font_preload
PL / EN
Środowisko 7 grudnia, 2018 godz. 11:45   
REDAKCJA

Patorska: Co nam zostanie po COP 24?

COP24 Katowice fot. © cop24.gov.pl fot. COP24

Od kilku dni w Katowicach goście z całego świata dyskutują o możliwościach i regułach wdrożenia porozumienia paryskiego. Miałam okazję również tam być, tuż po rozpoczęciu szczytu klimatycznego i poczuć atmosferę troski o naszą planetę. Moje wrażenia z tych pierwszych dni były optymistyczne – tyle tysięcy osób, które podróżowały z najodleglejszych zakątków świata musi wierzyć, że jesteśmy w stanie doprowadzić do zmiany. Inaczej podróż ta poszłaby na marne – pisze Jolanta Patorska, Lider zespołu ds. analiz ekonomicznych, Sustainability Consulting Central Europe w Deloitte Polska.

Czym jest szczyt klimatyczny?

Szczyty klimatyczne organizowane są od 1992 r. na mocy Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych ds. Zmian Klimatu (ang: United Nations Framework Convention on Climate Change – UNFCCC), podpisanej na tzw. Szczycie Ziemi w Rio de Janeiro. Konwencja ta określa zasady współpracy międzynarodowej w zakresie ograniczenia emisji odpowiedzialnych za zjawisko zmian klimatu. Już po raz trzeci szczyt klimatyczny jest organizowany w Polsce, tym razem wydaje się, że ma on wyjątkowe znaczenie. Po porozumieniu paryskim, gdzie strony konwencji zobowiązały się ograniczyć emisję CO2 w taki sposób, by wzrost temperatury na świecie ograniczyć do 1,5-2 st. C. do 2100 r., nadszedł czas na konkretne ustalenia jak to zrobić. Trudność polega na tym, że choć cel jest zbieżny i wydaje się, że powszechnie zrozumiały, to jednak sposoby jego realizacji będą musiały być różne i uzależnione od specyfiki każdego kraju. Do rozstrzygnięcia wciąż pozostaje także kwestia, kto poniesie ciężar finansowy koniecznej zmiany, bo choć w długiej perspektywie jest to przedsięwzięcie, którego korzyści ekonomiczne przewyższą koszty, to jednak niezbędne są inwestycje już teraz, aby doprowadzić do koniecznych zmian.

Niejednoznaczna rola Polski na COP24

Na tegorocznym szczycie klimatycznym na uwagę zasługuje rola Polski. Jest ona szczególna, choćby ze względu na to, że to my gościmy uczestników szczytu. Mogłoby to wskazywać na dobre intencje i pełne poparcie dla celów tego ogromnego przedsięwzięcia. Ale wybór miejsca i niektóre deklaracje przedstawicieli naszego kraju zaskakują nawet największych sceptyków. Równocześnie w kuluarach widać coraz większe zrozumienie dla zmian i wewnętrzne przekonanie wielu przedstawicieli dużego biznesu, że transformacja myślenia o korzystaniu ze środowiska prędzej czy później się zrealizuje. Nie jesteśmy bowiem samotną wyspą i jeśli chcemy być częścią globalnej gospodarki, to musimy przyjmować jej reguły. Potwierdził to sam premier, podkreślając, że zależność Polski od węgla będzie coraz mniejsza, wskazując jednocześnie chęć inwestycji w morskie farmy wiatrowe, elektromobilność, fotowoltaikę oraz energetykę jądrową.

COP to nie tylko klimat

Choć podstawowym celem konwencji jest ustanowienie zasad współpracy i działania na rzecz ograniczenia zmian klimatycznych, jest to także świetna okazja do wymiany wiedzy w zakresie stosowanych narzędzi, najnowszych technologii czy idei wspierających osiągnięcie głównego założenia. Szereg państw, instytucji międzynarodowych, organizacji pozarządowych dzieli się swoimi doświadczeniami oraz strategiami działań. Gigantyczna logistycznie operacja tym samym może przynieść nie tylko konkretne ustalenia w zakresie dojścia do ograniczenia globalnego ocieplenia, ale także wspiera kontakty międzynarodowe i transfer wiedzy. W trakcie pobocznych wydarzeń, projekcji filmowych, prezentacji i dyskusji dostrzegłam ten wspólny mianownik – myśl o zrównoważonym rozwoju. I to bez względu, czy mowa była o smogu, elektromobilności, lasach czy gospodarce o obiegu zamkniętym. Ta ostatnia to temat szczególnie ważny.

Chociaż w ostatnich dekadach nastąpił skok w rozwoju gospodarek i jakości życia ludzi na świecie, możliwości regeneracyjne Ziemi nie pozwalają już na rosnącą konsumpcję i niepożądane skutki dla środowiska. Konieczne są kroki naprawcze. Gdyby cała populacja Ziemi żyła na tym samym poziomie co kraje o wysokich dochodach, to konsumowalibyśmy blisko 4 razy więcej zasobów naturalnych niż jest dostępnych – to jeden z wniosków, który Deloitte przedstawił w raporcie „Zamknięty obieg, otwarte możliwości” przygotowanym we współpracy z licznymi partnerami biznesowymi i instytucjonalnymi, dla których ważna jest zmiana. Raport po raz pierwszy był prezentowany na zakończonej właśnie konferencji EEC Green w Katowicach.

Odpowiedzią na stojące przed nami wyzwania może stać się właśnie gospodarka o obiegu zamkniętym, bo umożliwia wzrost gospodarczy przy jednoczesnym zmniejszeniu i optymalizacji zużycia zasobów, głęboko przekształca schematy łańcuchów produkcji i konsumpcji oraz projektuje na nowo modele biznesowe.

Co więcej, korzyści możemy oczekiwać nie tylko dla środowiska, ale także dla gospodarek krajowych i przedsiębiorstw. Szansa jest ogromna – szacunki pokazują, że stosując zasady gospodarki o obiegu zamkniętym w najbardziej perspektywicznych sektorach, Unia Europejska mogłaby sięgnąć po roczne oszczędności rzędu 630 mld USD netto, tj. około 3 proc. PKB. Uwolnione środki będą mogły być zaangażowane do dalszego wzrostu innowacyjności w Polsce. Nasze wyliczenia pokazują, że w dłuższym okresie, redukcja zużycia materiałów i energii o 1 proc. we wszystkich sektorach mogłaby wygenerować dla polskiej gospodarki całkowitą wartość dodaną równą 19,5 mld zł. Model gospodarki o obiegu zamkniętym sprzyja realizacji celów zrównoważonego rozwoju i wpisuje się w globalną politykę klimatyczną. Przejście na GOZ może doprowadzić do obniżenia o co najmniej jedną trzecią emisji dwutlenku węgla lub jego równoważnika związanych z konsumpcją w UE.

Podczas środowego Dnia Innowacji w Pawilonie Europejskim COP24, minister Jadwiga Emilewicz zapowiedziała prace nad rozwiązaniami legislacyjnymi wdrażającymi założenia gospodarki o obiegu zamkniętym. Mają one dotyczyć, np. polityki zarządzania odpadami czy odpowiedzialności producenta za pełen cykl życia produktu. Dodała, że kluczową rolę w tym procesie odegrają innowacje. To bardzo ważny punkt, bo choć istnieją̨ już technologie umożliwiające wprowadzenie w życie niektórych rozwiązań gospodarki o obiegu zamkniętym, wiele wyzwań, takich jak np. koszty, konieczność przeprowadzenia zmian organizacyjnych i brak wykwalifikowanych pracownikówstanowią trudne do pokonania bariery dla wielu zainteresowanych ideą. Wspólne działania sektora publicznego, prywatnego i organizacji pozarządowych mogą te bariery skutecznie zniwelować i doprowadzić do wykorzystania pełnego potencjału gospodarki o obiegu zamkniętym. Na co bardzo liczę.

I chociaż nie wiemy jeszcze jaki będzie finał głównych negocjacji szczytu klimatycznego, to sama już mnogość inspirujących dyskusji, ważnych deklaracji i konkretnych działań na rzecz lepszych relacji między środowiskiem naturalnym, działalnością człowieka oraz rozwojem technologicznym napawa optymizmem co do przyszłości.

Deloitte