Perzyński: Szczęście narodowe brutto, czyli dlaczego Bhutan pochłania więcej CO2, niż emituje

17 grudnia 2021, 07:35 Energetyka
Flaga Bhutanu. Źródło: Wikicommons
Flaga Bhutanu. Źródło: Wikicommons

Leżące w Himalajach pomiędzy Chinami a Indiami Królestwo Bhutanu, zamieszkane w sumie przez 820 tysięcy ludzi, jest wyjątkowym miejscem, nie tylko ze względu na unikalną kulturę, piękne górskie widoki czy świadomą izolację od zewnętrznego świata, ale również dlatego, że jest ono negatywne klimatycznie, to znaczy już teraz pochłania więcej dwutlenku węgla niż emituje. Nie jest to kraj zamożny, raczej chlubi się wysokim wskaźnikiem poczucia szczęścia wśród mieszkańców, jednak nie można zaprzeczyć, że jest prymusem światowej polityki klimatycznej. Jak udało się tego dokonać? – zastanawia się Michał Perzyński, redaktor BiznesAlert.pl.

Królestwo Bhutanu walczy o klimat

Pomimo niewątpliwego potencjału turystycznego kraju położonym w sercu Himalajów, niewiele osób się tam wybiera. Dzieje się tak, ponieważ rząd Bhutanu poczynił kroki, aby zapobiec inwazji ogromnej liczby turystów, a to tylko jeden ze sposobów, w jaki królestwo działa na rzecz ochrony środowiska. Tutejszy rząd od dawna opiera swoje decyzje na wskaźniku Szczęścia Narodowego Brutto (GNH), i nie traktuje wzrostu gospodarczego jako jedynego imperatywu. To jedyny kraj na świecie, który dokonał takiej zmiany i jednocześnie pierwszy, który osiągnął ujemny wynik emisji dwutlenku węgla. Ponad 70 jego procent powierzchni stanowią obszary leśne. Lasy Bhutanu mają zdolność pochłaniania milionów ton dwutlenku węgla rocznie. Państwo to wytwarza również większość energii elektrycznej z elektrowni wodnych na górskich rzekach, co również przyczyniło się do znacznego spadku emisji gazów cieplarnianych.

Zainstalowana moc elektrowni wodnych w Bhutanie wynosiła w 2016 roku 1615 MW, a potencjał hydroenergetyki jest szacowany na 30 GW, z czego 23,76 GW uważa się za wykonalne technologicznie i opłacalne ekonomicznie. Warto jednak zaznaczyć, że wytwarzanie energii z hydroelektrowni znacznie spada zimą z powodu zamarzania górskich strumieni. W kraju są cztery duże elektrownie wodne, kilka małych, a kilka dalszych lokalizacji znajduje się obecnie w fazie rozwoju. Wiele małych i mini elektrowni wodnych w Bhutanie obsługuje odległe wioski, które w dalszym ciągu nie są podłączone do głównej sieci energetycznej. Przez długi czas inwestycje w energetykę wodną odbywały się dzięki dotacjom z sąsiednich Indii, później w ich finansowanie zaangażował się m.in. rząd Austrii i Azjatycki Bank Rozwoju. 70 procent energii elektrycznej wytwarzane jest na potrzeby gospodarstw domowych.

J. Perzyński: Poczynania Chin w Tybecie grożą katastrofą ekologiczną

Polityka klimatyczna Królestwa

Bhutan, jako państwo w znacznej większości zamieszkane przez buddystów uznających wyższość dóbr niematerialnych nad doczesnymi, nie miał politycznego problemu ze zgłaszaniem ambitnych celów klimatycznych na arenie międzynarodowej. Zaczęło się w 2009 roku podczas szczytu COP15 w Kopenhadze, kiedy kraj ten złożył obietnicę, że pozostanie „na zawsze neutralny pod względem emisji dwutlenku węgla”. Na COP21 w 2016 roku powtórzył tę obietnicę. Władze Królestwa przyznają, że ich kraj jest bardzo podatny na negatywne skutki zmiany klimatu. Duża zależność ludności od rolnictwa oraz znacząca rola elektrowni wodnych w rozwoju gospodarczym zwiększają podatność na zagrożenia. Bhutan stoi również w obliczu rosnących zagrożeń związanych z globalnym ociepleniem i ekstremalnymi zdarzeniami, takimi jak gwałtowne powodzie, topnienie warstw śnieżnych w górach, wichury, pożary lasów i osuwiska. Aby zachować neutralność klimatyczną, rosnące emisje wynikające z rozwoju gospodarczego będą musiały zostać złagodzone przez niskoemisyjny rozwój we wszystkich sektorach.

Według oficjalnych dokumentów rządowych Królestwa Bhutanu, celem krajowej polityki klimatycznej jest stworzenie strategicznych wytycznych, by kraj pozostał neutralny pod względem emisji dwutlenku węgla, oraz ochrona dobrostanu mieszkańców poprzez przystosowanie się do zmian klimatu w wydajny i skuteczny sposób. Ponadto władze chcą zapewnić znaczący udział wszystkich zainteresowanych stron w działaniach na rzecz walki ze zmianami klimatu w skoordynowany i spójny sposób, z jasnymi rolami i obowiązkami. Kraj ten chce również sprawić, by wyzwania i możliwości związane z globalnym ociepleniem były rozwiązywane „na wszystkich odpowiednich poziomach, poprzez odpowiednie środki finansowe, technologiczne i edukacyjne”. Nadrzędną zasadą państwa jest tu zapewnienie „dobrej jakości życia narodowi Bhutanu w postępowym i zamożnym kraju, który jest oddany pokojowi na świecie”, oraz „promowanie warunków, które umożliwią dążenie do szczęścia narodowego brutto” (co bezpośrednio wynika z konstytucji Królestwa).

Fedorska: Jak kupić sobie neutralność klimatyczną?

Szczęście a klimat

Oczywiście samo dążenie do szczęścia nie mogło sprawić, że nawet taki mały kraj jak Bhutan osiągnął ujemną emisję CO2. Przede wszystkim władze nie bały się wprowadzić rygorystycznych regulacji – ich oczkiem w głowie są lasy, a sposobem ich ochrony jest zakaz eksportu drewna. W konstytucji znalazł się również zapis, że obszary leśne nigdy nie mogą stanowić mniej niż 60 procent powierzchni Królestwa. Paliwa kopalne nie stanowią tam problemu – jak wspomnieliśmy powyżej, zdecydowana większość energii elektrycznej pochodzi z elektrowni wodnych, a jak na Himalaje przystało, rwących rzek tam nie brakuje. Energia elektryczna dla rolników jest darmowa – dzięki temu mieszkańcy wsi nie muszą palić drewna do przygotowania posiłków i ogrzania swoich domów.

To jeszcze nie wszystko. Do 2030 roku Bhutan chce intensywnie inwestować w odnawialne źródła energii, jak fotowoltaika czy turbiny wiatrowe, oraz zaprzestać produkcji odpadów. Inne ciekawe inicjatywy środowiskowe w Bhutanie obejmują partnerstwo z Nissanem w celu dostarczenia krajowi samochodów elektrycznych. Władze Bhutanu chcą zastąpić wszystkie pojazdy, które opierają się na paliwach kopalnych, pojazdami elektrycznymi. Sadzi się tu coraz więcej drzew. W czerwcu 2015 roku wolontariusze ustanowili rekord świata, sadząc 49 672 drzew w ciągu zaledwie godziny. Oprócz tego, co roku rząd odkłada środki, które są wykorzystywane do ochrony lasów. Zasoby te wspierają działania zapobiegające polowaniu i kłusownictwu oraz pomagają społecznościom mieszkającym w obszarach leśnych w efektywnym zarządzaniu zasobami naturalnymi.

Okazuje się zatem, że najmniejsi gracze na arenie międzynarodowej mają najwięcej do stracenia w związku ze zmianami klimatu, i sami chętniej od wielkich mocarstw dokonują poświęceń, by utrzymać dobry stan środowiska naturalnego, a nawet pokazać, że już teraz możliwa jest neutralność klimatyczna, do której Unia Europejska chce dążyć przez najbliższe trzy dekady. Wydaje się jednak, że nie jest to tylko kwestia naturalnych uwarunkowań tego małego, ale pięknego kraju, tylko raczej życiowych priorytetów jego mieszkańców, dla których cenniejsze jest ich osobiste szczęście, niż pogoń za wzrostem gospodarczym.

Perzyński: Reforestracja, głupcze!