także zbrojeniom nuklearnym (w tym kwestii wzajemnych zarzutów o naruszenie traktatu INF), walce z terroryzmem i stosunkom handlowym. Zdawkowo omawiano także kwestie Ukrainy i Korei Północnej.

Poinformowano o powołaniu grupy wysokiego szczebla ds. stosunków handlowych, która ma za zadanie szukać pól dla wspólnych biznesów i ma być kierowana przez liderów przedsiębiorczości z obydwu państw. Zadeklarowano także prowadzenie dialogu w kwestiach cyberbezpieczeństwa i strategicznej stabilności (czyli głównie strategicznej broni nuklearnej i systemów rakietowych), ale z wypowiedzi stron nie wynika jasno powołanie formalnych grup roboczych (pojawiły się takie zapowiedzi przed szczytem).

Z wypowiedzi stron wynika, że nie doszło do nowych istotnych uzgodnień w żadnej z omawianych kwestii, a strony powtarzały na ogół swoje znane stanowiska i postulaty. W kwestii rosyjskiej ingerencji w amerykańskie wybory prezydenckie w 2016 roku prezydent Putin przyznał, że życzył zwycięstwa Trumpowi, ale odrzucił oskarżenia wobec państwa rosyjskiego o taką ingerencję. Dotyczyło to także 12 obywateli rosyjskich zidentyfikowanych przez stronę amerykańską jako oficerowie rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU (zob. dalej). Putin wezwał do przedstawienia dowodów na ich związki ze służbami, zadeklarował gotowość pomocy prawnej dla amerykańskiej prokuratury, w tym możliwości przesłuchania ich w Rosji, ale jedynie na zasadach wzajemności, domagając się tego samego w odniesieniu do obywateli amerykańskich i funkcjonariuszy amerykańskich służb specjalnych (wskazał tu konkretnie oskarżonego w Rosji amerykańskiego biznesmena Billa Browdera, inicjatora tzw. ustawy Magnitskiego). Zaproponował przy tym dyskusję na ten temat w ramach dialogu o cyberbezpieczeństwie. Prezydent Trump pośrednio wsparł w tej kwestii Putina, mówiąc o jego „poważnych argumentach” i „hojnej ofercie”.

W kwestii Syrii prezydent Putin pozytywnie ocenił dotychczasowy dialog na ten temat i wezwał do powrotu status quo na wzgórzach Golan do porozumienia z 1974 roku (co oznacza powrót sił reżimu Asada na izraelsko-syryjską linię rozgraniczenia). Zadeklarował także gotowość wsparcia (m.in. poprzez transport lotniczy) pomocy humanitarnej dla syryjskiej ludności i wezwał do współpracy w tej kwestii. Prezydent Trump powtórzył wezwania do współpracy w zapewnieniu bezpieczeństwa Izraelowi i zadeklarował, iż nie pozwoli na wykorzystanie sytuacji dla wzmocnienia Iranu. W kwestii Iranu prezydent Putin powtórzył poparcie Rosji dla porozumienia 5+1 w sprawie regulacji problemu nuklearnego Iranu (Trump je potępia, zdecydował o wycofaniu się z niego USA). Putin nie odniósł się wprost do deklaracji Trumpa o niedopuszczeniu do zwiększania obecności i wpływów Iranu w Syrii.

W kwestii zbrojeń i stabilności strategicznej Putin wezwał do rozmowy na temat przedłużenia układu START, rosyjskich zarzutów wobec USA w kwestii systemu obrony przeciwrakietowej i groźby militaryzacji kosmosu.

Strony zgodziły się, że nastąpił postęp w regulacji problemu Korei Północnej i zadeklarowały kontynuowanie dialogu i współpracy w tej sferze. W kwestii Ukrainy prezydent Putin wyraził oczekiwanie, iż USA wywrą presję na Kijów w celu realizacji porozumień mińskich. Zapewnił także prezydenta Trumpa, że Rosja jest gotowa kontynuować tranzyt gazu przez Ukrainę także po wybudowaniu gazociągu Nord Stream 2, jednak pod warunkiem rozstrzygnięcia sporu pomiędzy Gazpromem i Naftohazem przed sztokholmskim trybunałem arbitrażowym (ogłoszony wyrok, niekorzystny dla Gazpromu, został przezeń zaskarżony). Prezydent Trump potwierdził jedynie, że amerykański LNG będzie konkurować z rosyjskim w Europie, choć projekt Nord Stream 2 ma przewagę w postaci geografii (chodzi o bliskość źródeł dostaw).

W kwestii stosunków dwustronnych prezydent Trump, deklarując wolę dalszego dialogu, nie odniósł się do propozycji prezydenta Putina powołania grupy eksperckiej, złożonej ze znanych osobistości z obydwu państw, która miałaby pracować nad propozycjami poprawy stosunków, a także do idei koordynacji Rosji i USA w sferze energetycznej, w tym kształtowania cen gazu ziemnego.

Szczyt wywołał bardzo duże zainteresowanie mediów światowych. Przekaz rosyjskich oficjalnych i półficjalnych kanałów informacyjnych koncentrował się na kilku wątkach. Po pierwsze podkreślano, że sam fakt szczytu jest już wielkim sukcesem polityki zagranicznej Putina, który potrafił zmusić największe mocarstwo świata do rezygnacji z polityki izolowania Rosji i do uznania go za równorzędnego partnera. Po drugie, że to Stany Zjednoczone, a nie Rosja odpowiadają za napięcia w relacjach i w związku z tym to na nich, a nie na Rosji, spoczywa obowiązek poddania rewizji swojej polityki. Po trzecie, dalsze utrzymywanie się obecnego stanu napięcia, nie mówiąc już o dalszym pogarszaniu się wzajemnych relacji grozi w każdej chwili wybuchem bezpośredniego konfliktu zbrojnego, w tym także konfliktu nuklearnego. Ten ostatni wątek wydaje się być skierowany przede wszystkim do opinii zachodniej w celu skłonienia jej do wywarcia nacisku na administrację Trumpa w kierunku pożądanym przez Kreml. Generalnie rosyjskie media stwarzały przed szczytem atmosferę ostrożnego optymizmu, która – jak się wydaje – odzwierciedla kalkulacje rosyjskiego establishmentu, że jest szansa, iż szczyt rosyjsko-amerykański może zapoczątkować odwrócenie dotychczasowego trendu w stosunkach rosyjsko-amerykańskich.

Na atmosferę w USA wokół szczytu wpłynęła negatywnie publikacja 13 lipca (trzy dni przed szczytem) przez biuro specjalnego prokuratora ds. wyjaśnienia zarzutów ingerencji Rosji w wybory prezydenckie w USA w 2016 roku, aktu oskarżenia wobec 13 wymienionych z nazwiska agentów rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU (zob. Aneks). Zarzucono im dokonanie cyberataków na komputery działaczy Partii Demokratycznej i publikację części uzyskanych w ten sposób materiałów oraz podejmowanie innych działań o charakterze politycznej dywersji, mających wpłynąć na przebieg i wyniki wyborów prezydenckich w USA.

Więcej: OSW